Przejdź do komentarzySkrzydła Judyty.
Tekst 1 z 1 ze zbioru: Skrzydła Judyty
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formautwór dramatyczny
Data dodania2020-09-23
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń126

Skrzydła Judyty

Rozdział 1.

Pogrzeb moich rodziców zakończył się dzisiaj o czternastej. Później odbył się poczęstunek w naszym domu. Miałam dość gości, chciałam zostać sama. Poszłam do łazienki, usiadłam na brzegu wanny. Zaczęłam płakać. Cała trzęsłam się z żalu, czułam przerażenie, nienawiść do samej siebie. Przeze mnie moi rodzice zginęli. Przez mój występ taneczny. Pragnęłam by na nim byli, występowałam pierwszy raz odkąd zaczęłam tańczyć balet. Tego dnia kiedy odbywał się występ padał deszcz, rodzice jechali samochodem, wpadli w poślizg. Zginęli na miejscu. Nigdy sobie nie wybaczę, nigdy więcej nie będę tańczyć.

Do łazienki weszła Maria. Siostra taty. Chciała ze mną porozmawiać ale ja nie mogłam wydusić z siebie słowa. Powiedziała, że teraz mnie nie zostawi, w tej najgorszej chwili w moim życiu. Będzie się mną opiekować, zamieszkam u niej. Znajdzie się dla mnie miejsce.

W końcu goście sobie poszli, w domu byłam tylko ja i Maria. Została ze mną przez kolejne dni. Pomogła mi się spakować. Nadal nie byłam w stanie nic zrobić. Ciągle łkałam. Dzisiaj nad ranem opuściłam swój rodzinny dom i zamieszkałam u Marii. Dostałam pokój, lecz nie potrafiłam się zadomowić, rozpakować swoje  walizki. Wciąż miałam przed oczami swoich nieżyjących rodziców. Straciłam ich. Co teraz będzie? Bardzo się boję.

Czeka mnie liceum. Przecież nie dam sobie rady. Maria zapewnia mnie, że mi pomoże. Kupi mi nowe ubrania, podręczniki czy plecak. Będzie mnie teraz utrzymywać, wydawać na mnie pieniądze. Przecież wiem, że zbyt dużo nie zarabia.

Mimo, że Maria wciąż powtarza, że mnie kocha jak własną córkę, czuję, że jestem dla niej tylko jednym, wielkim problemem. Kiedy jej to powiedziałam, zaprzeczyła.

Kocha mnie nad życie. Dziękuję Mario, za wszystko...


Moje wakacje mijają mi w wielkim smutku. Wciąż cierpię, leżę tylko w łóżku i nakrywam się cała kocem. Moje walizki są jeszcze nie rozpakowane. Po stracie rodziców przestałam o siebie dbać, nie myję się, nie czeszę włosów, ciągle jem czekoladowe pralinki i rozpaczam. Mój nowy pokój, ma pomarańczowe ściany. Mam dosyć tego koloru, mdli mnie od niego. Jest szafa z lustrem, postanowiłam wstać z łóżka i w nie spojrzeć. Wyglądam przerażająco. Moje długie, blond włosy są rozczochrane. Usta są sine, oczy zapłakane. Na moim ciele znajdują się piegi. Mama też je miała. Mam na sobie czarne, dresowe spodnie i czarny, szeroki T-shirt oraz czarne skarpetki. Poszłam się w końcu wykąpać, siedziałam w wannie całe trzy godziny. Co chwilę dolewałam gorącą wodę. Założyłam świeże, nowe ubranie i znów schowałam się pod kocem na łóżku. Maria co chwilę do mnie zaglądała. Troszczyła się o mnie. Dbała żebym coś jadła, próbowała ze mną rozmawiać, lecz ja ciągle tkwiłam w milczeniu. Dzisiaj uczesała moje włosy. Chciała zabrać mnie na spacer, było bardzo słonecznie. Nie chciałam iść, ale jakoś mnie namówiła. Spacerując nic nie mówiłyśmy, w końcu znów zaczęłam płakać i wtedy Maria mnie przytuliła i również się rozpłakała. Ona też bardzo cierpi...Mamy tylko siebie. Musimy razem się wspierać. Musimy przetrwać to wszystko.


Rozdział 2.

Dzięki Marii powoli zaczęłam wracać do normalnego życia. Bardzo mi pomogła. W końcu rozpakowałam swoje walizki i urządziłam swój pokój. Maria kupiła mi biurko i regał na książki a dzisiaj wybrałyśmy się razem na przedszkolne zakupy. Nowe ubrania i plecak już czekają na pierwszy dzień szkoły. To już jutro. Później obkładałyśmy moje podręczniki i zeszyty kolorowym papierem. Było całkiem zabawnie. Kolację zrobiłam ja, usmażyłam ulubione frytki. Położyłam się wcześniej spać, bo jutrzejszy apel zaczyna się dosyć wcześnie. Musiałam się wyspać. Maria opowiedziała mi bajkę na dobranoc. Zaprzyjaźniłyśmy się. Maria okazała się być prawdziwą przyjaciółką. Dobrała mi na jutro ubranie oraz życzyła powodzenia.

