Przejdź do komentarzyOoteka
Tekst 84 z 84 ze zbioru: Wiersze II
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2026-02-21
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń23

wiersz na potępienie 


ogarnia wesołość, bo zdałem sobie sprawę, 

że cały bagaż doświadczeń, przeżyte chwile, to 

coś na kształt woru pełnego jajeczek karaczana. 


i czuję, że on właśnie pęka, z mętnin wydostają się... 

kwiatki. samobieżne, ze szczękoczułkami (wyobraźnia 

je wykoślawia, że ho ho!). rozpełzają się 

we wszystkich kierunkach. 


wołam, głos zostaje zwielokrotniony. 

echo nie patyczkuje się, pustka 

nie ma zamiaru brać jeńców. 


krzyk niemal dudni w lodowaciejącym pokoju. 

aż wstyd! niby żaden ze mnie wytworniś, 

ale żeby do tego stopnia spaskudnieć w środku, 

by czuć się jak szkielet leżący w grobie 

sznurowym (znaczy: coraz niżej, niżej)? 


daleko mi do jakiegoś tam wykwintnisia, mimo to 

– nie przypuszczałem! takie ustrojstwa 

mieścić w sobie? przezabawne! 

 


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×