Przejdź do komentarzySierociniec /6
Tekst 30 z 46 ze zbioru: Zapiski z pogranicza
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2020-09-01
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń285

Jako się rzekło, nasze dzieciaki wyraźnie różniły się od tych wiejskich. Były lepiej odżywione, miały lepsze, prosto ze sklepu, ciuchy, wożono je częściej do fryzjera. Stołówka wydawała posiłki 3 razy dziennie, obiady zawsze były trzydaniowe, dzieci dostawały też kanapki do szkoły.


Na tym się jednak ta lepszość naszych sierot kończyła. Nie miały własnego domu, nie miały nikogo, kto by je tulił, pocieszał, śpiewał kołysanki do snu, uczył odwagi i pracowitości, poszanowania dla cudzej własności i pracy etc., etc., etc.


Powszechnym - zwłaszcza wśród chłopaków - problemem była codzienna dewastacja wszystkiego, co było w zasięgu rąk; krzesła rozpadały się, półki w szafach czy meblościankach pękały, poduszki  rozlatywały się w pióra, podręczniki ginęły, długopisy nie pisały itp., itp, itp.


Wiele dzieci moczyło się, więc nocami trzeba było je wybudzać ze snu i zaprowadzać do toalety, żeby się wysiusiały.


Nowe ubrania miały krótki żywot, bo chłopcy często bili się poza domem, tarzali się gdzieś po rowach w drodze ze szkoły, wracali bez buta, bez czapki, bez kurtki.


........................................................................................................................................................................



Frustracja jak woda, gromadzona dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku, gdzieś m u s i znajdować swoje ujście.



  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo ciekawy reportaż, chociaż stwierdzenie zawarte w drugim akapicie sugeruje nie do końca skuteczną pracę wychowawców.
avatar
Pokażcie mi wychowawców, skutecznych w tej branży! Statystyki pokazują, że większość mężczyzn - byłych podopiecznych domów dziecka - w życiu dorosłym powiela wzorce, wyniesione z RODZINNEGO domu, takie jak np.

- niezdolność do założenia szczęśliwej własnej rodziny;
- problemy ze stałym zatrudnieniem;
- niskie standardy zachowań społecznych;
- alkoholizm i/lub narkomania;
- brak jakiegokolwiek światła /i celu!!!/ w perspektywie dalszej niż dzisiaj przyszłości

i resztę można sobie samemu dośpiewać. My, dzieci kochających oddanych nam Rodziców, mamy za sobą doświadczenia wielu upadków, niewiary, beznadziei i czarnego pesymizmu, a co o sensie życia mogą myśleć takie sieroty??
avatar
Jeżeli masz 15.cioro dzieci na głowie - w tym maluchy, starszaki, nastolatki i ludzi dorosłych - to już nie skupiasz się na tych ostatnich, bo jak biologiczny ojciec czy matka najwięcej swojej uwagi musisz poświęcić tym najnieporadniejszym. W rezultacie ogarniasz tylko generalia, a i to z wielką biedą :( Jako samotny, pozbawiony społecznego i instytucjonalnego wsparcia "rodzic" masz furę zajęć, które siłą rzeczy po prostu wyczajnie ciebie... przerastają??

Piszę o tym w dalszej części "Sierocińca"
avatar
Miałam kontakt z dwoma Domami Dziecka w Polsce, słałam im paczki i pieniądze. Nieraz też rozmawiałam telefonicznie z dyrektorkami tychże placówek, i wiem, jaka to ciężka praca wychowawców, jaki to smutny los podopiecznych... jaka to ich coraz bardziej narastająca frustracja.
avatar
Nadal ciekawie - i to zawieszenie - .... jak postąpić z tą destrukcją ?
© 2010-2016 by Creative Media
×