Przejdź do komentarzyCZTEREJ PANCERNI
Tekst 31 z 35 ze zbioru: Arcydzieło
Autor
Gatunekprzygodowe
Formaproza
Data dodania2021-04-08
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń40

Szarik siedział nad brzegiem morza. Wspominał stare dzieje.

- Chał! Chał! - odezwał się w stronę mew.

Woda rozbryzgiwała się, tworząc w piasku dziwne łachy, z których to, raz po raz, wychylały się wodorosty, czy strzyż glonów, zszuranych i tafionych bryzgiem przesuwającej się fali.

Szarik wstał i zamerdał ogonem.

Nad brzegiem pojawił się Czernousow.

- Gdzież to masz piesku swego pana? Zjadłem już kaszkę gryczaną, a że nogi mam hyże, postanowiłem go odwiedzić- starego kompana.

Ale Szarik nic nie odpowiedział. Obwąchał tylko nogawkę i zrozumiawszy, że dwunóg jest kimś w rodzaju wojaka w podróży, zasalutował łapą, tak jak nauczyła go Marusia.

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
szarik wspomina
mondra gadzina
lubi kacapa
do góry łapa
avatar
Anski, myślałem że tu przyjdzie ktoś kulturalny.
A to znowu Ty.
Miałem dodać przepis na potrawkę z algi i wodorostu, według Szarika, ale nie dodam. Bo jakby to wyglądało?
avatar
tyś się tu spodziewał
gentelmenów, dam
a tu się wpakował
anski, gbur i cham

alga i wodorosty?
nie wyskoczą krosty?
© 2010-2016 by Creative Media
×