Przejdź do komentarzyWalther von der Vogelweide - Och jej, gdzie znikły te wszystkie moje lata
Tekst 18 z 20 ze zbioru: Przekłady
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2019-01-02
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń436

Walther von der Vogelweide (1170-1230), Owe war sint verswunden


Och jej, gdzie znikły te wszystkie moje lata?


och jej, gdzie znikły te wszystkie moje lata?

przyśniłem swe życie czy żyłem wśród świata?

to, co przyjąłem, że byłoby, naprawdę się zdarzyło?

więc spałem i przespałem i nie wiem nic, co było.

zbudziłem się i nieznajome teraz zaznam,

co tak znajome było jak moja ręka własna.

kraj i ludzie, gdzie razem z dzieci wyrośliśmy,

obcy się stali, jakbym ich sobie wymyślił.

starzy, korni i bez siły kompani od zabaw.

tu zaorane pole, tam las wyrąbany.

gdyby nie woda, co i wtedy płynęła wartkim przejściem,

pewnie wierzyłbym, że wielkie jest moje nieszczęście.

obojętnie pozdrawiają ci, którzy mnie kiedyś dobrze znali,

świat jest wszędzie pełen brudów i załgany.

kiedy pomyślę o pięknych, wesołych dniach,

co znikły jak po uderzeniu w wodę ślad,

och jej, jeszcze mocniejszy się staje żal.


och jej, jak żałośni są ludzie młodzi!

ci, którym radosna natura łatwo dogodzi,

tylko się martwią, och jej, czemu idą smutną drogą?

gdzie się obrócę, nie ma wesołego nikogo.

taniec i śpiewy znikają w troski mroku,

nigdy chrześcijanin nie widział tak smutnego roku.

spójrzcie, jakie ozdoby na damach,

na dumnych rycerzach chłopskie ubrania.

surowa poczta nam z Rzymu jest zsyłana,

i nakazana żałoba, a radość odebrana.

boli mnie w środku – żyliśmy tak dobrze dotąd, -

lecz śmiechy w płacz mamy zamienić oto.

płochliwe ptaszki od naszych skarg smutnieją,

i kogo dziwi, że i ja nie cieszę się nadzieją?

co mówię, ja głupi człowiek w swoim złym gniewie,

kto tu radości służy, nie zazna jej już w niebie.

och jej, jeszcze mocniejszy się staje żal.


och jej, ileż wszystkiego dostajem w słodkiej wygodzie!

widzę gorzką żółć pływającą w miodzie:

świat jest na zewnątrz piękny, w bieli, zieleni, czerwieni,

lecz wewnątrz kolor czarny, śmierci mroczne treny.

kogo więc skusi, ten ujrzy pocieszenie:

już mała pokuta da grzechów odkupienie.

to wasza rzecz, rycerze, jak o tym myśleć warto.

nosicie świetliste hełmy, czasem kolczugę twardą,

do tego tarczę mocną i poświęcony miecz.

dałby Bóg, bym zwycięstw doznał wręcz,

tak chciałbym, człek ubogi, dostać żołd, bogactwa krocie,

nie myślę jednak o dworze ni o książęcym złocie.

chciałbym już zawsze świętą koroną się zdobić,

ja najemnik włócznią mogę ją przecież zdobyć.

gdybym wyruszył w przepyszną podróż za morze,

śpiewałbym wtedy pewnie: nigdy więcej zawodzeń,

nigdy więcej żalów, och jej.


Walther von der Vogelweide, Große Heidelberger Liederhandschrift, ok. 1300 roku


  Spis treści zbioru
Komentarze (7)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Przetłumaczyłam dzisiaj średniowieczne biadolenia Waltera von der Vogelweide. I patrz pan, jakie miejscami aktualne! :)
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku na tym - mimo wszystko - najlepszym ze światów.
avatar
Przeczytałem z zainteresowaniem. Spojrzenie na przeżyte lata w średniowiecznym sztafażu... ups - oryginale :) Zazdrość, bo młodzi są młodzi.
PS. "Surowa poczta nam z Rzymu jest zsyłana" - czy to jakieś konkretne wydarzenie historyczne, czy okresowe napomnienie o np. postach czy innych umartwieniach?
avatar
Toż to istny Meisterstück... Wspaniale przetłumaczyłaś. Czyta się pięknie.
Za życzenia dziękuję i również życzę pomyślności w Nowym Roku. :)
avatar
Dziękuję. Miałam zamiar wkleić też oryginał, ale tekst byłby wtedy strasznie długi.

Owê, war sint verswunden alliu mîniu jâr!
ist mir mîn leben getroumet, oder ist ez wâr?
daz ich ie wânde, daz iht wære, was daz iht?
dar nâch hân ich geslâfen und enweiz es niht.
nû bin ich erwachet und ist mir unbekant,
daz mir hie vor was kündic als mîn ander hant.
liute unde lant, danne ich von kinde bin gezogen,
die sint mir worden frœmde, reht als ob ez sî gelogen.
die mîne gespilen wâren, die sint træge unt alt.
bereitet ist daz velt, verhouwen ist der walt.
wan daz daz wazzer fliuzet als ez wîlent flôz,
für wâr, ich wânde, mîn ungelücke wurde grôz.
mich grüezet maniger trâge, der mich bekande ê wol,
diu welt ist allenthalben ungenaden vol.
als ich gedenke an manigen wunneclîchen tac,
die mir sint enphallen als in daz mer ein slac:
iemer mêre ouwê!

Owê, wie jæmerlîche junge liute tuont!
den ê vil wünnecîchen ir gemüete stuont,
die kunnen niuwan sorgen, ouwê, wie tuont si sô?
swar ich zer werlte kêre, dâ ist nieman frô:
tanzen unde singen zergât mit sorgen gar:
nie kristen man gesach sô jæmerlîche schar.
nû merkent, wie den frouwen ir gebende stât,
die stolzen ritter tragent dörpellîche wât.
uns sint unsenfte briefe her von Rôme komen,
uns ist erloubet trûren und fröide gar benomen.
daz müet mich inneclîchen – wir lebten ie vil wol –,
daz ich nû für mîn lachen weinen kiesen sol.
die wilden vogellîn betrüebet unser klage,
waz wunders ist ez denne, ob ich dâ von verzage?
waz spriche ich tumber man durch mînen bœsen zorn:
swer dirre wunne volget, der hât jene dort verlorn.
iemer mêr ouwê!
avatar
Owê wie uns mit süezen dingen ist vergeben!
ich sihe die bittern gallen in dem honige sweben:
diu werlt ist ûzen schœne, wîz, grüen unde rôt,
und innen swarzer varwe, vinster sam der tôt.
swen si nû verleitet habe, der schouwe sînen trôst:
er wirt mit swacher buoze grôzer sünde erlôst.
dar an gedenkent, ritter, ez ist iuwer dinc!
ir tragent die liehten helme und manigen herten rinc,
dar zuo die vesten schilte und diu gewîhten swert.
wolte got, wær ich der sigenünfte wert,
sô wolte ich nôtic man verdienen rîchen solt.
joch meine ich niht die huoben noch der hêrren golt.
ich wolte sælden krône êweclîchen tragen,
die mohte ein soldenær mit sînem sper bejagen.
möhte ich die lieben reise gevarn über sê,
sô wolte ich denne singen wol und niemer mêr ouwê!
niemer mêr ouwê
avatar
O, bardzo ciekawy... Ale wolę po polsku. ;) :D
avatar
Lilly, jak zawsze u Ciebie - wysoki poziom. I tak trzymaj.

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :)
© 2010-2016 by Creative Media
×