Przejdź do komentarzyjesienią wieczorami włóczy się straż miejska
Tekst 17 z 28 ze zbioru: cztery pory roku
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2021-10-10
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń806

przy sklepie koleś nie obieca nic kobiecie 

w dłoni z winem prostuje nabijane papierosy

tak zwane robokiepy


dzień wcześniej nie martwi ich świat

co zasiał wiele nieszczęść  

daleko od rzeczywistości

bezlitosnej niedoli


w domu nie czeka na nich nikt

ani chłopak ni dziewczyna  

matka zmarła

ojciec daj spokój

odszedł dwa lata po ślubie 

nie pamięta tego

co mu po tym


popij mlekiem za późno

pozostał smród


na ławce w parku przy ulicy Zjednoczenia  

staruszek z białą staruszką 

patrzą nieśmiało na zmarszczone dłonie 

opowiadają o bólu napotkanym w czsie życia


on ma dwie córki w Ameryce

ona syna w Warszawie  

nie widzieli dzieci  wnuków od lat

nikt o starości nie pamięta

zawsze o tej porze 

jedynie las gubi liście


straż miejska szuka potknięć

pilnuje kupek zadbanych piesków  

ładnych kobiet

źle zaparkowanych mercedesów


aleją przyozdobiona jesienią

idę  

mam nadzieję że czas zabierze nas wcześniej  

choć ciekaw jestem

dalszej drogi przede mną


która wije się jak wąż jadowity

pokazując kły


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×