Przejdź do komentarzyqwrb.m
Tekst 16 z 23 ze zbioru: Kardinalne. obły młyn
Autor
Gatunekfantasy / SF
Formaproza
Data dodania2018-02-23
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń421

Pan Lutek odwiedził Luka, ale oni byli po dyskotece i Luti musiał odejść. Luk ziewał. Ale, kurdebelek lipa - myślał. - Kurde mol - zawtórował mu koń. Ani jednej kobity co by mogła mi tu odegrać meludium na piernikowej sozeli. Ani jednej.  

- Tak kuniu. Na sozeli to mi zagrała taka jedna, ale w 915 roku od odwiedzin czosnku. 

Luk obtarmasił pas, zedjął onuce, napirw jedną, potym drugą. A potem ziewnął. Znowu. 

Koń blamasił. Zejadł ser z drzewa serowego i napił się ymbiru, co mu się przylepiał do chrap. - A dajże mi jednego tutaj sera i ymbira - poprosił Luk. 

- A weże se sam - odparował koń, a ymbir mu prachał spod chrap.  

- A, kurdemolek, ty mi nie możesz podać? - zgniewał się Luk. 

- Weże se sam - powtórował koń. A potem poklapał do drzewa innego, co go zowią także ymbirowym i znowusz go chwytać chrapami. A jadł tak, jakby nie był po dyskotece, ale po stu dyskotekach.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×