Przejdź do komentarzyMajorka' Wszystkich Świętych 2006 r.
Tekst 10 z 23 ze zbioru: Listy do Pawła. Palma de Mallorca
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2017-03-31
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1226

Dzisiaj także na Majorce świętujemy ten wyjątkowy dzień. Już od 10:00 Hiszpanie całymi rodzinami zjeżdżają się i schodzą na *naszym* pobliskim, wielkim - w środku miasta?? - cmentarzu. Ruchem kierują już nie światła i rutyna a rozgwizdani policjanci, lecz korki są i tak gigantyczne; ścisk, tumult i zgiełk, bo wszyscy witają wszystkich, objęcia i te pocałunki każda z każdym w nieskończoność, pieski jazgocą - no, kapka w kapkę jak u nas! Jedyna chyba różnica... to te pieseczki, bo tutaj zwierzątko ma jednak więcej poszanowania: i kupy bezkarne wszędzie - w ten od miesięcy skwar! - wali sobie na tych trawnikach, i na mogiłki pana/pani zmarłych czcić biegnie. U nas czworonogom wstęp na groby wzbro-ni-ony. Kropka (tylko pytanie, dlaczego??)


Ten nasz śródmiejski cmentarz - tuż obok odgrodzonego wysokim murem i  żywopłotem szpitala psychiatrycznego, kilka przecznic od naszego bloku - jest chyba w Palmie największy. Na mojej od p. Basi mapce, niestety, go nie widzę... ale czemu? Toż to bardzo stary, wielki cmentarz z nowoczesnym krematorium i zabytkowymi starymi, często bardzo okazałymi, jak na żydowskim kirkucie na Bałutach, rodzinnymi grobowcami. U wejścia głównego stoją dwa wysokie pomniki: jeden, jak zrozumiałam z napisów, na cześć marynarzy i tuż obok niego drugi - pilotów.


Groby są tutaj nie tylko przy gęstej szachownicy alejek - one są również pod nami, wygrzebane pod ziemią *piętrowo*, 2-3-kondygnacyjne! W mieście cena metra kwadratowego jest, jak w Tokio, wyśrubowana maksymalnie! U nas ziemi dosyt, więc od dziesięcioleci leży niechciana odłogiem i sobie a Muzom ugoruje, czajkom tylko potrzebna i tym jaszczurkom. Tu jest mała wyspa, gdzie każda łopata piachu bezcenna! Idziesz sobie alejkami cmentarnymi i - jeśli nie uważasz pod nogi - co i rusz potykasz się o osłonięte kutą zwykle w esy-floresy kratą... Mamuniu święta, co to jest?? jakieś... szyby wentylacyjne?? Dopiero dzisiaj w tym tłumie drogich krewnych i powinowatych widzę, jak przez te kraty przeświecają... pod naszymi nogami? światła zniczy?? ludzie jacyś z dziećmi, wieńcami i obowiązkowym pieskiem pod nami śpieszą, i życiem tętni całe to zawsze tak bezludne, martwe nad- i podziemne nekropolis... Szok! Piętrowy cmentarz!


Nowocześni awangardowi Hiszpanie nie chcą już być grzebani pod innymi pogrzebanymi. To stąd to - w centrum wielkiego miasta! - krematorium. Nikogo nie dziwi i nie bulwersuje spalarnia zwłok tuż niejako pod nosem, obok szkół, szpitala i izby porodowej! Wewnątrz cmentarza, na wysokiej na kilka pięter ścianie jakiegoś cmentarnego budynku administracyjnego? tej spalarni?? widzę setki małych tabliczek z nazwiskami skremowanych drogich zmarłych. Droga ziemska już za nimi, za nimi też krematorium... które w nas - Polakach wciąż jeszcze budzi instynktowny opór, bo my nadal pamiętamy inne jeszcze, bardziej przerażające konteksty tego wynalazku.


