Przejdź do komentarzySierociniec /3
Tekst 27 z 46 ze zbioru: Zapiski z pogranicza
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2020-08-30
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń258

Moja grupa sierot - jako się już rzekło - również liczyła 15 chłopaków. Były to i maluchy przedszkolne, i uczniowie pobliskiej wiejskiej podstawówki, i nastolatkowie, kontynuujący trudną naukę w szczecińskich 3-letnich wówczas tzw. zawodówkach, oraz jeden dwudziestoparolatek, żołnierz Wojsk Ochrony Pogranicza (prestiżowa służba np. w czerwonych beretach, w marynarce czy w jednostce lotniczej trwała wówczas nawet 3 lata jak nie dłużej).


Ten *mój* wojak dla mnie był kompletnym odkryciem, ponieważ nikt mi o jego istnieniu zwyczajnie... nic nie powiedział. Któregoś tuż przed Wigilią dnia weszłam do sypialni moich dzieciaków (wszystkie one mieszkały *jak w rodzinie* na jednej wielkiej sali), a tam w mundurze moro stoi chłopak jak ta lala  i wesoło gada sobie ze starszakami, które go obstąpiły ciasnym wianuszkiem. Myślałam, że to może jakiś cudem wigilijnym sprowadzony tutaj starszy brat któregoś z wychowanków, ale nie; żołnierz grzecznie mi się ukłonił, przedstawił z imienia i nazwiska i powiada:


- Jestem pani dzieckiem.


..........................................................................................................................................................................


W ten sposób zostałam matką po raz drugi.

  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Akcja się rozwija. Ciekawi mnie jak sobie poradzisz z wszystkimi chłopcami... szczególnie z "najstarszym synem".
avatar
...I jak rósł i się rozwijał Twój malutki synek wśród tych nieszczęśliwych dzieci.
© 2010-2016 by Creative Media
×