Przejdź do komentarzyZemsta najlepiej smakuje na zimno... Cz. 1
Tekst 4 z 4 ze zbioru: Różne
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2017-04-10
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń444

– Wszystko przygotowane. Jeśli sobie życzysz, mogę po ciebie teraz przyjechać. Załatwimy to od razu. – Głos Bena był nadwyraz spokojny.  

– Nie. Jest środek nocy, jestem zmęczona. Zostawmy to do jutra. I tak nie ucieknie, nie ma dokąd – odpowiedziała chłodnym tonem. 

– Będzie, jak chcesz – powiedział równie chłodno.  

– Dziękuję.  

– Wszystko w porządku? – dodał z troską. 

– Tak. Nie martw się. – Skłamała. – Dobranoc.  

– Emily? 

– Tak?  

– Nic. Już nic. Nieważne. Dobranoc.  

– Dobranoc, Ben. 

Odłożyła telefon na szklany stolik, podeszła do barku i nalała sobie do wysokiego kieliszka wytrawnego martini. Czekała na ten dzień długo. Zdecydowanie za długo. 


Dochodziła trzecia piętnaście, noc była mroźna. Kobieta z kieliszkiem w dłoni weszła do obszernej łazienki, której ściany pokrywały marmurowe płytki. Odstawiła alkohol na półkę, spojrzała w lustro 

– Już niedługo będziesz wolna. Nareszcie wolna – wyszeptała do swojego odbicia. Rozpięła guziki białej koszuli z żabotem, śliski materiał zsunął się po idealnie gładkiej skórze ramion, ukazując fioletową plamę, pamiątkę ostatniego spotkania z Arthurem. Zacisnęła oczy, ogarnęła ją wściekłość. Zdjęła czarną, elegancką spódnicę. Ubrana zaledwie w koronkowy biały biustonosz i figi, podeszła do ogromnego kamiennego prysznica, otworzyła kurek, z deszczownicy poleciały strugi gorącej wody. Zdjęła bieliznę, weszła do środka, odchyliła głowę, pozwalając, by strumień zalał jej twarz. To zawsze ją uspokajało, relaksowało i pozwalało na chwilę zapomnieć o tym wszystkim, co ją otaczało. Użyła swojego ulubionego kokosowego żelu, wmasowała go w skórę i rozkoszowała się jego zmysłowym aromatem. Piana spływała po jej krągłych piersiach, delikatnie łaskocząc. Rozedrgane ciało domagało się pieszczot, pragnęło dotyku mężczyzny. Emily muskając palcami brzuch, schodziła niżej. Gorąca woda spływała po jej ciele, zamknęła oczy i palcami zaczęła stymulować łechtaczkę.  


*** 


Jeśli ta suka myśli, że jest lepsza ode mnie, to się bardzo myli! Beze mnie byłaby nikim, tylko dzięki mnie osiągnęła to, co ma. Niewdzięczna dziwka! Arthurem targały nienawistne myśli. Nalał do szklaneczki sporą porcję wódki i natychmiast wychylił jej zawartość. Skrzywił się, czując jej nieprzyjemny smak, lecz nie powstrzymało go to od wlania następnej dawki. Nie pamiętał już, ile wypił, wiedział tylko, że jutro pokaże jej, kto tu ma władzę. Jeszcze będzie go prosić, błagać... Wypiwszy kolejną szklaneczkę, zakręciło mu się w głowie, przeklął głośno i kopnął barowy stołek. Dochodziła czwarta nad ranem.  


*** 


Wyszła spod prysznica, naga stanęła przed lustrem, spoglądając na ślady pozostawione przez Arthura. Po raz kolejny ogarnęła ją wściekłość. Okryła się miękkim szlafrokiem i jednym haustem dopiła martini. Usłyszała głośne pukanie do drzwi jej apartamentu, przewiązała się paskiem i poszła w ich kierunku. Wpół do piątej przed drzwiami stał Ben. 

– Co ty tu robisz? – zapytała zaskoczona.  

– Musiałem sprawdzić, czy wszystko w porządku. Przez telefon brzmiałaś jakoś dziwnie – powiedział z troską. 

– Wydawało ci się. Nic mi nie jest... 

– Mogę wejść? – przerwał jej.  

Gestem zaprosiła mężczyznę do środka. Ben był jej dobrym przyjacielem, lecz w tej chwili był też idealnym mężczyzną, który mógł zaspokoić jej potrzeby. Zamknęła drzwi, podeszła do niego. Pragnienie bliskości było niemal bolesne, rozpalona kobieta popchnęła go na kanapę, zdjęła pasek i delikatnie zsunęła szlafrok. Usiadła na kolanach, obejmując dłońmi jego głowę, wpiła się żarliwie w usta. Mężczyzna zaskoczony zachowaniem przyjaciółki, przez chwilę siedział w bezruchu. Powolne ruchy kobiety na jego udach zaczęły powodować erekcję. Emily wyczuwając to, oderwała się od ust, uśmiechnęła wyzywająco i zaczęła masować przez materiał spodni jego męskość. Zeskoczyła z niego, rozpięła pasek, spodnie i ściągnęła je z mężczyzny wraz z bokserkami. Jej oczom ukazał się sporych rozmiarów penis w pełnym wzwodzie. Uklęknęła przed nim, ujęła w dłoń i zaczęła ssać. Jej ruchy stawały się coraz bardziej zdecydowane, drugą dłonią stymulowała mosznę. Ciało mężczyzny na krótką chwilę zesztywniało, oddawał się oralnej przyjemności bezgranicznie. Kobieta przerwała, spojrzała w oczy i dosiadła pulsującego członka.  

