Przejdź do komentarzyTransport szkła
Tekst 255 z 255 ze zbioru: Arcydzieło
Autor
Gatunekpopularnonaukowe
Formaproza
Data dodania2022-10-11
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń185

Przygoda z księgą zaczęła się gdy spłonął dom. W środku nikogo nie było. To był stary dom którym od dawna nikt się nie interesował. Przeznaczony był do wyburzenia.

Ogień zauważyli przechodnie. A ponieważ życie na tej ulicy toczyło się niemrawo, toteż za późno było żeby cokolwiek gasić.

- Dokonał się samozapłon, co się przecież czasami zdarza, kiedy masa krytyczna osiągnie apogeum - stawierdził dowódca Straży.

W domu nikogo nie było...

Mieściła się tam księgarnia, przy ulicy Dźwigowej. Ocalała jedna książka, którą Adam Wielowiejski, strażak z niewielkim stażem, podniósł i przeczytał.

`Wyznania tropiciela umysłów`.

Karty tej księgi były osmalone. Była gruba i gorąca, jak piernik którego się wyciąga z piekarnika. Przewrócił kilka kart.

Jego uwagę przykuła rycina - Ten sam dom, w którym znalazł książkę, stał w płomieniach. Mocno zdziwiony przewrócił jeszcze kilka stron.

Dookoła panował rejwach. Strażacy zwijali węże, wszędzie unosiły się kłęby dymu i pary.

Schował ją za pazuchę. Kurtka którą miał na sobie była obszerna. Nikt tego nie zauważył.

  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Czym jest zbieg przypadków /palec Opatrzności/

- dla starego domu przy ul. Dźwigowej;

- w handlu książkami;

- w życiu nieopierzonego debiutanta, strażaka Adama Wielowiejskiego

??

Przegraną jednych - i wygraną innych??

"Król umarł! Niech żyje król!"
avatar
W Przyrodzie nic nie dzieje się przypadkiem. Pożary nie biorą się znikąd, mądre książki z kapelusza, a strażacy - z sufitu. W s z y s t k o ma swoją przyczynę oraz skutek i jest po coś
© 2010-2016 by Creative Media
×