Przejdź do komentarzySwołocz
Tekst 57 z 58 ze zbioru: Pozostało w pamięci
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaproza
Data dodania2020-10-16
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń125

(fragment czegoś nowego)



- Szóstego marca będziemy obchodzić rocznicę wyzwolenia Grudziądza spod okupacji hitlerowskiej w tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym roku.


– A to mi coś dziadek kiedyś opowiadał! – wyrwał się nagle jeden z junaków. – Że coś z miesiąc Ruskie zdobywali! Dziadek siedział w piwnicy, a te Ruskie były różne. Walczyli z Niemcami, ale też i gwałcili. Dziadek mówił, że ledwie jedną kobietę uratowali, jak ją taki Rusek wyciągał z piwnicy. Ktoś tam jednak z góry krzyknął po rusku i ten Rusek wylazł. I potem dziadek jak wyszedł, to zobaczył jego, jak leżał. Podobno swoi go rąbnęli.


Nie przerywałem, chociaż temat miałem przeprowadzić o wyzwalaniu, a nie o gwałceniu. Ale zainteresowanie junaków wzrosło, a to znaczyło, że przy okazji posłuchają i tego, co miałem im przekazać w pogadance.


– Tak dziadek gadał. – Junak zamilkł i chwilę nad czymś się zastanawiał. Milczałem, dałem mu czas. Wreszcie dokończył: – Zmyślał dziadek czy nie, obywatelu komendancie? Że tak swoi od ręki go zastrzelili?


– Odpowiem, ale pod koniec.

(...)


Do tej pory stałem przed junakami. Teraz przysiadłem na rogu stołu, postawą informując o zakończeniu oficjalnej części pogadanki.


– Teraz o tym, o co pytałeś – zwróciłem się do junaka, który wspomniał o swoim dziadku. – Tak, to co twój dziadek mówił, niestety zdarzało się. Żadna wojna nie jest „jak to na wojence ładnie” malowaną zabawą, jak niektórzy myślą. Wojna to często brud, głód, zbrodnie i gwałty również. W każdej armii się to zdarzało i zdarza. Wojna wyzwala często w ludziach najgorsze instynkty.


Na chwilę zamilkłem. Temat był trudny, zwłaszcza że już dobrze znałem zainteresowania większości junaków. Nie były one z tych, które były pochwalane przez społeczeństwo. Nie wiedziałem, jak się odniosą do mojej opowieści, czy nie zaczną śmiać się i pochwalać. Zdecydowałem się jednak dokończyć.


– Wcześniej pracowałem w fabryce. Moim kolegą był starszy pan, który w czterdziestym piątym miał szesnaście lat. Mieszkał na obecnej ulicy Michajłowa, blisko tej Szóstego Marca. W czasie walk o Grudziądz siedział z rodziną i innymi mieszkańcami domu w piwnicy. Mówił, że siedzieli w tej piwnicy dwa czy trzy tygodnie. Przez ten czas, mimo oblężenia, Niemcy cywilom wydawali sumiennie jedzenie na przydziałowe kartki żywnościowe. Najbardziej zapamiętał marmoladę, robioną podobno z buraków. – Zwilżyłem gardło wodą i spojrzałem na siedzących przede mną junaków. Aż się w duchu zdziwiłem; nikt z nich nie drzemał , nie popatrywał w sufit, nie ziewał. Odstawiłem szklankę i kontynuowałem: – Kiedy Rosjanie już zdobyli tę ulicę, kilku ich żołnierzy weszło do piwnicy, szukając giermańców, to znaczy Niemców. Oni byli normalni, kilku młodych i jeden starszy już wiekiem. Rozejrzeli się, chwilę porozmawiali, dali nawet jakieś puszki z mięsem dla riebionok, jak powiedział ten starszy; to znaczy dla małych dzieci. I wyszli. Po kilku godzinach wpadło do piwnicy dwóch innych czerwonoarmistów, pijanych prawie w sztok. Zaczęli szarpać i próbowali wyciągnąć dwie młode dziewczyny. Ludzie zaczęli je bronić i trzymać, to jeden strzelił w sufit i wycelował karabin w ludzi. Ktoś z cywilów zdążył wyskoczyć z piwnicy na podwórko. Akurat przechodził tam oficer radziecki z grupką ich żołnierzy. Kiedy mu mieszkaniec powiedział, co się dzieje, oficer zszedł do piwnicy i kazał wyjść na górę tym dwóm pijakom. Tam postawił ich pod murem, kazał odłożyć broń i odpiąć pasy. Wyciągnął pistolet i pif paf – zrobiłem dwukrotny ruch ręką – na miejscu ich zastrzelił. Potem splunął na nich, rzekł „swołocze” i poszedł ze swoimi dalej.


– Tak że – kontynuowałem – są ludzie i ludziska, są normalni żołnierze oraz maruderzy, łajdacy w mundurach. Tak, jak wśród ludzi. Do wojska poborowi są powoływani pod przymusem, sami o tym wiecie, a zwłaszcza w czasie wojny, kiedy miliony ludzi się mobilizuje i daje im broń. Ten pamiątkowy kamień nad Wisłą, o którym mówiłem, poświęcony jest tym pierwszym, którzy zginęli w walce. O tych drugich… – zawiesiłem głos, szukając przez chwilę odpowiedniego słowa – niech sczezną w niepamięci.


Spojrzałem na zegarek. Czas było kończyć pogadankę.


