Przejdź do komentarzyPowrót do miasta cudów 25
Tekst 214 z 255 ze zbioru: Arcydzieło
Autor
Gatunekfantasy / SF
Formaproza
Data dodania2022-05-25
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń68

Ktoś zapukał do drzwi.

- Kto to może być? - Zastanowiłem się.

- Otwórz - Powiedziała dama. Chyba dobrze znała ten hotel i wiedziała czego się można spodziewać.

- To może ten twój?! - Zaogniłem się.

Nie przestawała się czesać. Nie okazywała żadnych emocji.

Podszedłem do drzwi. Nikt tam za nimi nie szalał. Ktoś stał i czekał. Może przynieśli kawę.

Otwarłem.

W progu stała jakaś małpa. Jak Urko z `Planety małp`. Może była trochę mniej owłosiona. Ale tak samo się pochylała na człapach i głos jej się wydobywał z pięknie pomalowanego ryja, prawdopodobnie podbitego botoksem.

- Proszę mnie wpuścić. Jestem szwagierką tej - onej - Wskazała Damę.

Ta dokończyła trudu zawijania na łbie koka.

- No dobra, już idę. Trochę się zasiedziałam.

- Rychu się niepokoi.

- Zawsze ciebie przysyła. Dlaczego nie przyjdzie sam?

- Wiesz jaki jest delikatny - Splotła pluchy i coś tam jeszcze pomarudziła. Ta małpa.

- Przepraszam cię książę. Muszę już iść - Dama spuściła wzrok. Podeszła bliżej. Podniosła się na palcach i pocałowała mnie. Poczułem smak martini. Ani wstrząśnięte, ani zmieszane. Po prostu chłodna mgła.

- Jaki tam ze mnie książę. Jóżek jestem - Przedstawiłem się.

Jej wnikliwe spojrzenie rzeczywiście gdzieś tam we mnie wnikło.

- Dla mnie jesteś jak książe.


Wyszły. Zostawiły mnie samego. Wreszcie poczułem jakąś pustkę. Nie spodziewałem się tej pustki. Raczej ulgi. Ale na próżno szukać ulgi, gdy jej nie ma. Mogłem się napić alkoholu, lecz zdawałem sobie sprawę że nic to nie zmieni. Że tylko się może pogłębić ta pustka. A wiadomo przecież że z pustego i Salomon nie naleje.


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×