Przejdź do komentarzySen
Tekst 3 z 19 ze zbioru: Grafolandia - kraina wątpliwości.
Autor
Gatunekproza poetycka
Formaproza
Data dodania2016-03-12
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń980

Śniły mi się wiersze wasze, takie czarne, smutne. Bałam się, uciekałam, a one, jak muszki mnie obsiadały .

Oblepiały usta, oczy, wołały: kochałem, zostawiła, odjeżdżam, bo mnie nie chce. Przekrzykiwały się, a każdy ziajał jakąś goryczą. Bałam się strasznie, bo nie dawały się odrzucić. Krzyczałam bezgłośnie, a one dotykały mnie, przyklejały się do rąk i ust.

Z bezsilności zaśmiałam się głupio histerycznym śmiechem. Zamarły strwożone, patrzyły na mnie, jeszcze ruszały tymi swoimi mackami przenośni, ale były bardzo zdziwione. Zabawnie wyglądały te ich zaskoczone gęby. Nie wytrzymały i uciekły. Wtedy zobaczyłam, że jeden został. Przyglądał mi się uważnie, był taki mały, ale tak przepełniony goryczą, że wyglądał jak balonik. Mrugnęłam do niego - podskoczył, pomachałam ręką, pokazałam, że ma podskoczyć wyżej, podfrunąć.

Kiwnął głową, że nie. Otworzyłam okno i wtedy wiatr porwał go ku słońcu. Poleciał unoszony wiatrem. Rozjaśniał i mienił się w słońcu nieznanym blaskiem. Jest piękny pomyślałam.

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Oczywiście, że śmiech o-c-a-l-a :) Sprzątaczka, która na Greenpoint założyła 1. gabinet śmiechu, zarobiła kupę kaski, za którą skończyła z wyróżnieniem psychologię behawioralną na West Point... i do dzisiaj tam to sobie wykłada :)
© 2010-2016 by Creative Media
×