Przejdź do komentarzyAlbinosi z murzyńskiej wioski
Tekst 255 z 255 ze zbioru: Czarcie kopyto
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2019-10-11
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń103

Albinosi z murzyńskiej wioski


Nobel dla Tokarczuk jest jak splunięcie w kleroojczyźnianą mordę. Nobel nie dla Wencla – tego od wywożenia lewicowego i nihilistycznego gnoju na taczkach, autora trylogii smoleńskiej; nie dla Rymkiewicza – pełnokrwistego wieszcza wymiotującego szkarłatem; nie dla obwieszonego jak choinka zagranicznymi tytułami szlacheckimi producenta gnuśno-infantylnych erotyków z ISBNenem na czole i święconką zamiast mózgu, lecz dla autorki, którą ojkofobiczny szlif każe stawiać znafcom literatury obok Elfriede Jelinek. Tylko nie doczytali do końca… Ale my – albinosi z murzyńskiej wioski dziękujemy Szwedzkiej Akademii. Nie będę się silił, aby wszyscy zrozumieli tekst, nie tym razem…


Wsiara

Szatan nie może wyjść z łona, ono wydaje na świat niewiniątka: białe i kolorowe. One nie wiedzą, że mieszanie kolorów jest grzechem, dopóki im nie wyłożą zakonserwowanej prawdy. Konsekrowanej prawdy. Dopiero w piekle, smagane prawicowym batem stają się aniołami – stróżami doktryny albo szatanami, które kończą na stosie lub na … krzyżu.


Jej oczy, czarne jak węgle i pełne blasku, kiedy się uśmiecha, usta pełne i wydęte, rozkoszne dołki w policzkach. I nosek w sam raz: ani za duży, ani za mały. Cera śniada, a włosy długie i kruczoczarne, jak u egipskich księżniczek. Ale to zwykły kopciuszek, kopciuch w zużytym i poplamionym fartuszku. Granatowym z białym kołnierzykiem. Zupełnie nieobowiązkowym i śmiesznym. Żenującym. To dlatego, że pochodzi z biednej i wielodzietnej romskiej rodziny. Ma na imię Matylda – też żenada, nawet pasuje kopciuchowi, ale nikt nie wymawia jej imienia. Wyłącznie ksywa: Wsiara, bo roznosi wszy. Dlatego nikt z nią nie siedzi w ławce. Won na koniec, Wsiara! Pani wstała z krzesła i przechodzi kontrolnie. Zatrzymuje się przy jej ławce. - Mmm! Wsiara, po co ciebie posyłają do szkoły? Jej śmiech jest skrzekliwy, choć nie wiem czy to właściwe słowo. Cała klasa rży na tę uwagę. Wykrzywiam usta, ale czuję niepokój. Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie chce mi się śmiać. Potem rzucają w nią zgniecionymi papierkami, a pani udaje, że nie widzi. Patrzę na Matyldę jak się kuli i nie myślę - „Wsiara”. Nie wiem dlaczego, ale tak nie myślę. Czuję smutek. Wydaje mi się, że wszyscy są tacy.. obcy. Nie, to ja nie jestem normalny. Na przerwach dopiero dają popalić kopciuszkowi: plują, kopią i patrzą. Zawsze tak samo. Od tysięcy lat tak samo. Nie pomagam jej. Dlaczego jej nie pomagam? Nie pomagam jej. Co? Muszę ich naśladować, bo inaczej zatonę jak Wsiara. Czuję pierwsze ukłucie. Tak smakuje smagnięcie prawicowym batem. Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one – tak, tak… nie raz to słyszałem. A co jeśli nie potrafię? Będę wężem. Wąż w masce. Wyobcowany społecznie. Zaczynam rysować świńskich żołnierzy, którzy ścinają i wieszają. Skupiam się na kałużach czarnej krwi, aż papier przeciera się w tych miejscach. Podnoszę kartkę z rysunkiem i widzę prześwitujący promyk Słońca. Tyle krwi na marne. To mój snuff. Tyle krwi na marne…


Wtedy coś pęka i coś się rodzi. Na chwilę, by w logice, często zbyt prymitywnej i twardej być stłumione i zgniecione pod butem prawicowego parchu. A kiedy im wypaczą pojęcia i stare słowa zamienią w kamienie, wówczas bez wahania ciskać nimi będą tępo i na oślep. Ubodzy duchem, lecz bogaci w zaklęcia.


Nie poglądy, lecz rozumienie piekła stanowią o prawdziwej mocy pióra.

