Przejdź do komentarzyLabradoodle, psy dla alergików
Tekst 32 z 41 ze zbioru: Z obserwacji życia
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2020-10-20
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń109

Labradoodle, psy dla alergików


Labradoodle to stosunkowo nowa rasa psów. Ich hodowla rozpoczęła się w 1988 roku w Australii. Była odpowiedzią na pojawiające się zapotrzebowanie na psy hipoalergiczne, czyli takie, które są przyjazne alergikom i jednocześnie chętnie współpracujące z człowiekiem.

Psy tej rasy to krzyżówka labradora z pudlem. Są to bardzo urocze psy. Mają atletyczne ciało, duże oczy, zwisające uszy oraz, co bardzo ważne, nieliniejącą sierść. Są więc wymarzonymi psami dla alergika. Są także bardzo dobrymi przewodnikami. Umieją i lubią współpracować z ludźmi. To bardzo mądre psy. Wyczuwają moment, kiedy mają być zabawne, by rozśmieszyć towarzystwo, a także wiedzą, kiedy znów mają się zamienić w czujnego, opiekuńczego psa. Polecane są jako psy dla rodziny, ale doskonale też dotrzymają towarzystwa osobie samotnej. Są bardzo żywotne oraz posłuszne. Mają niewielkie tendencje do agresji, czy szczekania. Są delikatne w podejściu do dzieci i innych zwierząt. Osiągają bardzo wysokie wyniki w treningach posłuszeństwa.

Stają się coraz bardziej popularną rasą w Europie. Też i w Polsce rośnie zainteresowanie nimi. Z tego co wiem, w Kraju jest już kilka hodowli tych psów.


U mojej starszej wnuczki przed 10-ma laty lekarze zdiagnozowali alergię na sierść zwierząt, a że bardzo kocha zwierzęta, rodzice kupili jej właśnie labradoodle. Małego, 8-mio tygodniowego szczeniaczka, który jest z nami do dziś. To cudowny pies, mądry, wesoły, opiekuńczy. Wabi się Aramis. Jest psem rodzinnym, mocno związanym z każdym z nas, ale najważniejszą osobą dla niego jest moja córka, potem dopiero wnuczka i my wszyscy po kolei. A jesteśmy liczną rodziną.

Matką naszego Aramisa była pudlica Amanda, ojcem zaś labrador Ben of Black. Córka i zięć jeździli do hodowli labradoodlów przez dwa miesiące, zanim go kupili. Chcieli go lepiej poznać i przyzwyczaić do siebie. Kiedy już ukończył wymagane 8 tygodni życia, przywieźli do domu i moja wnuczka znalazła go pod choinką jako prezent świąteczny. To była niesamowita radość dla nas wszystkich. Tym bardziej, że był wielką niespodzianką, jaką córce i zięciowi udało się utrzymać w tajemnicy do końca.



Na zdjęciach: parę dni po narodzinach. Wśród jedenastu szczeniąt jest i nasz Aramis – z zieloną obrożą. Na kolejnych zdjęciach prezentują się w wieku czterech tygodni. Potrafią już jeść samodzielnie... i pięknie pozować.

Dzisiaj nasz Aramis to już wiekowy pies. Rozpoczął 10 rok życia.




  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Nie wyobrażam sobie wychowania współczesnego, zrównoważonego emocjonalnie, odpowiedzialnego i empatycznego dziecka bez jego codziennych kontaktów ze zwierzaczkami. Mądrze chowane z dużym wybiegiem psiaki, koteczki, rybki w basenie, papużki w domu itp., itp. bardzo nas wyciszają i wnoszą w codzienne szare życie wiele radości
avatar
To prawda, Emilio. Dzieci chowane ze zwierzaczkami są lepszymi ludźmi w dorosłości, bardziej empatycznymi.
W każdym wieku kontakt z naszymi braćmi mniejszymi wpływa na nas pozytywnie. Trzeba tylko je kochać i o nie dbać.
avatar
Dzieci wychowywane ze zwierzętami są nie tylko lepszymi ludźmi ale i zdrowsze :) Ja mam czarnego labradora Maksa:)Pozdrawiam cieplutko :)
avatar
A witam Cię, Marto. Dziękuję, że zaglądnęłaś do mnie. Masz rację, dzieci są zdrowsze, Wiem to z autopsji.
Uwielbiam labradory. Podobnie jak boksery. Generalnie lubię duże psy.
Również Cię serdecznie pozdrawiam. :)
© 2010-2016 by Creative Media
×