Jej gwałtowne ruchy, zachłanność, obezwładniająca potrzeba spełnienia zamroczyły ją, pozbawiły kontroli nad sobą. Była agresywna, cała jej złość wyładowywana była właśnie na Benie. Chciała się wyżyć, wyrzucić z siebie wszystkie negatywne emocje. Rżnęła go, gwałciła, myśląc tylko o sobie, on w tym momencie był tylko narzędziem. Ciało kochanka, po krótkiej chwili ogarnęły niekontrolowane skurcze. Doszedł w jej wnętrzu, wypełniając swoim nasieniem. Emily wydawała się zła, nie zaspokoił jej potrzeb, za szybko skończył. Nie chcąc jednak robić przykrości przyjacielowi, udała orgazm. Jej jęk był niemal teatralny. Skończyła swoją scenę, zeszła z niego, pocałowała namiętnie i rzuciła jego bokserki na kolana. 

– Ubierz się. Musimy się napić – skwitowała. Zdawała sobie sprawę, że potraktowała go jak przedmiot. Jak męską dziwkę. Ale przy obecnym nastroju, darowała sobie wyrzuty sumienia.  

 

*** 


– Czy ta suka już przyszła? – zapytał opryskliwie swojej sekretarki. 

– Nie, pańskiej żony jeszcze nie ma – odpowiedziała z zażenowaniem. 

– Kurwa! Ona się zawsze spóźnia! 

– Ale spotkanie zaplanowane jest na trzynastą. 

– Właśnie! To ile się już spóźniła!? 

– Ma jeszcze pół godziny. Jest dwunasta trzydzieści – odpowiedziała spokojnie. Mężczyźnie się to nie spodobało, walnął pięścią w blat biurka, zrzucając z niego kubek wypełniony długopisami. Kobieta podskoczyła, lecz wyraz jej twarzy pozostał bez zmian. Wyprana z emocji stała przed swoim pracodawcą. 

– Ja tutaj decyduję o czasie! Ja! Jak mówię, że się spóźnia, to tak jest, zrozumiałaś? – wycedził przez zęby. 

– Oczywiście. Spóźnia się. Zrozumiałam. – Odwróciła się i wyszła z jego gabinetu.  

Jessica, sekretarka Arthura, była młodą, drobną kobietą o siwych włosach. Mężczyzna zatrudnił  ją pół roku temu, nie interesowały go jednak jej referencje, interesował go biust. Duże piersi były nieformalnym wymogiem dla kandydatek.  

Rozsiadł się w skórzanym fotelu, i wprawił w ruch kulki Newtona. Ich stukanie zawsze go uspokajało, niestety nie dzisiaj. Zrzucił wszystko z drewnianego blatu, zabrał marynarkę i wyszedł z gabinetu.      

– Pierdolę ją. Jak przyjdzie, powiedz jej, że nie mam czasu czekać na spóźnialskie kurwy! – rzucił w stronę sekretarki, trzasnął drzwiami i opuścił biuro. Naprawdę się wściekł, mało kto potrafił doprowadzić go do takiego stanu. Ona nawet nie musiała się pojawiać, wystarczyło, że o niej pomyślał. Trudno uwierzyć, że kiedyś ją kochał i latał za nią jak pies.  



*** 


Obudził ją świdrujący dźwięk budzika, wyłączyła go i uśmiechnęła się do siebie. Dzisiejszy dzień, będzie tym, w którym zakończy swoje cierpienie i skończy z Arthurem raz na zawsze. Wzięła chłodny prysznic, wypiła mocną kawę i założyła bordową, elegancką suknię. Czarne szpilki stukały rytmicznie na kamiennej podłodze. Zjechała windą na parking i wsiadła do czarnego sportowego samochodu 

– Szykuj się, Arthurze – powiedziała do siebie i wyjechała na oblodzoną jezdnię.  






















  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Świetnie się zaczyna. Czekam na kolejne odcinki.
Barwny i bogaty język. I wszystko byłoby na najwyższym poziomie, gdyby nie kilka wpadek. Nie ma słowa "nadwyraz". Należało napisać "nad wyraz".
W zdaniu "Wypiwszy kolejną szklaneczkę, zakręciło mu się w głowie..." źle są użyte czasowniki. Powinno być: Po wypiciu pierwszej szklaneczki zakręciło mu się w głowie. Ewentualnie: Wypiwszy pierwszą szklaneczkę, sięgnął po drugą.
Zbędne przecinki przed: darowała sobie, i wyprawił.
© 2010-2016 by Creative Media
×