  Spis treści zbioru
Komentarze (13)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Legionie, rewelacja! A tzw "znafców" literatury w dobrozmianowym ordynku jest pod dostatkiem.
Mam ogromną satysfakcję, że kilka dni temu szedłem w marszu równości we Wrocławiu bardzo blisko Noblistki.
avatar
Powtarzam to od dawna: to, co decyduje o nieśmiertelności dzieła literackiego - to nie Nobel, nie nasze pobożne życzenia, nie nagonki i nie autopromocja, a C-z-y-t-e-l-n-i-k! Twórczość, choćby nie wiem jaka cudowna, idzie do śmietnika, jeśli nie ma O D B I O R C Y.

Olga Tokarczuk jest Autorką 1. w Polsce powieści, która została wydana w wersji elektronicznej, i jej rzesza czytelnicza jest imponująca. Niezależnie od takich czy innych szerokości geograficznych czy systemów politycznych!

Co to wszystko nam mówi o wielkości TEGO pióra??
avatar
Czytajmy! Przeczytajmy od deski do deski, własnoręcznie przewracając kolejne kartki, CHOCIAŻ JEDNĄ powieść tej naszej - od lat znanej na całym naszym globie - Noblistki, a potem wypowiedzmy się na temat walorów przeczytanego tekstu
avatar
Nie noooo - bzdurny tekst - trudno czytać podobne niemerytoryczne argumenty.

Fakty są faktami i koniec. Mówiła co mówiła i deklarowała co deklarowała. Jest antypolską , antykatolicką lewaczką która szydzi z Polaków i niesprawiedliwie oczernia. Nie!!! ona po prostu komfomistycznie łże .
Dzięki temu noblowi(i innym) wiemy jedynie u kogo w kieszeni siedzi komisja noblowska .

Jej kariera i promocja też ma dziwny charakter - radiowa trójka nieźle ją promowała - cytowała i czytała , media lewackie itp. To żadkie zjawisko by tak gremialnie media doceniły talent.
Ja w ten zbieg okoliczności nie wierzę i dla mnie jest Olga Tokarczuk agentem wpływu. Za jakiś czas powie jak dzwon nad światem - że Polacy powinni pogodzić sie za swą okrutna historią . Taki jest cel tego Nobla a sponsorzy mają w dupie talenty -oni mają interesy.
avatar
No cóż, jedni książki czytają, drudzy je palą, ponieważ historia zatacza kręgi. Cieszą mnie cztery polskie Noble za mojego życia, choć naprawdę jest więcej, bo tacy Rotblat, czy Singer (literacki pseudonim "Warszawski") nie pochodzą z Marsa.
Jak dla mnie sprawa jest zupełnie jasna, otóż środowisko, dla którego idolem jest ktoś, kto stanowi uosobienie ich wszystkich kompleksów, z zasady nie jest w stanie wydać jednostki, która mogłaby zostać przyjęta do światowej, intelektualnej elity. Aż mnie zdziwienie ogarnia, że patrioci i prawdziwi Polacy jeszcze Miłosza nie wykopali z grobu, przecież to lubią.
Za jakiś rok będzie film o Sendlerowej. Ładny, amerykański, pewnie go obsypią nagrody. I będę się z tego cieszył.
avatar
LITOŚCI!! HELP!!!

Pisałam o tym po wielekroć: krowa nie jest mlekiem, które daje! jajo nie jest kurą, która je znosi! W literaturoznawstwie (a Nobla przyznają nie politycy a li-te-ra-tu-ro-znaw-cy!!) już sto lat z okładem temu odeszliśmy od oceniania wartości dzieła przez pryzmat życia i poglądów autora!

Ocenie podlega WYŁĄCZNIE samo dzieło!

PRZECZYTAJMY BODAJ JEDNĄ KSIĄŻKĘ OLGI TOKARCZUK I WYPOWIEDZMY SIĘ NA JEJ/KSIĄŻKI WALORÓW LITERACKICH!

