Przejdź do komentarzyMulti-kulti
Tekst 5 z 15 ze zbioru: wodewil na dziś
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2018-02-08
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń963

Multi–kulti to dziś w zależności od opcji politycznej perspektywa wielu możliwości lub zagrożenie dla kraju. Zależy, kto ocenia. Rezygnując z rozważań o poprawności politycznej i klasyfikowania wyżej wspomnianego zjawiska, podzielę się refleksją dotyczącą konsekwencji, jakie m.in. niesie ze sobą wymiana kultur.


Sięgam pamięcią do historii, którą z wrodzonym dystansem opowiadała poczciwa, stara Józefa, nieżyjącą już siostra mojego ojca. Jakieś dwadzieścia kilka lat temu wyjechała owa ciotka do Włoch, za chlebem oczywiście. Nikt jej nie wyganiał, co więcej szybko zyskała sympatię Włochów, prawdopodobnie za sprawą sprawnego poruszania się skuterem i życzliwego usposobienia. Popylała Giuseppa w kiecce na motorku, a wiatr rozwiewał jej mocno przerzedzone już wtedy włosy. Czuła jednak ciocia dyskomfort, gdyż w ząb nie znała włoskiego i początkowo dużo musiała się namachać rękoma, by wytłumaczyć o co biega.


Historia zakupu jaj przez Józefę była i jest nadal opowiadana przy okazji spotkań rodzinnych, przerywana salwą śmiechu , bo jak inaczej zareagować na wyczyn ciotki. Któregoś dnia, zaraz po przyjeździe wybrała się na zakupy, zaciągając języka u swoich chlebodawców odnośnie nazw włoskich podstawowych produktów spożywczych. Co chciała ciotka upichcić, tego nie wiem, ważne , że całą drogę do sklepu powtarzała owe słowa , m.in. „uovo”– „jajko”. Po wejściu do sklepu , w którym obsługiwano przy kasie, zapomniała biedna ciotka jak jest po włosku „jajko” i niewiele myśląc jęła naśladować odgłosy piskląt „ko ko ko” , ”pi pi pi”. Uśmiały się obie z ekspedientką, która szybko zorientowała się o co chodzi…


Jak dziś radzimy sobie za granicą czy tu w Polsce, w sytuacjach komunikacyjnych z obcokrajowcami? Zdecydowanie lepiej… Jakiś czas temu, będąc w restauracji, byłam świadkiem jak Angielki siedzące obok poprosiły kelnera o to, by zawołał szefa kuchni. Ten pospiesznie wyszedł na salę i swobodnie tłumaczył dziewczynom w ich języku składniki oraz sposób przyrządzenia dania. Sądząc po wieku szefa kuchni języka nie szlifował na korkach, tylko zapewne podczas wyjazdów zagranicznych.


Multi–kulti ma dobry wymiar. Trochę języka, ogłady, wymiany obyczajów liznęliśmy, już wiemy jak się zachować…nie żebym szydziła z kochanej i bliskiej mi Józefy, ale cieszę się, że nie musimy uchodzić za jaskiniowców.


P. S. Dodam, że ciocia szybko ogarnęła podstawy włoskiego i sprawnie posługiwała się nim,  wszak język ten śpiewnym i ponoś dość łatwym jest do nauki.


Erato, 07.02.2018


  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Koniec języka - za przewodnika :)

Czy się chociaż ta kochana waleczna ciocia w tej Italii - włoski kując - w końcu jakoś odkuła?

Mój Paweł od kilkunastu lat włóczy się gastarbeiterem po całym świecie, od Helu po Zatokę Gwinejską i fiordy portów Norwegii - i nadal piekielne szwajcarskie franki, jak mu kamieniem młyńskim u szyi od początku wisiały, tak wiszą... a on razem z nimi bankom rzetelnie szwajcarskim wisi
avatar
Oj nie odkuła się niestety, życie nigdy nie było dla niej łaskawe, ale do końca pozostała tą samą poczciwą Józefą:)
© 2010-2016 by Creative Media
×