Przejdź do komentarzyPolska Służba Zdrowia trzeszczy w szwach?
Tekst 28 z 35 ze zbioru: Z obserwacji życia
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2020-10-04
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń112

Polska Służba Zdrowia trzeszczy w szwach?


Polskiemu pacjentowi trudno jest pojąć obecną sytuację w służbie zdrowia. Zwłaszcza jak jest naprawdę chory i potrzebuje natychmiastowej pomocy. Jak długo jeszcze będą trwały takie straszne zawirowania w medycznych placówkach? Chyba nikt tego nie wie. Nawet kolejny minister zdrowia.


Sytuacja w ochronie zdrowia jest tak zadziwiająca, że ciężko ją ogarnąć. O co w tym wszystkim chodzi? Lekarze przedstawiają swoje racje, farmaceuci swoje, a MZ i NFZ swoje. Niby racje każdej ze stron są ważne, ale co ma zrobić zwykły pacjent? Jak ma się znaleźć w sytuacji, w której wszystkie strony się spierają o to, czyja racja jest ważniejsza? Ano musi biegać jak od przysłowiowego Annasza do Kajfasza najpierw po receptę, a później z receptą. Bo jak już lekarz łaskawie wypisze stosowną receptę ze stosownym lekiem, to w tzw. „proteście pieczątkowym”, walnie w nią pieczątkę o treści: „Refundacja do decyzji NFZ” i nieborak-pacjent zasuwa z nią od apteki do apteki, by któraś łaskawie zrealizowała ją ze zniżką. Wszędzie bałagan i dezorientacja! I kto w takiej sytuacji najbardziej cierpi? Wiadomo! Pacjent. Polski pacjent. Nic tylko siąść i płakać! A może najlepiej już… umrzeć?


Niezrozumiałe jest to, dlaczego rządzący w Polsce, i ci poprzedni, i ci obecni, tak niechętnie biorą przykłady z innych krajów europejskich, w których już od dziesięcioleci problemy socjalne zostały w miarę pomyślnie rozwiązane. Albo jak już wezmą jakiś, to wprowadzanie go w życie na warunki polskie strasznie opornie im idzie. Nasuwa się tylko jedno wytłumaczenie: Nasi rządzący są zbyt zajęci walką o władzę i licytowaniem się — kto z nich jest większym bohaterem narodowym, że na reformy społecznie niewiele sił już im zostaje... I ciąg dalszy zaniechań trwa. A polskie społeczeństwo, choć coraz bardziej zdegustowane, w takiej rzeczywistości musi żyć.


Czy w Polsce dopiero wtedy zmieni się na lepsze, kiedy wymrą już wszystkie te komunistyczno-solidarnościowe dinozaury? Czy polskiemu społeczeństwu trzeba czekać, aż do władzy dojdą młodzi, mądrzy ludzie, którzy nie będą już skażeni podziałami i nienawiścią polityczną?


Wracając do polskiej służby zdrowia, warto wspomnieć, że już kilkanaście lat temu, były Prezes NFZ Andrzej Sośnierz (w latach 2006-2007), jeszcze jako dyrektor Śląskiej Opieki Medycznej, wziął przykład z Zachodu i zrobił bardzo dobrą robotę, wprowadzając na Śląsku Program Informatyzacji Ochrony Zdrowia (PIOZ). Każdy mieszkaniec Śląska otrzymał wtedy plastikową kartę ubezpieczenia zdrowotnego z chipem i system ten działa tam pomyślnie do dziś. Dlaczego więc nie udało się tego sytemu wprowadzić w pozostałych regionach Polski?... No tak, ciąg dalszy zaniechań trwa! A może już powoli, teraz — przy drugiej kadencji rządu – dojdzie wreszcie do przebudzenia? Miejmy taką nadzieję. I pamiętajmy: nadzieja umiera ostatnia... Dużo zdrowia Polacy!


