Przejdź do komentarzyDogasające znicze
Tekst 20 z 34 ze zbioru: Refleksje, obrazy, kolory umysłu
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2012-11-01
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1266

Jesteśmy jak znicz, ten płomyk kiedyś zgaśnie  

Metą życia jest śmierć, ku wieczności w trasie 

Idziemy, błądzimy, oddając los w ręce Boga  

Na Ziemi piekło, choć odchodzić jest szkoda  

Trwając w świadomości procesów nam nieuniknionych 

Na Sądzie Ostatecznym z miłości będąc rozliczonym  

Proszę Panie Boże nie chcę słonych łez nad mym grobem  

Nie chcę smutku, cierpienia, tylko pragnę wspomnień  

Kim byłem dla bliskich? Czy byłem zawsze bratem?  

Mając konflikt, podałem rękę na zgodę ze światem  

Zakopałem topór nienawiści, popełniając zbrodnię  

Nie dając satysfakcji mijającym się z Bogiem  

Nie mam czystego sumienia, popełniałem błędy  

Raziłem złem, nie wiedząc jak iść i którędy  

Byłem ślepcem, byłem głuchy, zło życzyłem  

Proszę o rozgrzeszenie, piękno zauważyłem  

I dałem się mu porwać, jesteś moim światłem  

Panie Boże, wkrótce z Tobą, żegnając się ze światem

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Jak barokowe lamentacje Księdza Józefa (?) Baki.
© 2010-2016 by Creative Media
×