Przejdź do komentarzyBROMBEEREN
Tekst 255 z 255 ze zbioru: A kiedy mi życie dopiecze
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2019-11-01
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń166


Muzyka:  Grégoire Lourme,  `Children_Of_The_Polar_Express`



BROMBEEREN


wywędrowałem codzienności w stopach dusza

rozpylam oczy zza soczewek noc się ściera

biegnę kosturem szlak się łasi podniebienie

atramentowe - o przysmaki! kalimera


tyle w was zdrowia co dzikości w leśnych pędach

przewrotnej woni dojrzewania między swymi

zatapiam dłonie po nadgarstki cierń się ostrzy

czepia naskórka drąży tkankę - któż zawinił?


wścibski wędrowiec na wybiegu klon turysty

łowca natury bez licencji lecz z praktyką

wprawny rencista stróż nalewek i producent

żylasty zbieracz kilometrów człowiek łyko?


wybaczcie próżność weganina ale przecież

w Bożym przepychu barwię zmysły barwię usta

chmurzy się jęzor i jedynki - mea culpa!

jakże do ludzi z taką gębą - szkam lustra






  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Z pewnością pyszne i zdrowe te jeżyny...dar od Boga :) Sama tak czynię, gdy je napotkam :)
Doskonale Martinie:) Bardzo lubię czytać Twoje teksty :) Serdeczności :)
avatar
Witaj atram, dziękuję za miłe sercu słowa :)

Mam swoje miejsca, gdzie jeżyny są tak soczyste i smakowite, jak powietrze którym oddychają. A wokoło Alpy w różnych odcieniach i nastrojach.

Zaskakuje mnie każdy komentarz. Przecieram oczy i rzeczywiście...

Pisanie sprawia mi ogromną przyjemność i satysfakcję.

Serdeczności
© 2010-2016 by Creative Media
×