– Tak też było, bez owijania w bawełnę. Jak rzekłem, w czasie wojny często na wierzch wychodzą wszelkie szumowiny. Pamiętajmy jednak o wyzwoleniu, o tych którzy zginęli wyzwalając, a nie o bandytach w mundurach. W każdej armii tacy byli. Aha – przypomniałem sobie, co chciałem jeszcze powiedzieć – a ulica Michajłowa ma nazwę, gdyż zginął tam oficer radziecki, lejtnant, to znaczy porucznik Michajłow.


Już chciałem wypuścić junaków, kiedy drużynowy Zabłocki podniósł rękę.


– Aa, obywatelu komendancie, to był ten sam oficer?


– Tego nie wiem, czy to był on, czy też inny tam zginął. Mojego znajomego w fabryce też o to pytałem, ale nie wiedział. Jedyne, co wiem od kogoś, kto jest pasjonatem historii naszego miasta, to to, że Michajłow był dowódcą grupy szturmowej. Podobno wpadł w zasadzkę Niemców w jednej z kamienic na tej ulicy. Postrzelili go, podpalili i żywego wyrzucili z kilku pięter przez okno. Straszna śmierć. Dziękuję, koniec zajęć.

  Spis treści zbioru
Komentarze (17)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
W Kościele też się zdarza, ale nie słyszałem żeby któregoś swoi rąbnęli.
avatar
Mojego śp. Ojca - wtedy 26-latka - podczas Marszu Śmierci /z obozu Stutthof/ wyzwolili czołgiści Armii Czerwonej.

A moją śp. Mamę - wtedy lat 23 - wraz z innymi Niemcami Ruscy wywieźli wagonami bydlęcymi na wschód, ale nocą udało się jej zbiec jeszcze przed Jabłonowem
avatar
Ciekawy temat
Pozostaje tylko skala procentowa zbydlęcenia . U sowietów było dużo zwyrodnialców . Często to byli skazańcy z gułagów i więzień .
Ot - dzicz ze wschodu .
Ale trzeba przyznać że to była mniejszość .
Moich dziadków wracających z robót w Królewcu Ruskie przygarnęli a babcia robiła im mięsa ze zwierząt po Niemcach. Potem wyposażyli ich w bryczkę i dali jedzenia i pokazali drogę by ominąć Polaków (Wojsko Polskie) bo by im wszystko zabrali .
avatar
Reakcje mogą być różne. Sam nie wiem jakbym zareagował, gdybym wszedł do piwnicy i spotkał tam np. Ojca Rydzyka
avatar
Chociaż to mało prawdopodobne. W mojej piwnicy nie zmieści się maybach. Ale jakby tak grzebał w konfiturach...
avatar
Próbowałbym załatwić sprawę polubownie. Ja panu konfiturę, a pan da mi amulet ochronny przeciw mrówkojadowi.
avatar
Fajny kawałek wspomnień.
avatar
Bardzo ciekawe i pouczające wspomnienie. Użyłeś zwrotu "germańcy", czyli Niemcy. Ja jednak napisałbym wielką literą. Podobnie jak wielką literą pisze się Sowieci, mimo że jeden z komentatorów napisał małą. Tutaj pejoratywny stosunek do tych osób nie ma znaczenia.
Przydałyby się przecinki przed: czy nie, którzy zginęli, wyzwalając. Niepotrzebnie wskoczyła Ci spacja przed przecinek przed: nie popatrywał.
avatar
Arcydzieło, też nie mogę znieść Rydzyka, ale odnośmy się w komentarzach do tekstu. Ok ?
avatar
Emilio, w mojej rodzinie też były podobne zdarzenia. Nic nie było czarno-białe, tylko we wszelkich odcieniach pomiędzy skrajnościami.
avatar
Rozarze, podobnie jak w komentarzu Emilii i mojej odpowiedzi do niej.
avatar
Miło Ciebie widzieć, Marianie.
Dziękuję.
avatar
Janko, zapis małą literą "giermańcy" użyłem świadomie. Tak wtedy w większości (nie zawsze) pisano o nich i traktowano w ACz - małą literą, a w mowie z pogardą. Podobnie pisano "szkop", "fryc", chociaż dzisiaj piszemy dużą literą.

Dzięki za poprawę interpunkcji.
avatar
Świetny tekst. Napisany w sposób dla mnie inspirujący, ponieważ forma niczego nie narzuca, a najważniejsza jest treść.
Dosyć interesująca, żeby wkręcić jak mikser.
Odpowiednio dobrane słowa. Czuje się neutralność Autora.
W kinie mówi się o tym, że praca kamery nie powinna być nachalna. Jeśli porównać ten tekst do pracy kamery, to właśnie taki jest.
avatar
Arcydzieło, jestem kontent po przeczytaniu Twojego komentarza.
avatar
Bardzo ciekawy tekst /proza/, napisana barwnie i rzeczowo. Chciałbym kiedyś przeczytać całość.
Serdecznie pozdrawiam
;)
avatar
Tsmat, miło, że zajrzałeś.
Kilka innych fragmentów tej nowej pozycji już tu publikowałem.
Całość powoli kończę pisać. Jeżeli nic nie przeszkodzi, książka pt. "Cywil w służbie Narodu" (kolejna z cyklu "Zza zasłony czasu") może się ukazać w I połowie przyszłego roku. Wzmianka ukaże się na forum PubliXo.
© 2010-2016 by Creative Media
×