Przejdź do komentarzyTurnus
Tekst 23 z 96 ze zbioru: Oczko, misie, puszcza
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formawiersz / poemat
Data dodania2018-05-27
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1184

Zegar kwiatowy w Ciechocinku

krzyczał barwami, że już pora

na to i owo. Pan Anatol

ruszył na podbój z sanatorium.


Tuż przy fontannie, gdzie łabędzie

białe i czarne brylowały,

oczami wodził po ławeczkach,

gdzie kuracjuszki przysiadały.


Łypał na lewo i na prawo,

aż wychodziły oczy żabom.


Dostrzegł kobitkę w kwiecie wieku

i z kwieciem w lnianym kapeluszu.

- Ta w sam raz dla mnie – wnet pomyślał.

Nie brakło panu animuszu.


Wyprostowany, pierś do przodu,

na ustach uśmiech numer cztery...

i oczywiście - te skuteczne

powtarzać w myślach jął bajery.


Krok już wydłużył, zmrużył oczy

i do kobitki dzielnie kroczy.


- Dzień dobry. Pani tak samotnie

w Zdrojowym Parku? Czy to znaczy,

że los nam kazał się tu spotkać,

turnus dla dwojga nam wyznaczył?


Tam niedaleko Jaś z Małgosią

w fontannie – tej dla zakochanych

nas do kompanii zapraszają.

Czy jakieś szanse mam u pani?


Głowę uniosła kuracjuszka:

Azaliż jestem to ja wróżka?!


Walizki muszę rozpakować.

Dopiero wczoraj tu zjechałam.

Pięć dużych stoi w przedpokoju,

podręczna torba – całkiem mała.


Dzisiaj wieczorek zapoznawczy -

tańce i liczne panów grono.

Opowiadały koleżanki,

że na parkiecie gęsto ponoć.


Ja pana nie znam, skąd mam wiedzieć,

czy przyjdzie nam tu razem siedzieć?!


Czy gadać dalej, ciągnąć wątek?

Anatol nieco się pochylił.

Szepnął coś w uszko kuracjuszki

(obiecał – kroku nie pomyli?!)


Nieważna kwestia. Ważny efekt.

Już idą razem ramię w ramię

do tężni, potem do kafejki,

by lepiej poznać się przy kawie.


Ważne: nie powie nikt, że ciapa,

co tylko Ischias u wód złapał!


Pani nie westchnie: turnus mija,

a ja na ławce wciąż niczyja!




--------------

*Fotografia własna

  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Niech żyją sanatoria, które w tak cudowny sposób uzdrawiają! Sam temat podany również bardzo smacznie.
avatar
Bardzo ciekawe refleksje sanatoryjna, tylko pointa mówi o niespełnieniu. Za miesiąc i kilka dni, po piętnastoletniej przerwie, a w każdej dziedzinie postęp jest niesamowity, też udaję się do sanatorium. Czyżby działanie Anatola było przedwyjazdowym instruktażem?
avatar
Gruszko,
humorystyczna ciekawostka, w Twoim stylu:)
Wiarygodny klimat sanatoryjnych flirtów.

"Pani nie westchnie: turnus mija,
a ja na ławce wciąż niczyja!"

Ooo, jak smutno:))Taka ławka i ona... niczyja.

Ależ to świetne samopoczucie, popatrzeć, jak inni bawią się emocjami...często pod publikę, bo mają w paluszku obstukaną grę:)
Nigdy nie byłam w sanatorium, ale kiedyś pojadę, tak właśnie postanowiłam...z ciekawości:))

*
cyrkus cyrkus proszę państwa
gra to znana obstukana
od lat kilku w sanatorium
pożegnania i witania
pewna para nas zabawia
to się kłócą to kochają
reżyserią i aktorstwem
towarzystwa nie zawiodą
on jej pisze scenariusze
ona wernie je odgrywa
jakże cudna z nich jest para
wiarygodna wręcz prawdziwa
cyrkus cyrkus proszę państwa:))
*
avatar
Dziekuje Wam za komentarze.
© 2010-2016 by Creative Media
×