Wracajmy jednak do żywych; *trzeba z żywymi naprzód iść*! Co mnie bardzo zastanawia: na ulicach nie widać niepełnosprawnych, kalek, niewidomych... Żyją, jak u nas chyba, w tej katolickiej Ojczyźnie miłosiernej naszej - w swoich gettach, w czterech ścianach swoich samotni, zamknięci i odizolowani *wieczni nieobecni*, bo powszechny kult zdrowia i tej tężyzny wszelkie drzwi przed nimi zawarł na siedem spustów! Żaden sejm czy inne kortezy się tym światem nie zajmą, bo nasi europejscy tak bardzo parlamentarzyści muszą śledzić wszelkie inne reformy reform i te wieczne nowelizacje nowelizacji, gdy tymczasem MILIONY (w Polsce jest ponad 5 mln wszelkiej kategorii niepełnosprawnych! niech który z nich spróbuje wsiąść w jakiejś Głuchej Dolnej do pociągu bylejakiego na tym swoim przeklętym wózku!) od tysiącleci te MILIONY czekają na swoje wyzwolenie! Polska czy Hiszpania - to, niestety, wciąż jeszcze nie Ameryka :( W Nowym Jorku dosłownie co krok - pamiętasz, Pawełku! - co krok natykaliśmy się na jakichś inwalidów, niewidomych, głuchych, bez rąk czy nóg, z tysiącem różnych niedowładów - i nie dlatego, że jest tam taki ich straszny wysyp!! Przeciętni zwykli Amerykanie mają szacunek dla siebie samych i świata! Są przyjaźni dla wszelkiej ludzkiej cechy i ułomności, co jest tożsame z szacunkiem dla wszystkich i dla każdego! Po tym poznajesz klasę społeczeństwa, że jest otwarte na wszelkie potrzeby człowieka, kim by on nie był! Inwalida ma prawo - jak my wszyscy - uczestniczyć w nor-mal-nym życiu!


Jedyny *kaleka*, jakiego codziennie widujemy tuż obok naszego skrzyżowania - gdzie już od świtu urzędują narkomani i narkomanki - to straszliwie brudny, cuchnący żebrak (brudny?? choć tuż obok ciepła woda w morzu, jak rok okrągły??) poruszający się o kulach z jedną nogą władną inaczej... ale to pijak i moczymorda, więc jaki z niego niepełnosprawny?? Alkoholizm jest chorobą - nie kalectwem (chociaż w finale kalectwem się zwykle kończy i tym delirium tremens na *do widzenia*) Jeśli ma się tzw. jaja, można się trwale z tego podnieść. Nie wiem czemu, podejrzewam, ilekroć go tylko spotykam, że ta jego noga - to cyrkowy bluff...


Żebrzą też na oko całkiem sprawne, stare i młode babki na schodach tylko na czas mszy otwartych kościołów. Kobiety te najczęściej ubrane są w jakieś czarne, do ziemi, niegdysiejsze - biblijne, rzec chciałoby się - szaty. Wyglądają, jak Bałkanki, ale mówią do siebie po hiszpańsku...


P. Basia mówi, że właśnie w telewizji podano najnowszą liczbę bezrobotnych w Palmie - i jest to ponad 30 tys. dorosłych. Przemnóżmy teraz to przez średnią dzieci w rodzinie plus żona - i już wiemy, jaka to skala ludzkiej nędzy w tym ultra ekstra cud mieście. Niestety, wciąż nie wiemy z p. Basią, ilu mieszkańców (bez gości-turystów i bez niań, zatrudnionych *na czarno*) - ilu mieszkańców liczy stolica Majorki. Podejrzewam jednak, że żebractwo tutejsze jest umotywowane, chociaż nie mamy pojęcia, jaki to odsetek populacji Palma de Mallorca. Trzeba mi wrócić do Polski i tam w pierwszej lepszej bibliotece wszystkie te zagadki, tajemnice i przytłaczające statystyki znaleźć :)

  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Ja nigdzie nie byłem zeszłego i tego lata.
Z zaciekawieniem przeczytałem.
avatar
Ciekawy i dający do myślenia tekst.
© 2010-2016 by Creative Media
×