Piekarz może być stary, mieć rasistowskie poglądy i nosić tęczowego irokeza. Mimo to bardzo smakują nam jego wyśmienite codziennie świeże bułeczki
avatar
Świetny felieton, ze "śmiechem" przez łzy.
PS. Są dwie drobne literówki w interpunkcji (na ... krzyżu) i (tacy..), ale to drobnostki w zapisie. Poza tym bezbłędny.
avatar
Myślę sobie, ile w zadufanym w sobie człowieku musi być nienawiści wobec bliźnich, by pisać, że Olga Tokarczuk jest antypolską lewaczką i agentem wpływu. To już chyba choroba i prawdopodobnie nieuleczalna. Zamiast pisać takie pierdoły i dye=rdymały, głosiciel tych rewelacji powinien usiąść spokojnie w fotelu i zacząć się edukować w drodze samokształcenia. Na początku może w zakresie gramatyki i ortografii, by w przyszłości nie podrzucać nam takich pseudoperełek, jak choćby: "ona KOMFOMISTYCZNIE łże" oraz "To ŻADKIE zjawisko". Pomijam błędy, które być może przytoczę później, w jego ostatnim wierszu. Po prostu włosy jeżą się na głowie! Kończ waść i wstydu sobie oszczędź!
avatar
Przytoczę błąd tegoż użytkownika, o który wspominałem, a jest on nie w ostatnim, jak napisałem, a w przedostatnim wierszu, czyli w "Czerwonym pożarze". Jak dotąd nie spotkałem, by ktoś napisał "do tond", zamiast "dotąd". To powinno trafić do historii polskiego języka. Aż dziwię się, ze żadna z filolożek obecnych na tym portalu nie zwróciła na to uwagi.
avatar
Janko - brakuje ci argumentów więc czepiasz się jakiegoś błędu.
Gdy nie masz czegoś mądrego do powiedzenia proponuję czepiać się ,,trawaja”

Emilio- owszem też lubię bułeczki od piekarza np. komunisty itp.
Nobel to jednak nie bułeczki - Tokarczuk jest teraz autorytetem i to z najwyższej półki(noblistka), jej głos jest już jak dzwon. Wiemy jednak czego możemy się po niej spodziewać- Polacy są winni itp. Itp. . Wpisuje się ona w ten nurt holokaustu , roszczeń fałszowania historii itp.
- pozostaje jednak istotne pytanie do tutaj wszystkich.

PYTAM SIE UCZCIWIE I O TAKĄ ODPOWIEDZ PROSZĘ – niezależnie od tego kto jakie ma poglądy i sympatie . Chodzi o elementarną uczciwość.

ZA CO DOSTAŁA OLGA TOKARCZUK NOBLA ?
ZA TO ŻE ŁADNIE PISZE ?
CZY ZA TO ŻE OPLUWA POLAKÓW ?

Więc miejcie odwagę uczciwie odpowiedzieć .
avatar
Paralela z pysznym świeżutkim pieczywem była dla tych, którzy rozmyślnie "nie wiedzą", że dzieło sztuki (w tym literackie) jest bytem samoistnym, nie związanym z piekarzem, który je znakomicie wypiekł. Dotyczy to wszystkich dziedzin twórczości artystycznej.

Na pytanie, za co Olga Tokarczuk dostała literackiego Nobla, jest JEDNA trafna odpowiedź: za Jej znakomite powieści.


Przeczytajmy je. Po prostu.

Mądrej głowie
Dość dwie słowie

dlatego tę przydługą i już feste nudną lekcję KOŃCZYMY.

Wznoszę toast za tę olśniewającą Twórczość - i należną Laureatce nagrodę
avatar
Rozarze, ja mam argumenty, bowiem przeczytałem wszystkie książki Olgi Tokarczuk i jestem nimi zauroczony, i to nie od dzisiaj. Nie są to jednak sentymentalne lektury do poduszki, lecz do czytania ze zrozumiem, pogłębionej refleksji oraz do wyciągania wniosków na przyszłość. Między innymi z tego powodu wiele lat temu zaprosiłem ją na organizowane przeze mnie warsztaty literackie w Głogowie.
Nie skorzystam jednak z oferty i nie będę czepiał się "TRAWAJA", mam ciekawsze sposoby spędzania czasu.
avatar
Olgę Tokarczuk miałem niejednokrotnie okazję słuchać.
W księgach Jakubowych byłem zdziwiony że jest świadomą i rozumiejącą niuanse historyczne plus dobrze pisze . I przyznaję sie że nie wierzyłem wówczas że ona to wymyśliła - albo inaczej , musiała usłyszeć lub jakiś historyk , znawca tematu był przy pisaniu.

Dla mnie to kontrast nienaturalny - z jednej strony ogromna wiedza a z drugiej dyletanctwo lub bardzo zła wola.

Trudno określić tego Nobla, dla mnie ta kariera i końcowy sukces to praca zbiorowa Gazety Wyborczej oraz znajomości jej chlebodawców.
Tak jak w sporcie - trenerzy, sponsorzy no i doping .
© 2010-2016 by Creative Media
×