Przejdź do komentarzyPrzygoda w Puerto Rico
Tekst 49 z 39 ze zbioru: Wermair
Autor
Gatuneksensacja / kryminał
Formaproza
Data dodania2020-03-19
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń166

Ponad jego głową błądził ognik lasera. Szukał celu. Wydawało się, że zasypie go jeszcze gradem pocisków. Ale zniknął.

Kotowicz namacał u Romana ciężki przedmiot. Pistolet. Sprawdził magazynek. Był pełny.

Wziął jeszcze pieniądze i dokumenty, które schował w kieszeni.

Wyszedł na korytarz.

Coś mu mignęło na schodach. Pobiegł więc w drugą stronę. Powinno być jeszcze inne przejście - pomyślał.

Okazało się, że jest, ale broni go dwóch zbirów. Przebranych w krakowskie stroje, udających pracowników hotelu. Rzucili się na niego.

Wystrzelił dwa razy i dwa pawie pióra przyczepione do rogatych czapek poleciały na schody. Chwycił się metalowej poręczy. Wychylił w dół.

Usłyszał przerażone głosy i trzaśnięcia drzwiami. Zaszurały pantofle, należące do grubej damy przypominającej samoańskiego zapaśnika, albo kogoś, kto regularnie odwiedza restaurację Mc. Donalds.

Wycelowała w niego odkurzacz. Nie mógł ocenić, czy to rzeczywiście odkurzacz, czy też wyrzutnia pocisków, która mogła zmieść z powierzchni ziemi cały hotel. Zastrzelił ją.

Wyglądała jak duża lala, z beznamiętnym uśmiechem, ubrana w spódnicę w łowickie wzory. To co trzymała w łapach to nie był odkurzacz.

Byli tam jeszcze jacyś ludzie. Błysnęły colty, poduszki miały posłużyć za tłumiki. Wpadł w nich, ostro młynkując. Przebił się.

Kiedy dotarł w pobliże recepcji, zobaczył ją. Stała blada jak mumia. Baca podkładał ogień. Nerwowe błyski migotały to tu, to tam. A mumia stała i przyglądała mu się, mierząc do niego. Monika.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×