Przejdź do komentarzyMroczne tereny poza normalnością
Tekst 32 z 51 ze zbioru: poważne historie
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2017-08-11
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń787

MROCZNE TERENY POZA NORMALNOŚCIĄ

Od świtu wszyscy ciężko pracują, ale kiedy spotykamy się na przerwie w robotniczej szatni przychodzi czas na polityczny komentarz minionego dnia. Co kto widział i słyszał we wczorajszych serwisach informacyjnych i jaki ma do tego stosunek. Po tym jak TVP Info przez cały dzień lansowało nowy odcinek taśm z nagraniami polityków, jeden z kolegów powiedział, że wszystkich należałoby zamknąć w Morawicy ( to lokalny szpital psychiatryczny – do zeszłego roku w podkieleckiej wsi, dziś w miasteczku). Że to opinia na wyrost, radykalna? Czy aby na pewno? A jakie mamy podstawy, by zaoponować? Czy ktoś to badał? Wszyscy wiemy, że nie.


Kto jest dorosły, ten wie. O ile pracujemy legalnie, musimy mieć do tejże pracy dopuszczenie od lekarza. A jeśli taki pracownik obsługuje urządzenia o dosyć znacznym stopniu skomplikowania, zakres tych badań rośnie i obejmuje także tzw. badania psychologiczne. Takie badania potrzebne są do obsługi wózków widłowych, suwnic, broni i dla kierowców zawodowych. Tacy pracownicy będą bowiem podczas pracy będzie podejmował decyzje trudne i skomplikowane. Za błąd można stracić uprawnienia do wykonywania zawodu. Często również za takie błędy kary mogą być krzyżowe, skojarzone – tracąc jedne uprawnienia, traci się także i inne posiadane.

Pracownika, który stracił uprawnienia, pracodawca może swobodnie zwolnić. A bada się takich pracowników co roku, co dwa lata. Badania psychologiczne zaś ważne są w zależności od obsługiwanego sprzętu – ja na suwnicę robię je co 4 lata, zaś znajomy ochroniarz na broń robi je co 3 lata.

Jak często takie badania przechodzą posłowie albo ministrowie? Przecież żartuję – oni nie przechodzą ich wcale, mimo, że decyzje podejmowane przez nich  dotyczą nas wszystkich, a nie tylko tych, co są pod przewożonym przeze mnie ładunkiem. Co więcej, gdy takiego jak ja ktoś spotka i potwierdzi to, że jestem pod wpływem alkoholu, to kończy się to zwolnieniem dyscyplinarnym, a w niektórych przypadkach także i poważnymi karami finansowymi – rozsądek podpowiada, że jeśli już gościa wyrzucamy, to można mu zabrać tylko tyle, ile zapłacić mu trzeba za pracę od ostatniej wypłaty.

Tyle normalni, a reszta? I nie przychodzą mi tu akurat na myśl posłowie. Pracowałem przez jakiś czas w NSK Bearings Polska, także w czasie gdy rozpoczęli tam rządy Japończycy. Przybyli oni by objąć wiele kierowniczych stanowisk. Polityka koncernu była w tym aspekcie jasna: pracownicy zostali posortowani wedle ważności, a firma ochroniarska dostała jasny sygnał w postaci koloru przepustek. I mimo, że od Japończyka z rana waliło wódą, to kolor jego przepustki nie pozwalał go ochroniarzowi skontrolować tak, jak polskiego pracownika. Kolor przepustki oznaczał, że takiego gościa się nie kontroluje, mimo, że i on porusza się po terenie zakładu.

A pamiętacie posłów spotykanych w sejmie pod wpływem? Był taki jeden z PSL w poprzedniej kadencji, który pijany schował się przed dziennikarzami do samochodu, a kilka godzin później, w rozmowie telefonicznej, mówił, że właśnie dojeżdża do Buska. Głosował, podejmował trudne decyzje, często strategiczne dla kraju, już pal sześć tą jazdę do domu samochodem. W takim stanie? Tych głosowań się nie anuluje…

W Kielcach mieliśmy kilka lat temu awanturę z udziałem radnego PiS , p. Karysia. Firma, w której pracował, zlikwidowała jego dyrektorskie stanowisko i zaproponowała mu kierownicze, za takie same pieniądze, ale on z zawodu był dyrektorem i uniesiony  - „honorem”(?) – poszedł na chorobowe, co skończyło się zwolnieniem z pracy i sprawą w sądzie. W czasie choroby radny brał udział w sesjach Rady Miasta. Tajemnicą lekarską jest to, jakie lekarstwa wtedy przyjmował i czy nie zaburzały one jego toku myślenia, ale głosował, decyzje podejmował. Jak choroba na nie wpłynęła? Nie wiadomo.


