Przejdź do komentarzyPan nie ma butów
Tekst 6 z 8 ze zbioru: Po prostu
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaproza
Data dodania2012-12-29
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1791

Gdy gość opuszcza progi naszej gościnności, jego wyjście najczęściej poprzedzone jest założeniem butów. Zdejmowanie i zakładanie butów w przedpokoju to hołd dla Pani domu i jej wysiłków w utrzymywaniu czystości. Dla dziecka, co od podłogi odrosło niedaleko, wydarzenia te są wyjątkowo spektakularne. Stanowią też cezurę czasową, która oddziela wszystko sprzed zdjęcia przez gościa butów od tego, co następowało później, aż do powrotnego założenia butów, odzienia, nakrycia głowy... i zatrzaśnięcia się drzwi.

Pewnego wieczoru uwagę ułożonej już do snu - mojej ostatniej pociechy - przykuł wiszący nad łóżkiem obraz. Pół godziny spędziła na klęczkach, ze wzrokiem uniesionym ku górze i niezmienną frazą na ustach: „Nie ma...” Opisana wcześniej z pomocą dorosłego postać miała: długie włosy, brodę, dwie wstęgi spływające z serca, uniesioną rękę. To, czego nie miała, to były buty. Pociesze nie mogło dać spokoju to, że Pan nie ma butów. Jeszcze w nocy się budziła, żeby wszystkim o tym przypomnieć.

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Ten tekst nie należy do kontekstu i nie traktuje o żadnej z osób piszących na publixo.
avatar
Bardzo osobisty mały realizm domowy.
Pozdrawiam
avatar
U nas w Polsce buty w przedpokoju/ich brak na nogach - to znak obcości. Tylko domownik ma kapcie. Jest swój.

Dzieci dużo widzą - i wiedzą.
© 2010-2016 by Creative Media
×