Przejdź do komentarzyPowrót do miasta cudów 7
Tekst 197 z 255 ze zbioru: Arcydzieło
Autor
Gatunekfantasy / SF
Formaproza
Data dodania2022-05-12
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń445

Auto lśniło jakimś nieokreślonym blaskiem. Może miało ochronę energetyczną, aurę, czy ja wiem? Ale było przecież brudne, ubłocone, bieżniki oblepione masą wytarganą z ziemi.

Trzeba by je umyć. Wstałem, wsiadłem i pojechałem na myjnię.

Myjnia była przy stacji benzynowej. Pracownicy jacyś nieprzystępni, nieufni - honorowi.

Znalazłem właściciela. Siedział w kantorku, coś tam mruczał.

- Auto umyć? - Ożywił się.

Drzwi odemkły się i do kantorka weszła jakaś dama. Chyba żona kierownika, bo nawet na niego nie spojrzała.

- No dobra. Wstał. Podciągnął spodnie. Pociągnął nosem. Jakby sam się szykował do mycia. Ale jasne było dla mnie, że auto umyją te cherlaki.

Chciał jednak zobaczyć model. Jakiś entuzjasta samochodów.

- Ho, ho. A co to za model? - Przyglądał się. Obchodził.

- To jest panie amerykańska wersja - Zbyłem go byle czym.

Nurki skończyły swoją robotę i zastygły w oczekiwaniu. Wjechałem. Od razu zabrali się do roboty.

- Śmierdzi, jakbyś pan woził UFO - Stwierdzili, po odemknięciu drzwiczek.

Co im miałem powiedzieć? Powiedziałem prawdę.

- Owszem. Woziłem UFO.

- Ranny był - Wskazywali ślady jakiejś cieczy.

- Trochę. Zawiozłem go do szpitala.

- To będzie kosztowało ekstra - Zakołysał się kierownik.

- Wódki bym się napił... Wódki bym się napił... - Mruczał do siebie.

Rozległ się syk węża, powietrze wypełniły kropelki wody.

- Napijesz się pan? To trochę potrwa - Zwęził patrzałki.

- Może herbaty - Odpowiedziałem.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×