Przejdź do komentarzyDysgeniczni
Tekst 12 z 121 ze zbioru: Mioklonie
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2018-05-03
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń570

porwijmy zaproszenia. nie ma dokąd iść  

mierżą mnie te wszystkie  

kinderbale dla kilkudziesięciolatków  

stypy połączone z imprezami noworocznymi  

 

ludzie celebrujący przyszłą śmierć  

ględzący o młodości, z którą się rozminęli  

- to mrówki, co walczą o półcentymetrowy  

ochłap owocu  

 

dom kultury ożył, w oknach drży światło  

zaraz zlezą się bandy nosicieli prawd  

(każdy ma swoją, przyrośniętą do kręgosłupa  

- nie oderwać)  

 

przyjdą pochlebcy ze zwierzętami  

przywloką na smyczach pupilki  

pokryte śliską łuską  

 

i będą się mieszać, łączyć z nimi, przelewać poglądy  

(z pustego w otchłań - bezcelowa gadanina  

od słuchania której tylko się wrzodzieje)  

 

strach przed nabraniem złych cech  

zakażeniem solą i czerwienią  

(czym potem wywabić plamy ze związku, wie ktoś?)  

każe się alienować  

lepiej zatrzasnąć drzwi, połknąć klucz  

nie przekazywać się dalej, w obce ręce  

 

niech jedyną filozofią będzie bliskość  

powtarzajmy ten cytat z jasnej książki  

ciągle i ciągle  

 

aż nie będziemy potrafili powiedzieć nic innego

  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
/lepiej zatrzasnąć drzwi, połknąć klucz

nie przekazywać się dalej, w obce ręce / - doskonałą fraza.
Świetny wiersz.
avatar
Skoro jednak zawsze jest to tylko jeden wybór: albo samotność - albo samotność, idziesz chciał/nie chciał tam... gdzie wszyscy
© 2010-2016 by Creative Media
×