Przejdź do komentarzyMiłosnogiryk
Tekst 85 z 85 ze zbioru: Wiersze II
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2026-02-23
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń20

cichaj. dłoń starca, mądrego dziada z wyliczanki, 

co to wiedział, nie powiedział, a to było tak, 

rozkłada noc, jakby była ciałem stałym, 


czymś o konsystencji placków ziemniaczanych, 

równie poczciwym, co one. albo huśtawką z kokardką, 

miśkiem-przytuladłem, grabkami, jakimkolwiek innym 

symbolem prostoty, małowinności. 


i śpiewa ów gaworzysta, pomimo kłaków wplątujących 

się w próchnicę, ciepłe zwrotki o krajobrazach szczęścia, 


gdzie wszystko jest takie łatwe: żołnierze uciekają z pól 

bitewnych w głąb świeżych ran, zaszywają się w bliznach, 

narkomanom wietrzyk wywiewa z nosów co niepotrzebne, 

pijak budzi się i wie, że już nie potrzebuje nowej flaszki, 

łobuzy z szurgotem wyszuflowują z siebie zło, 


robi się przyjemnie, bo następuje przesunięcie, 

istny decentryzm: 

czułe słowa znajdują się poza tym wierszem, 

są mówione prosto do twojego ucha (tego wieczoru 

mam sto pięćdziesiąt lat i udaję Wernyhorę). 


w utajeniu rozkwita najważniejsze, na ścianie 

wspólnego domu, z głębi, rozwija się puszysty peanik: 

gobelin, na którym widniejemy. cali z jedwabnych nici.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×