Przejdź do komentarzyInterludium
Tekst 62 z 73 ze zbioru: Moje wiersze
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2018-10-27
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń367

Lato było upalne

jabłoneczka obrodziła obficie

dużo będzie cydru

W lesie wrzosy schną i borówki

Jeszcze nie Sahara

Dzioby rozwierały ptaki i wiewiórki.


Słońca nie zabrałem

spuszczam palec z cyngla

niech hasa rudzielec

Jestem osobą czwartą

w obrazie balkon Maneta

Na Helu widziałem sławnego

to zasięg mojego pojmowania

Teflonem smaruję szyję

jako dominującą filozofię.


Jaskółki niezmęczone

łykają owady muszki

co w dziób wpadnie

Mam mnóstwo snów

że ranek zaczerwieni się wiśnią

Rozplatam pajęczynę

musi być gdzieś początek.


Jak już wspomniałem

lato było upalne

w środku ziemi jest szpulka

na zardzewiałym drucie

gromadzone są wszelkie głupoty

i światło sączące się pomiędzy drinkami.


Tracimy czas uganiając się za ideałem

może to spisek międzynarodowy

że lato było mechanistyczne.

  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Jako pan wszelkiego stworzenia - zgodnie z Biblijnym dezyderatem podporządkowania sobie całej Ziemi - to ty musisz, niestety, respektować tej Ziemi dyktat.

To ona za 5 mln lat zostanie wchłonięta przez czarnego karła
avatar
Autokorekta:

Mało być

ZA 5 MILIARDÓW LAT
© 2010-2016 by Creative Media
×