Przejdź do komentarzyPoczątek końca /10
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaproza
Data dodania2020-10-18
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń194

Kolumna z trudem taszczyła się wciąż pod górkę przez rzadki sosonowy lasek. Nadal poruszaliśmy się po czterech ludzi w każdym rzędzie w asyście naszych wiernych aniołów stróżów z owczarkami. Spróbuj tylko wyjść na krok ze swojego szeregu, natychmiast rozlega się wrzask:


- Do stroju! - i już winny maruder dostawał kolbą automatu, gdzie tylko popadło.


Obok mnie szedł Jura Stasow. W głowie miałem tylko jedno: *Kiedy skończy się ta przeklęta droga?! Dokąd  - i po co - nas prowadzą?*. Wszystkim strasznie chciało się pić.


- Posłuchaj, Jur, może idź zapytaj tamtego dziwnego fryca, dokąd idziemy i kiedy w końcu ten postój. Ja już zdycham z pragnienia...


Stasow świetnie mówił po niemiecku. Pozamieniał się miejscami z ludźmi, idącymi z przodu i skierował się na lewy skraj kolumny. Zrównawszy się z żołdakiem, który przez całą drogę nieustannie klął i z nienawiścią spoglądał na świat Boży, zapytał go:


- Dokąd nas prowadzą?

- Jeszcze nie wiesz, mordo ty parszywa?! - Niemiec ze zdumieniem przyjrzał się Jurce. - Nad Dunaj. Zapytasz może, po co? To też mogę ci powiedzieć. Tak czy owak już sam to niebawem zobaczysz. Pif-paf! ... i do rzeki! - demonicznie zachichotał.

- Ale czemu do rzeki?

- Bo taki jest rozkaz Hitlera! *Wszystkie kolumny jeńców wojennych zniszczyć, żeby nie blokowały przejścia naszym zwycięskim wojskom!* I żeby nie było waszych śmierdzących trupów, które zarażają świeże nasze cudowne bawarskie powietrze - jeden strzał w potylicę, i do wody! Sami sobie popłyńcie do swoich! - tu dziko spojrzał w twarz Stasowa, splunął w krzaki i znowu jak wariat zachichotał. Wyraźnie puściły mu nerwy i było mu już wszystko jedno, co - i do kogo - mówi.


Po chwili Jurka wrócił na swoje miejsce i zrównał się ze mną:


- Usłyszałeś?

- Tak, ale nie wszystko zrozumiałem.


Stasow przekazał całą treść swojej rozmowy i zakończył:


- Myślę, że rzeba powiadomić o tym naszego dowódcę. Zdaje się, że idzie gdzieś tam przed nami...


Kiedy jego informacja w końcu dotarła do kapitana Bogdanowa, ten o wszystkim już wiedział od Dreiera, który podczas noclegu przekazał mu rozkaz naczelnego ich wariata - tego z grzywką i z wąsikiem .

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×