Przejdź do komentarzyPAUPEUL Droga do nikąd
Tekst 124 z 121 ze zbioru: kapelutnik
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2019-02-12
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń165

Każdy wędzi swego pstrąga 

Hen od Pragi aż do Konga 

A kto pstrąga chwycić umie 

Ten go wędzi w swej zadumie 

Wspomni czasem kaczkę w sosie 

I podrapie się po nosie 

Smaczną była młoda kaczka 

Lecz tymczasem pstrąga, raczka 

Złapanego w rącze sidła 

Polać sosem i w powidłach 

Zmięsić, potem sypnąć solą 

Z rozmaryna banderolą 

Podać w misach bardzo ładnych 

Na stół gdzie altana zgrabna 

Inni przypieczone wolą 

Z winem i suszoną śliwą 

Oczywiście też z oliwą 

Idzie homar z długą grzywą 


Panna Lidka co węgorza 

Upokarza i hędorzy 

Jak poranna, bystra zorza 

Zmyślnie swe potrawy mnoży 

Pstrąg już odszedł w niepamięci 

Bo na ruszcie teraz kręci 

Się szczupaka ogon tłusty 

W towarzystwie jest langusty 

A już chętnie przy nim bieży 

Kucharz z Chin, no i pan Jerzy 

Który za tę ucztę płaci 

Bukiet fiołków w znadrzu chowa 

Schyla się do Lidii głowa 

Płowa jak knechejskie stepy 

Lidia za mąż wyjść niestety 

Nie zamierza 

Kocha, Jerzy nie dowierza 

Żołnierza. Z Sandomierza 



  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×