Przejdź do komentarzyFarfocella
Tekst 26 z 34 ze zbioru: opowiadania
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2018-09-11
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń611

Księżniczka Farfocella – opowiadanie Eli Walczak

A jeśli byłabyś piękna? Gdyby życie roztaczało nad tobą aurę tylko świąteczną. Mogłabyś cały rok czuć się bezpieczna i faworyzowana przez wszechświat. Pamiętasz pierwsze życzenie z dzieciństwa? Z pewnością było to słowo – Książę. Czy miałabyś coś przeciwko temu, żeby ziściło się właśnie dzisiaj?

Załóżmy, że wywodzisz się z rodziny bez żadnych tradycji, w której wszyscy noszą drewniane naszyjniki, w której nie inwestuje się w złoto ani w nic, co przynosi korzyści. Winą za niefart obarcza się rodziców twoich rodziców, bo przecież kogoś obarczyć trzeba, i to nie może być jedna osoba.

Jakby to było, gdyby sofa, na której siedzisz, była królewska.

A obrusy i bibeloty, które kupiłaś w pośpiechu za ostatnie pieniądze, byłyby ze złota.

Załóżmy, że twój ojciec prowadzi firmę, która plajtuje, bo na rynek weszły korporacje, które koszą wszystko po drodze. Powiedzmy, że jest tak zadłużony, iż postanowił odsprzedać cię prezesowi firmy windykacyjnej.

Domyślasz się, że prezes nie miałby nic przeciwko temu, a twój ojciec wie, że kiedy prezes zobaczy twój uśmiech, zdąży zapomnieć o każdej zadłużonej rodzinie.

Mało tego.

Anuluje  część długów każdego obywatela i nikogo nie zrobi w konia.

Twój ojciec rozpłacze się trapiony wyrzutami sumienia, będzie cię błagał o wybaczenie.

Nie zajmiesz się wybaczaniem, bo chcesz wkroczyć na salony, o tym marzyłaś. Masz wielkie serce i zapał, więc idziesz na spotkanie. Otwierasz drzwi wielkiego gabinetu i widzisz łysiejącego milionera, który nie przypomina nikogo z twoich idoli, jakich miałaś na plakatach nad łóżkiem. Siadasz na pozłacanym krześle, pamiętając o tym, o czym zawsze mówiła ciotka Jadzia. Nogi muszą być założone jedna na drugą, ręce złożone na kolanach, pas od pończoch widoczny. Ciotka wie, co masz do zaoferowania.

Załóżmy, że prezes poczuł woń twoich perfum, pudru i podniecenia. Oboje – ty i on – czujecie, jak topnieją lody w waszych sercach. Nie jesteś pewna, więc odwracasz wzrok.

– Proszę pana – mówisz tak do niego, bo nie wiesz, na ile możesz sobie pozwolić – nazywam się Farfocella.

Tu ci z pewnością przerwie zaciekawiony tym, co masz na szyi. Dojdzie do ciebie i delikatnie dotknie twojego ramienia.

– Nie szkodzi – Tak powie. On do ciebie.

– To po mojej matce – wyjaśnisz.

Na żółtych od cygar palców, zobaczysz pierścień z herbem.

– Proszę, to dla ciebie.- Wyjmie z kieszeni spodni prezent numer jeden. Uśmiechniesz się, więc wyjmie prezent numer dwa. Pocałujesz go rękę.

Nie ulotnisz się, bo wiesz, że wszystko, co uczynisz i powiesz od tego momentu, będzie wpływać na twoją korzyść. A farfocle, które  nosisz na szyi, już jutro mogą być złote.

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Księżniczko Farfoclowata… chyba powinno być: "Na żółtych od cygar palcach…" a nie "palców".


Epilog.

Księżniczka Farfoczella czuła, że wzbiera się w niej przypływ dobrych emocji. Próbowała nie patrzyć na żółtą łysinę milionera, bo nijak nie można było ją porównać do kędzierzawej czupryny Franka, z całkiem zwyczajnej, realnej niebajki.

Szepnęła milionerowi do ucha, nie patrząc na jego zwisającą małżowinę uszną, przypominającą ucho słonia indyjskiego… przy wodopoju.

- A jaki masz dla mnie trzeci prezent?

Wbiła mu pożądliwie rozcapierzone palce w jego krocze, a raczej w gęste zwoje suto zmarszczonej elany
w prążki. Milioner powoli rozpiął pasek z krokodylowej skóry i spodnie zjechały miękko na śnieżnobiałe flokati. Musiała się schylić, żeby cokolwiek zobaczyć.

Wyprostowała się nagle...
- Ubieraj się błaźnie… cholernie naciągnąłeś mojego ojca.

Może i nieźle wyglądasz w swoim sportowym Bugatti, ale tutaj, z tą rosówką, jak ostatnia sierota z ulicznej łapanki.

- Wracam do reala, do mojego Franka. Co prawda jeździ tylko corsą 1,2 litra, ale jak zdejmie spodnie, to mam wrażenie, że nagle znalazłam się w Fordzie Shelby GR-1 Concept, gdzie ponad 600 koni wbija mnie w fotel… rozkoszy.
avatar
Na szczęście ogromna większość pięknych kobiet realizuje swoje WŁASNE

nie matki,
nie pana Zdzisia,
nie szefa firmy windykacyjnej
itp.

życiowe plany
avatar
Dla każdego, kto nie jest psem, ciężar złotej obroży jest nie do udźwignięcia
© 2010-2016 by Creative Media
×