Przejdź do komentarzykociopisarz
Tekst 1 z 3 ze zbioru: kociopisarz
Autor
Gatunekproza poetycka
Formaproza
Data dodania2021-04-10
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń172

Kociopisarz




Ogromne koło świetliste z widocznymi plamami zaczęło spoglądać w moją stronę. Księżyc tego wieczoru przybrał ludzką twarz, ale jakże nieczułą. On nic nie znaczył w moim świecie utkanym w prześwitujące łachmany, niczym fruwające firany, trzepoczące na moim mizernym ciele, powleczonym szorstką starzejącą się skórą.

Dzień schował się w ramiona nocy, a zimny księżyc wciąż spoglądał złowrogo na mnie i mojego kota,

Kocur szybko zrozumiał o co chodzi w tym kocim świecie. Popatrzył przez chwilę w dal rozmarzonymi kocimi ślepiami i zaczął pisać swym ostrym jak brzytwa pazurem. Obserwowałam z wielkim zaciekawieniem poczynania mojego pupila, z którym oboje stworzyliśmy toksyczny duet.

Alergię na kota mam zdiagnozowaną od kilku lat. Lekarze jednoznacznie stwierdzili, że kota trzeba się pozbyć, a później można zacząć się leczyć. Nie wyrzuciłam go i nie podjęłam terapii odczulającej. Z biegiem lat dołączyły się również inne alergie, w tym najdziwniejsza; silna reakcja alergiczna na pisanie.


Kot nieświadomy był swojego złego wpływu na moje zdrowie, wiedział natomiast o mojej alergii na pisanie. Gdy wracałam z pracy, kocur wydawał różne dźwięki i miałam wrażenie, że pytał mnie, jak minął mi dzień. Miaucząc sygnalizował, że cieszy się z mojego powrotu.

Kot robił wszystko, by pomóc mi zwalczyć moją alergię na pisanie. Pewnego dnia postanowił wyręczyć moją prawą rękę i przejąć ster. Zaczął swoje intelektualne wrażenia przelewać ostrym pazurem na kartki w moich zeszytach. Dzięki dziwnej ludzko-zwierzęcej więzi dane mi jest podziwiać nadzwyczajny talent kociopisarza. Wieczorami, kiedy księżyc jest w pełni, kocur pisze swoje opowiadania szybko i zwinnie zapisując swoje kocie myśli.

Zerkam przez prawe ramię i rękoma przecieram oczy z niedowierzania. Tak, dzięki opatrzności kociej, stałam się z dnia na dzień osobą wierzącą. Zaczęłam wierzyć w kota i stał się on moim twórczym bóstwem, patronem lotnych myśli. Dzięki niemu znów wróciła mi wiara w rzeczy niemożliwe.

Bo gdy człowiek wypłucze się ze swoich marzeń, a obłoki prawdziwej wiary znikają bezpowrotnie, zaczynamy tęsknić za czymś-wcale nie tęskniąc, spychamy coś do podświadomości-wcale się nie siłując. Ten zlepek sytuacji i odwiecznych pragnień staje się przepustką do granic, których jeszcze nie ma na mapie. Więc po co błądzić? Czego szukać? Lepiej zaufać kocurowi, którego instynkt przetrwania chroni przed zgubą. To, co ochroniło przed zgubą mojego kota, stało się siłą napędową w moim procesie twórczym.

Każdy może pisać i nie ma w tym nic dziwnego. Inaczej rzecz się ma, gdy okaże się, że kocur jest autorem opowiadań a jego właściciel czytelnikiem, zbierającym nektar z pięknych słów znanych i cenionych kociopisarzy na świecie.

W moim domu świat wydaje się taki mały i ciasny, ale mój kot wyzwolił się z tego ograniczenia i stworzył sobie własny system niczym nieograniczonych możliwości.

Wolność kocich słów stała się moją przestrzenią, w której poruszam się od niedawna. Nie ma w niej spojrzeń ludzkich. Tu, gdzie przebywam, ludzie nie mają oczu, poruszając się jak we mgle. Nikt, nikogo, o nic nie podejrzewa, czasem jeden wpada na drugiego, bo ślepcom trudno jest zachować dystans. Ślepiec, gdy w parku potknie się o coś, natychmiast mówi przepraszam, dopiero potem dotyka badany obiekt. A człowiek widzący, gdy wpadnie na ślepca to zwykle mówi „Kurwa, nie wchodź mi pod nogi”.


Gdy pewnego dnia wróciłam z pracy, z innego wymiaru, gdzie wszyscy mają oczy, ale niewielu potrafi widzieć, niespodziewanie, usłyszałam pierwszy raz głos mojego kociopisarza:

- Jak tam było w pracy? - zapytał kocur. Zaczęłam mu opowiadać o moich pacjentach.

- Opowiadasz mi o swoich pacjentach, a ty sama jesteś niezdiagnozowanym pacjentem.

- Oż, ty wyrodny kocurze! Tak mi się odpłacasz? Przecież mogłam cię oddać do schroniska, lub gdzieś zostawić na rozstaju dróg!

- I to właśnie ta słabość nie pozwala ci osiągnąć zbyt wiele w twoim życiu.

- Słabość? Przecież dobre uczynki są siłą napędową.

- Siła jest po to by niszczyć, a słabeusze, tacy jak ty, są podatni na tę siłę.

- Chcesz mi powiedzieć, że źle zrobiłam, że się ciebie nie pozbyłam?

- A zapytałaś mnie, czy ja w ogóle chcę być z tobą?

- Jak mogłam cię spytać, skoro ty ze mną nie rozmawiałeś!

- To, czemu teraz ze mną rozmawiasz?

- Bo zorientowałam się, że umiesz pisać.

- Nie, to nieprawda. To ty piszesz, ja jestem tylko twoim źródłem natchnienia.

- Masz rację kocurze, że jestem niezdiagnozowanym pacjentem, skoro z tobą rozmawiam i twierdzę, że jesteś kociopisarzem.


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×