Przejdź do komentarzyPoczątek końca /4
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaproza
Data dodania2020-10-14
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń205

.............................................................................................................................


W marcu 1945 roku zaczęły się potężne naloty dywanowe nad Bawarią. Jeżeli wcześniej widzieliśmy dziesiątki samolotów, to teraz były ich całe setki. Prawie każdego dnia nad Wulzburgiem pojawiały się amerykańskie bombowce. Z zamieraniem serca wsłuchiwaliśmy się w ich narastający i w miarę oddalania cichnący ryk silników. Po kilku kwadransach wycie crescendo i decrescendo powtarzało się - i szła kolejna fala samolotów.


Codziennie słyszeliśmy oddalone eksplozje. Nocami na horyzoncie do samego świtu wszędzie świeciły łuny pożarów. W naszym więzieniu zapanowała euforia. Nasz przyjaciel, rudy rzeźnik z Weissenburga przekazywał nam tak długo wyczekiwane wiadomości: wojska radzieckie szybką ofensywą przesuwały się na wszystkich frontach na zachód, sforsowały już Odrę i zbliżały się do Berlina! Koniec wojny był już nieuchronny.


Dla nas-internowanych mogło się to zakończyć bardzo nieoczekiwanie. Nikt nie miał pojęcia, co zrobią hitlerowcy-nasi oprawcy: mogą uciec, porzucając więźniów i zamek na los szczęścia, mogą nas wszystkich rozwalić, mogą też cały obóz ewakuować gdzieś w dalsze rejony. Wszystkiego należało się spodziewać. Faszystowscy oficerowie naszego IłAG-13 mieli coraz bardziej ponure mordy i wyraźnie widać było strach w ich oczach.


Któregoś dnia sąsiedzi z drugiej połowy więzienia, nasi generałowie, przesłali nam plan powstania zbrojnego. W wielkiej tajemnicy zaczęliśmy przygotowywać się do walki o życie. Załogi każdego ze statków zostały podzielone na oddziały bojowe, składające się od 6 - 8 ludzi. Każdy z nich miał swojego dowódcę. Na czele załogi stał jak zwykle jej kapitan. Wszystkimi poczynaniami kierował sztab, do którego z naszej strony należeli: kapitan Dalk, Szylin, Bogdanow, Ustinow i kilku innych marynarzy, zaś ze strony jeńców wojennych - generałowie Łukin, Muzycienko, Borisow i paru wyższych oficerów. Postanowiono tak: gdyby obozowi zagroziło unicestwienie, za wszelką cenę internowani muszą rozbroić wewnętrzną, a następnie zewnętrzną wartę, po czym oficerów w komendanturze odciąć od telefonów i wziąć w kocioł - już przy aktywnej pomocy naszych czerwonoarmistów z tamtej strony obozu.



  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×