Przejdź do komentarzyNie biorę papci
Tekst 110 z 121 ze zbioru: kapelutnik
Autor
Gatunekprzygodowe
Formaproza
Data dodania2018-12-10
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń303

Ruszył ogór na łapciach bez cymbałów. Na zewnątrz widać było postać psa- jak przykleja nosek i nozdrzami swemi ociepla szybę i to co tam namalował szron. Orkan przybierał  na sile, ale ogór znowusz nie taki słaby, pchał się przede siebie, i, chociaż bez pługa, wciąż dalej się pchał. Śniegu nabierał aż po manowce, wyrzucał smogi niby odkurzacz, a kierowca zajadał jabłko i tylko drobno się uśmiechał.  

Nagle gruchnęło z komina nieba. Jakby zlał się cały pacież do boleści. Śniegu było co niemiara, jak rybitwy waliły kule w drzewa i dzielny autobus zgasł. Prychnął, zabuksował. Wyrzucił obłoki. Jednak ruszył, ale tylko jedną stroną, bo druga obaliła się we w lewo. No i suw gotowy. Leciał na przestrzał a ornitologia nie zna takiego bociana, ani orła, któren by go mógł dogonić. Zawirowały pleksiglase. Kimonowa przeżegnawszy się upadła na kolana i przeżegnawszy się jeszcze raz, szturmowała do następnych przeżegnań. Felicjan niby spał. Kogut mu skoczył na czapicę, a świnia rychtowała mu się na kolana. Nic nie czuł. Nie, że był nieczuły. Po prostu jakby zgasł.  

Pies trzymał się dzielnie, i jako mu przepowiedziano, przemienił się jeszcze raz. Ale, ani we skowronka, ani w ropuchę. Tym razem w setera maślanego, co mówi ludzkim głosem. A w każdym razie robi takie sprytne oczy, że można go jak człowieka zrozumieć.  

Zawirował świat. I, chyba się przenieśli od tego drutowania w kielichy, normalnie w czasie. Czepek spadł z głowy Kimonowej. A Felicjan. Felicjan, proszę państwa, zamienił się w rasowego Krzyżaka. Z pawim piórem, bolesną ugardą i pokrzyżowaną dzidą. Bo oby lesień, co wiózł partizanta autobusa, wyłonił ich na dzieło. I autobusu już nie było. Przemieniając się we złotą karocę, piękną, rzeźbioną w melychirach, błyszczącą się od potu nieba. Co to by dodać do tego - Po prostu było lato, a kareta toczyła się leśnym duktem w stronę tego zwichalca, zamku znaczy się.

  Spis treści zbioru
Komentarze (10)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Ornitologia nie zna takiego bociana... i zawirowały pleksiglase...chyba aż w Malborku słychać, jak się głośno śmieję ;)
Cudne przeniesienie fabuły z pekaesa w baśniową karocę. Kimonowa Kopciuszkiem?

A na poważnie,to niesamowicie miło opisany pies, ocieplający szybę i jeszcze to, że psy mówią oczami. Mój też tak ma. Pozdrowionka, Arcy:)
avatar
No miło mi. Teraz to już naprawdę nie wiem co dalej pisać.
Ta przemiana nie jest moim zdaniem zbyt wiarygodna. Brakuj współczynników Kulęby. Ale, pani Agnieszko, umówmy się że to żart.
avatar
Świat totalnego absurdu jak w "Alicji w Krainie Czarów", gdzie ciąg zdarzeń wraz z fabułą kupy się trzyma tylko dzięki przyjętej konwencji snu i tej matematyce oraz szachom - tutaj w tym Kapelutniku (patrz nagłówek zbioru) ulega jeszcze większej defragmentacji i kompletnej rozsypce.

Ale w tym chaosie cały ten sajgon ocala miłość do ludzi (Kimonowa, Leja, Czułi, Felicjan itd. - to postacie pełne człowieczego ciepła) - miłość i śmiech!
avatar
Arcy, pomysły masz nieziemskie :)) Wiec wymyslaj dalsze koleje. Moga być nawet państwowe :))
avatar
Brakuje mi ogłady żeby odpowiedzieć na tę miłosną immanację kilimonix. Uprzedzam lojalnie że nie znam się na kontrowersacji, a to co tutaj piszę, przepisuję z poradnika dla hodowców marchwii. Nie to, żebym ubliżał, ale naprawdę nie wiem co dalej pisać. Bo, kurczę, no nie wiadomo, za jakie 1000 lat jakiś badacz może to wszystko wziąć na poważnie.
avatar
Przecież dwa mrugi oczyma i pekaes wraca. Bajka, bajką, ale oni do Malborka zasuwają po ten skarb. No to wracajmy do opowieści i w drogę...
Mnie już konpletnie wessało, w tą historię. Rana nie doczekam...
I proszę po imieniu ;)
avatar
Agnieszko. Rano to ja czekam na Twoją wersję. Leżę już pod kołdrą, przeziębiony i leczę się optymistycznymi tekstami.
avatar
Na przeziębienie dobra herbata z imbirem. Nawet 2x dziennie. Można dodać do niej sok z cytryny i miód. I koniecznie jeść przez kilka dni czosnek z każdą na śniadania i kolacje kanapką.

Stare babki leczyły skutecznie także surówką z kwaszonej kapusty i świeżej cebuli, serwowaną do wszystkich posiłków.

Zalecały też 3-dniową pierzynę, oczywiście, i częste pojenie gorącą herbatą z malin i z lipy.

Trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia
avatar
Dzięki Emilia Pieńkowska. A jakieś kołysanke by mi zanuciła, luliluli, bo ja już idę spać.
avatar
Na świecie nocka już.
Śpij, dziecię, oczka zmruż,
Zasnęły pączki róż.
Paciorek zmów, rączki złóż

Aaa-aaa-aaa...
Kołysanka ma.

Nie możesz wcale spać?
Palec do buzi wsadź.
Barany wszystkie licz.
Sen - nić z latawcem lśni...

Aaa-aaa-aaa...
Kołysanka twa.
© 2010-2016 by Creative Media
×