Przejdź do komentarzyRzeki
Tekst 32 z 38 ze zbioru: Kwadryga z ojcem
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaproza
Data dodania2014-03-29
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń2498

R Z E K I


Twarz naszej ziemi poorana jest zmarszczkami rzek, w których nieraz płynie nasza krew i łzy. Rzeki płyną też w nas. Coraz głębiej tkwi we mnie Odra, pół wieku temu jeszcze obca i nieznana. Teraz coraz mocniej drąży nurt w mym przerwanym kiedyś krwiobiegu rzeki Ikwy. Nawet ojciec zdążył jeszcze zobaczyć, że nie tylko na Wołyniu krwawiły rzeki, kiedy stojąc na Moście Grunwaldzkim słuchał moich opowieści o Festung Breslau.

Odra lepiej ode mnie zna mój nowy kraj, pamięta nawet czasy, kiedy rosły na tej ziemi tropikalne gaje palmowe, wśród których chodziły majestatycznie gromady słoni. Czasami, gdy wieczorem śpiewam przy ognisku, przypominam jej któregoś z pierwszych rybaków, którzy pływali wzdłuż jej pradoliny od Oceanu Północnego do morza Tetydy.

Czasami czuję w swoim boku tę strzałę spod Głogowa .

Wtedy przypominam sobie, że mój wuj w czterdziestym piątym nie wrócił z którejś przeprawy w kierunku Berlina.

Dla moich córek Odra płynie lekko jak oddech. Może dlatego domy po obydwu jej stronach zaczynają dzisiaj patrzeć na siebie inaczej.

Staje mi się z dnia na dzień coraz bliższa, niczym przeznaczenie i żona.

Ikwa jest dla mnie niedostrzegalnie coraz mniej bolesna, niczym Marysia, czyli

pierwsza pięcioletnia miłość.

Pojawia się czasem Wisła, która jest jak matka, tak bardzo oczywista, że o niej zapominam.

Pewnego dnia ukazała mi się Barycz, młodsza siostra Ikwy. Uwodzi starzejącego się kozaka wiosenną, zwierzęcą wylewnością, meandrami kapryśnego lata, grzybową hojnością jesieni i zimowym na przemian zapominaniem, to znów przypominaniem czasów młodości.

Najdalej, ale wciąż najbliżej od serca, niełatwo, czasem boleśnie zakłuje, jednak dalej płynie we mnie na przekór wszystkiemu, wciąż jednak ojciec, Dniepr.

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Pewnych widoków, zjawisk, ludzi [nawet tych zmarłych przed naszym urodzeniem "się nie zapomina"].
Nie zapomina i już. Pamięć pokoleń drąży, przychodzi - zniekształcana oraz zniekształcona - w snach, w skojarzeniach, w kolorze nieba, to swojskiego, to obcego.
Moja np. Mama doskonale rozróżniała błękity:
"niezapominajkowy" nad Jej Lwowem i "pruski" nad Wrocławiem.
"Niezapominajkę" widzę u siebie, niebo "bławatowe" nad Bieszczadami, a na "ziemiach wycyckanych" [słowa Taty] albo "straconych" [spostrzeżenie śp. Pani Krystyny Feldman - aktorki] - nie wiem dlaczego - ową "pruską akwamarynę".
Bardzo piękne, prozatorsko-poetyckie refleksje :)
© 2010-2016 by Creative Media
×