Nad ranem zadzwonił mój budzik. Ledwo co udało mi się wstać z łóżka. Zaczęłam się szykować. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się. Na śniadanie zjadłam kanapkę z topionym serkiem i wypiłam kakao. Maria zajęła się moimi włosami i splotła warkocz. Spakowałam w torebkę potrzebne rzeczy typu chusteczki czy małe lusterko. Założyłam balerinki, nałożyłam na siebie rozpinany sweter. Byłam gotowa.

Razem z Marią wyszłyśmy z domu do samochodu, Maria ruszyła pod budynek szkoły.

Przy liceum jest duże boisko. Maria wręczyła mi telefon, chce żebym dzwoniła do niej gdybym miała jakiś problem i kłopot.  Udało mi się odnaleźć salę gimnastyczną, gdzie odbywał się apel. Dyrektor przemawiał. Odczytywał uczniów przydzielając ich do odpowiednich klas. W końcu usłyszałam swoje imię i nazwisko. Zostałam przydzielona do klasy : 1-b. Moja wychowawczyni to nauczycielka w-fu : Deborah. Zaprowadziła moją klasę do jednej z sal. Napisała na tablicy plan zajęć, wtedy zauważyłam, że zapomniałam zabrać ze sobą notesu z długopisem. Odważyłam się podejść do pewnej dziewczyny z kręconymi, blond włosami i piegami. Poprosiłam o pożyczenie notesu i długopisu. Dziewczyna okazała się mi pomóc, była dla mnie bardzo miła. Podziękowałam jej. Chciałam się z nią zapoznać i przedstawić lecz nie zdążyłam. Wyszła z sali z innymi dziewczynami. Kiedy wychodziła spojrzałam na nią jeszcze raz, jest bardzo szczupła.

Zadzwoniłam po Marię, podjechała pod szkołę. Wróciłyśmy do domu. Byłam wykończona, szybko położyłam się na łóżko. W moich myślach pojawił się natłok myśli, myślałam o mamie, tacie i o... tańcu. Kiedy ukończyłam sześć lat, zostałam baletnicą. Kochałam taniec, to był mój cały świat. Teraz nie mogę wrócić do tego. Nie potrafiłabym. Znowu zaczęłam płakać. Nic mnie nie cieszy...

Wieczorem wstałam z łóżka i szykowałam się na jutrzejsze lekcje. Szybko się umyłam, zjadłam owocowy jogurt i powiedziałam Marii, że już kładę się spać.

Rano czekał na mnie nowy dzień, bardzo ważny dla mnie. Dzień w liceum.



  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo smutne są wpisy w tym pamiętniku. Ale gdybym miał ocenić wartość merytoryczną tego tekstu, to stoi on na naprawdę wysokim poziomie.

Czuć również lekkość stylu pisarki, masz zadatki na zostanie błyskotliwą artystką. Wiem, że na początku przygody z pisaniem, człowieka cieszy każdy komentarz odnośnie jego twórczości, więc ja wystawiam Ci moją opinię.

Twój tekst przeczytałem z dużą przyjemnością, mimo jego smutnej treści.

Wydaje mi się, że jesteś bardzo wrażliwą osobą.
avatar
Bardzo ciekawe, ale jednocześnie wstrząsające wspomnienie. Dostrzegam w nim pewną niekonsekwencję, chociaż być może się mylę. Jeżeli zaczęłaś naukę tańca w balecie w wieku 6 lat, to pierwszy występ miałaś dopiero w wieku lat około 15? Wiem,  że dzieci angażowane są wcześniej choćby jako artystyczne tło koncertów. Kolejna uwaga. Dyrektor odczytał listy uczniów (albo nazwiska uczniów), a nie uczniów do poszczególnych klas. Masz tendencję do nadużywania tych samych słów w sąsiedztwie, Jak pojawią się "moje" lub "swoje< to jest tego przesyt. Podobnie jest z Marią.
Największym problemem jest jednak interpunkcja. Brakuje przecinków przed: by, odkąd, kiedy, ale, Mario, żebym, nie, nie, a dzisiaj, gdybym, żebym, przydzielając, lecz, spojrzałam. Zbędne przecinki przed: w tej, że Maria, ma
Brakuje spacji po wielokropku, zbędne spacje przed kilkoma znakami interpunkcyjnymi. 
avatar
Bardzo dziękuję za komentarze i oceny :- *
Chciałabym dalej opisywać ten pamiętnik.
Będę dodawała kolejne wpisy, może uda mi się nie robić błędów.. :D
© 2010-2016 by Creative Media
×