Przejdź do komentarzyWielka miłość
Tekst 33 z 46 ze zbioru: Wermair
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2020-03-29
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń86

Zaparkowaliśmy motory przy lodziarni. Maestro miał małą armatkę, która na plaży kolidowała by z kolorem kąpielówek, więc schował ją w kufrze. Mango nalegał, żebyśmy wstąpili na lody. Ale nie było `mango`, więc opuściliśmy ten przybytek z rojem much. Świeciło słońce, bryzgały fale, a białe żagle łapały wiatr. Na plaży był tłok. Zrzuciliśmy skóry i walnęliśmy się na nie. Jak wieloryby na mieliźnie.

- Idę trochę popływać - zadecydował Maestro. Wstał, rozejrzał się, sprawdzając czy w pobliżu nie przechadza się jakaś samotna jagódka, lecz jagódki trzymały się w gromadzie i ten leniwy smok tylko mruknął coś po cichu, do siebie.

Mango zamienił się w placek. Słońce ostro grzało, toteż po chwili zaczęły spływać po nim krople. Pocił się.

Na wieży siedziała ratownik. Bystra, zgrabna postać lustrowała wodę. Lornetka zwisała przewieszona przez poręcz.

Przyglądałem się jej.

- Ciekawe, czy Maestro dały radę jej wsadzić język do ust? - zastanawiałem się.

Mango się ocknął. Spojrzał w tamtą stronę.

- A może sam spróbujesz? - prowokował.

Wstałem. Popatrzyłem na niego z góry.

- Nie gustuję w brunetkach - odpowiedziałem.

Wyciagnąłem grzebyk i przeczesałem się.

  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Elegancja przede wszystkim.
avatar
Dziękuję Marianie za komentarz. Wiesz co to dobry gust i na pewno byś po plaży z byle czym nie łaził. Podejrzewam, że wiesz jak też jak chłodzić piwo, w warunkach globalnego ocieplenia. Przecież to takie proste. Wystarczy skrzynkę wsadzić do wody. A jak się już schłodzi, to prawdziwa przyjemność. Nawet Omega, co tam żaglem łopoce, a nawet pani kapitan bez munduru nie oderwie prawdziwego konesera o szyjki bogini.
© 2010-2016 by Creative Media
×