Przejdź do komentarzyZAMEK WULZBURG 13
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaproza
Data dodania2020-06-16
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń45

Balasch i Hetz - to kretyni, niewolnicy na służbie u swojego pana, bydlaki. Są jednak też tutaj ludzie. Nawet porządni. Szef kuchni, podoficer Krifta, w pierwszych miesiącach wojny został ranny w nogę, więc zaszeregowano go do niezdolnych do walki na froncie. Bardzo jest z tego zadowolony. Kiedy sobie gdzieś na boczku strzeli szklaneczkę sznapsa, wygaduje takie rzeczy, że Zippel, gdyby tylko to słyszał, dawno już by go powiesił. Opowiadał nam o tym Misza Edelmanis, który w kuchni pracuje jako tłumacz. Krifta jemu ufa, bo Żyd przecież nie będzie Niemcom donosił. Użala się nad losem internowanych, ale nie wie, jak nam pomóc. Franzc z lazaratu to też ludzki człowiek. Czasami, jak nikt nie widzi, daje swoim chorym papierosy, chleb, resztki swojego obiadu, stara się dać lepsze lekarstwa.


Jest też zaopatrzeniowiec, feldfebel Schnar. Utyka na jedną nogę i jest zły na cały świat. To on wydaje wszystkie produkty potrzebne w kuchni. Jego wizytom zawsze towarzyszy wrzask i przekleństwa. Krzyczy tak i drze swój pysk jednak nie dlatego, że nas nienawidzi, a dlatego, że całe to dookoła pier...lone życie przeklina w żywy kamień. Za to, że jest kulawy od urodzenia, za to, że - mimo że do wojny był człowiekiem w miarę bogatym - wcielili go do armii i skazali na robotę tutaj, w więzieniu, gdzie musi zajmować się zgniłymi kartoflami, brukwią i liczyć spleśniałe bochenki chleba. Świniom przecież byś tego nie dał! Wypieczono ten chleb w 1935 r.! Co z tego, że *firer* ma być może nawet rację, ale co ma z tym wszystkim wspólnego on - Schnar?? Ma swoją młodą żonę w Norymberdze i swoją własną firmę! Rosjanie, wiadomo, nie nacja i żaden naród. Powinni podporządkować się Wielkiej Germanii, podzielić z Niemcami ziemią, bo i tak dużo im jeszcze tego cudu zostanie. Tam na wschodzie, het! za Uralem. Każdemu miejsca starczyłoby po grdykę! Niemcy, wielka nacja, mają tak mało przestrzeni... To bardzo niesprawiedliwe.


Schnar lubi sobie pofilozofować z naszym Miszą. Zwykle dzieje się to w piwnicy, gdzie wydaje ziemniaki. Niemiec uważa siebie za wybitnego polemistę. Próbuje udowodnić, że Żydzi podlegają wyniszczeniu, ponieważ to oni są źródłem wszelkich nieszczęść. Wiadomo jednak, że wszystkich przecież nie dasz rady zabić, więc niektórych można zostawić przy życiu. Misza ostrożnie sprzeciwia się temu. Nie poddaje się, nie wycofuje się ze swojego punktu widzenia. Schnar się wścieka, wrzeszczy i grozi mu wszelkim możliwym piekłem, lecz przy następnym wydawaniu kartofli wszystko wraca do punktu zero.


Wartownicy nasi też są różni. Ci, co zdążyli być już na froncie, są w porządku. Najwięksi bohaterzy - to ci młodzi, ci, co nigdy prochu jeszcze nie powąchali. Tylko czekają, żeby d...lić *czerwonym*, pościskać *russki Maszka*, najeść się szpeku i przywieźć swoim narzeczonym z Rosji jakąś cenną pamiatkę... Bo wojna, szlag by to trafił!, zaraz się skończy, i zostaną tutaj z ręką w nocniku, i z niczego nie skorzystają!

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×