Przejdź do komentarzyJedenasta. Recenzja Antologii 'POSTscriptum' 2019
Tekst 12 z 12 ze zbioru: Komentarze i recenzje
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2020-01-16
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń84

„Jesień już, Kochani Państwo, przydałoby się zacząć myśleć o Antologii 11”, napisałam 30 września ubiegłego roku, przypominając (nieśmiało) o kolejnym wydaniu wspomnianej publikacji, która od dekady posiada magnetyczną moc przyciągania pięknych z najpiękniejszych wierszy.


9 listopada tego samego roku był już komplet, dlatego z początkiem stycznia br. spotkaliśmy się znowu przy naszych – już „zaksiążkowanych” - lirykach niczym w pewnej nastrojowej kawiarni o nazwie „Poezja”.


Nowy tom Antologii niezmiennie osobliwy, ponieważ właśnie te publikacje – dla mnie przynajmniej – są czymś wyjątkowym, stąd więc – tu dygresja - i mój ubiegłoroczny powrót – niegdyś wielce urażonej – w postaci alegorycznej skruszonej kozy, która ponownie przymaszerowała do Portalowego woza po to, żeby wydrukować tam swoje teksty, w które wkłada samą siebie.


31 nazwisk z przypisanymi i charakterystycznymi dla każdego Twórcy utworami. Piękna pod każdym względem edycja, skąd spomiędzy wersów przebija łagodne, po trosze psychodeliczne światło nad szarobłękitnym horyzontem okładki, gdzie „linia w przestrzeni rozdzielająca niebo i morze obiecuje coś, do czego nie sięgnął jeszcze wzrok” napisał w komentarzu jeden z Użytkowników – Jerzy Edmund Alchemik. Lecz z tych zaprezentowanych na dwustu dwudziestu pięciu stronach niniejszej książki, strofach, urzekł mnie pewien szczególny wiersz:


Autor: Mirosław Kaczmarek /mironiusz/ - lipowe warkocze


z deszczem pod rynnę

na niepogodę mlaskającą

niegrzecznie przy klombie

zdziwiony zza firanek


jakbym jej nie znał

nie pamiętał jak wysysa

świeżość nasturcji

rozwiewa świerki


na wieży kościoła

niepokoi witraże

mrugające nerwowo

pogrążonym w chaosie


na to wszystko

lipowe warkocze

pełne delirycznych ucieczek

z makiet dorosłości


gdzie byłem jutro

gdy wiersze przysięgały

na nocne dmuchawce

że nie zapomną o nas


rozgałęzionych pomiędzy

słuchaniem poezji

śpiewanej latarniom

oświetlającym samotność


a ciszą wiejskiego

kościołka w którym

szepty pól

jak poranne psalmy


  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Befano
Pani dorobek jest imponujący.Długo Pani stąpa po tajemniczym twórstwie poezji i innych gatunkach literackich. Przytoczony wiersz jest urzekająco piękny.
Pozdrawiam.
avatar
To miłe uczucie, gdy coś po nas pozostanie drukiem!
© 2010-2016 by Creative Media
×