Przejdź do komentarzyWspółdźwięk. Na modłę Mariny Cwietajewej, ale po swojemu :)
Tekst 17 z 28 ze zbioru: Rżyska
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2015-09-29
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1523

Wciąż liście  

stoją na warcie ogonków  

zeschłych barw - za to  

(bez)pośrednich –  


Jesieni ukochana która  

jesteś – słońce – zatrzymaj  

z ciepłem niczym oddech  

mój czyli powietrze  


Niepowtarzalnym ten czas  

zwany wiecznością. I moment  

co trwa niby wieczność  

wetknięty w przejrzysty wazon  


zżółkłą witką leszczyny  

z klonem spomarańczowiałym  

i biskupim fioletem  

chryzantem jak okruchy -  


Buk ożywił czerwony brąz  

mego anioła płaszcz  

i jego skrzydła ogniem podbite  

Wszystko się trzyma na tymczasem  


na słowo honoru -  

gdy swój psalm  

ciągnie jesień  


po muzyki schodach  

po szczeblach akordów  

po cichnących tonach  

  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Kiedy odsuwam z tego wiersza pozorną szorstkość, czuję mijający, sunący się jak kot pod płotem, czas. Zmaterializowany, kolorowy, pachnący przemijaniem.
avatar
Cyprian Kamil Norwid:
Przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej.
avatar
podoba mi się....
avatar
Kolory nastój i muzyka - harmonijnie połączona.
Jesień dla mnie - porą roku najdoskonalszą i najbogatszą .
avatar
Zauroczona jestem:) Jestem jesienią i ją kocham :) Serdeczności:)
© 2010-2016 by Creative Media
×