Przejdź do komentarzyMichaił Sałtykow-Ssiedrin - Ród Gołowliowych. Rozdział 2 - Jak to w rodzinie/5
Tekst 124 z 240 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-04-09
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń183

Arina Pietrowna pozostała, naturalnie, jak dawniej w Gołowliowie, co, ma się rozumieć, bez obowiązkowej rodzinnej komedii się nie obyło. Judaszek wylał potoki łez i ubłagał dobrego przyjaciela mamunię, by zarządzała - teraz już jego - posiadłościami jak przedtem bez żadnej kontroli i korzystała z płynących stąd dochodów według swego widzimisię, *a już co do mnie, gołąbeczko, z tego, co mi udzielicie, ze wszystkiego, nawet z tej ociupinki zawsze będę rad*.


Całkiem inaczej zrobił Paweł, który matce podziękował chłodno (*jakby chciał ugryźć!*), natychmiast podał się do dymisji (*tak, bez matczynego błogosławieństwa, jak oparzony wyskoczył z armii na wolę!*) i osiadł na wydzielonym mu majątku w Dubrowinie.


Od tej pory na Arinę Pietrowną naszło jakby jakieś zaćmienie. Ten wewnętrzny obraz Porfiszy Krwiopijcy, jaki z tak niebywałą intuicją niegdyś zgadywała, raptem jakby mgła zasnuła. Zda się, nic więcej do niej nie docierało poza jednym - że mimo podziału wielkich swych posiadłości i mimo uwłaszczenia chłopów -  wciąż jednak nadal żyje w Gołowliowie i jak zawsze z niczego przed nikim się nie rozlicza. Tuż obok po sąsiedzku mieszka drugi syn - ale co za różnica! Kiedy Porfisza i siebie, i swą rodzinę - wszystko zawierzył mamuni, Paweł nie tylko w niczym się jej nie radzi, ale nawet przy spotkaniu jakoś tak zawsze cedzi przez zęby! I im bardziej zaćmiewał się jej rozsądek, tym mocniej serce gorzało zapałem dla potulnej Pijawki. Porfiry nigdy o nic nie prosił - sama wychodziła naprzeciw jego pragnieniom. Z czasem zaczęła dostrzegać usterki w rozplanowaniu gołowliowskich dacz: w jednym miejscu cudze grunty klinem wciskały się w ich letnisko - dobrze by było je odkupić, w innym można by wybudować osobny chutorek, ale dookoła pokosu mało, a tu akurat po sąsiedzku go sprzedają - ach, co za piękny pokos! Arina Pietrowna dwoiła się i troiła i jako matka, i jako gospodarz, pragnąc w całej krasie przedstawić swe zalety przed miłym synem. Tymczasem ten schronił się w sobie jak w nieprzeniknionej skorupie. Próżno go nęciła nową ziemią - na wszelkie jej propozycje, by nabył jakiś lasek albo łączkę, nieodmiennie odpowiadał: *Ja tam, dobry przyjacielu mamuniu, i z tego rad jestem, coście mi z łaski swojej już dali*.


To tylko jeszcze bardziej rozpalało matkę. Pochłonięta i codziennymi sprawami jego majątku, i niepewnymi domniemaniami co do *podleca Pawłuszki*, co to mieszkał tuż obok za miedzą i nie chciał jej znać, całkiem zatraciła pojęcie o rzeczywistych układach w Gołowliowie. Poprzednia gorączka zakupów z nową siłą zawładnęła nią całą, jednak dzisiaj nabywanie gruntów nie odbywało się już dla siebie, a - dla Krwiopijcy. Posiadłość jeszcze bardziej rozrosła się, zaokrągliła i rozkwitła.


I oto w chwili, gdy kapitał własny Ariny Pietrowny wskutek jej matczynych zakupów stopniał tak, że nieledwie niemożebnym stało się samodzielne życie wyłącznie z procentów, Judaszek wraz z najbardziej układnym w tonie listem przesłał jej całą pakę buchalteryjnych formularzy, które odtąd miały służyć jej jako wytyczne w sporządzaniu rocznych bilansów. Obok głównych dziedzin gospodarstwa wymieniono też maliny, agrest, grzyby itd. W każdej grupie artykułów rolnych był osobny wykaz mniej więcej takiej oto treści:


W roku 18** krzaków malin było                                 szt. ......................

Dosadzono dodatkowo                                               szt. ......................

Z tego latem zebrano                                                  ............... kg w cenie ................... rubli


W tej liczbie:


a) przez Was, miły przyjacielu mamuniu, były wykorzystane

................ kg w cenie ................... rubli


b) na potrzeby domu Wielmożnego Pana Porfirego Władimirycza Gołowliowa na konfitury

................ kg w cenie ................... rubli


c) chłopczykowi N. w nagrodę za dobre sprawowanie dano 1 kubek malin

d) prostym ludziom ku połasowaniu sprzedano

................ kg w cenie ................... rubli


e) zgniło z braku kupujących jak też z innych przyczyn

................ kg w cenie ................... rubli


Itd., itd.


UWAGA: w przypadku, gdyby urodzaj rozliczanego roku był mniejszy od plonów ubiegłorocznych, należy w tym miejscu wyjaśnić przyczyny takiego stanu rzeczy, jak np. susza, deszcze, gradobicie itp.


Arina Pietrowna oniemiała. Skąpstwo Judaszka wręcz ją poraziło: w życiu nie słyszała, żeby coś takiego jak agrest, grzyby czy malina mogło być przedmiotem jakiejkolwiek ewidencji, ten zaś, jak widać, właśnie na to nalegał; z drugiej strony świetnie zrozumiała, że wszystkie te jego nowatorskie udoskonalenia to nic innego, jak swego rodzaju konstytucja, która definitywnie zwiąże jej ręce.

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Dzięki,z wielkim uznaniem, pozostaję dla
Szanownych,Autora i Tłumaczki.
© 2010-2016 by Creative Media
×