W USA, przy okazji ostatnich wyborów prezydenckich mieliśmy spektakl: badania lekarskie kandydatów. Może to zanadto, to przesada, by po podjęciu decyzji o kandydowaniu do sejmu badać kandydatów. Ale nie jest chyba problemem sprawdzenie ich przed wejściem na salę plenarną, a najlepiej przy wejściu do sejmu.

Pamiętacie, co wyprawiał Gabriel Janowski? Albo co wygadywał – niby tylko po szczawiu i mirabelkach –Stefan Niesiołowski? Albo jak pobudzona  („to może to zrobimy na dwa baty?”)była Renata Beger? W tej chwili to oni przychodzą mi na myśl. Widzieliśmy posłów i posłanki na bani. A nawet senatora, który wciąga.

Dziwię się, że nikt ich nie bada przed głosowaniami. Że głosują na bani? – to możemy domniemywać z dużą dozą prawdopodobieństwa. Ale jakie procesy myślowe odbywają się u nich, gdy są  pod wpływem narkotyków i dopalaczy? Że nie są? Wolne żarty – a kto to badał i wykluczył? Wreszcie, skoro badań wstępnych nie przechodzą, a wielu z nich wykonuje wolne zawody i jest samo zatrudnionych, to skąd możemy wiedzieć ilu z nich kwalifikuje się do zamkniętego leczenia psychiatrycznego?  Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy…. Bo nie mamy żadnej pewności, a często nawet możemy taką możliwość wyeliminować, że głosują na trzeźwo.

Wymyślają nam regulacje, które my musimy respektować na trzeźwo. Ale czy proces wymyślania też przebiega  w pełnej  świadomości?


Mają tak słodkie życie – nie tylko oni zresztą – że taka drobnostka jak alkomat i test narkotykowy przed wejściem do sejmu nie powinny być dla nich jakimś dyskomfortem. Że nie tarzają się w sejmie po dopalaczach jak te nastolatki na ulicach? To proste, stać ich na droższe dopalacze, takie, które nie robią takiej sieczki z mózgu – to jest dla mnie racjonalne przypuszczenie. Bo ich zachowanie – jeśli to jest na trzeźwo – nie ma dla mnie racjonalnego, sensownego wytłumaczenia.

A swoją drogą ciekawe, co wzięli posłowie PO i Nowoczesnej w czasie grudniowej okupacji sali plenarnej? ( Oczywiście to mógł być jakiś wirus – na tą okoliczność też ich nikt nie badał – ale tak by samo przeszło bez leczenia? Mało prawdopodobne.) Czy są w Kielcach dilerzy, którzy tym handlują? Po efektach wyglądało to na niezły materiał. Do pracy bym, tak jak posłowie, po zażyciu nie poszedł i nie decydowałbym o waszym życiu i przyszłości, ale tak rekreacyjnie, w piątek wieczorem, przed wolną sobotą – czemu nie? Bo tak robią normalni. Wypić, zapalić, a w poniedziałek na trzeźwo do tyrki. Ale ci, którzy decydują, działają inaczej.



  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Gradacja "lepsi - gorsi" zawsze skutkuje tymi opłakanymi błędami oraz wypaczeniami. ZAWSZE!

Reprezentant nas-mas, jak tylko dorwie się do reprezentacji - natychmiast jest od nas we wszystkim lepszy. Ten fak fokus komosy z sak miast prosa :(
avatar
Miejmy nadzieję, że jakaś straż sejmowa oraz Opatrzność Boska czuwają nad nami-żuczkami biednymi :( Nawalony jak stodoła najarany nasz reprezentant - to jednak, jakby nie patrzeć, demokratycznie wybrany nasz reprezentant. Może wszelkie pożądane reformy należałoby zacząć od naszych nizinnych depresyjnych dołów?
© 2010-2016 by Creative Media
×