7 stycznia 2012


***


Jest rok 2020. Od 5 lat rządzi PiS. Czy w służbie zdrowia zmieniło się coś na lepsze? Kaczyński i jego poddani tak buńczucznie zapowiadali diametralną poprawę warunków w tej dziedzinie, opluwając przy tym poprzednich ministrów zdrowia, że polski pacjent znów zaczął wierzyć... I co? Psińco! Służba zdrowia jak trzeszczała w szwach od nadmiaru problemów, tak trzeszczy nadal, tyle że coraz donośniej i piskliwiej.

Od marca trwa pandemia COVID-19. Teraz przynajmniej mają na co zwalić swoją indolencję. A że dzięki koronawirusowi niektórzy się obłowili... to ich. To starają się zamieść pod dywan, licząc, że ciemny lud to kupi, bo głupi i... przekupiony.


Po 8 latach, niestety, nadal jest aktualne to zdanie: — `Wszędzie bałagan i dezorientacja! I kto w takiej sytuacji najbardziej cierpi? Wiadomo! Pacjent. Polski pacjent. Nic tylko siąść i płakać! A może najlepiej już… umrzeć?`.





  Spis treści zbioru
Komentarze (18)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Po 6 miesiącach bolesnego oczekiwania na wizytę u ortopedy NFZ wreszcie na jesieni ub. r. /przed pandemią/ zostałam przez niego przyjęta, po czym dał mi on skierowanie na zabiegi fizjoterapeutyczne NFZ, które zarejestrowane zostały... na listopad 2020 r. Kręgosłup w tym czasie sypał mi się coraz bardziej, i w zasadzie non-stop jeździłam na dopalaczach środków przeciwbólowych.

W marcu b.r. otrzymałam telefon, że że względu na koronawirusa zabiegi te przesunięte zostały na styczeń 2021 r.

Truizm, że świat jest dynamiczny, czyli podlega nieustannym zmianom, jest wszystkim nam doskonale znany, ale w cywilizowanych krajach (par exemple Twoje, kochana Michalszko, Niemcy) starych ludzi nie traktuje się jak bliskie zera cyfry z zestawu PESEL. Mają oni spore wsparcie swojego wielkiego narodu.

Ponieważ jestem ubogą staruszką, jest już tylko nadzieja. Co ma tutaj piernik do wiatraka?

Ma
avatar
Ma, Emilio, oczywiście, że ma. Najbardziej nad tym boleję, że starsze osoby w Polsce mają tak ciężkie życie. Że tak bardzo nieudolnie są zaopiekowani przez służbę zdrowia. A obecny rząd zamiast zająć się tą newralgiczną sferą życia swoich obywateli, ciągle mydli im oczy coraz to nowymi zagrożeniami. Ostatnio walką z rzekomo groźną dla nich LGBT. Nie bez kozery też Kaczyński wybrał zatwardziałego homofoba na ministra edukacji narodowej.
A to, że rząd wciska miliony z budżetu purpuratom, a już zwłaszcza Rydzykowi, że traci energię i szasta finansami na prześladowanie opozycji, zamiast zająć się w końcu na poważnie zdrowiem Polaków, to tego Polacy jakoś nie bardzo chcą pisowcom zarzucić — tak na poważnie i skutecznie... Bo znów ich wybrali. Trudno to zrozumieć.
avatar
To co blisko jest najlepiej widoczne - tak - i dlatego tak źle jest oceniana polska służba zdrowia.
Ostatnio odwiedziło nas wielu kolegów mieszkających w GB i Niemczech, albo Norwegii. Oni mają zupełnie inną perspektywę. Z jakiegoś powodu zdecydowali się skorzystać z usług polskiej służby zdrowia, a nie tej której płacą składki. Ich refleksje: brytyjska służba zdrowia na wszystkie dolegliwości oferuje paracetamol. Norwedzy nawet za pytanie o detale recepty biorą szmal. W porównaniu z nimi Polska zwycięża o kilka długości. Choć mogłoby być lepiej. Bo jest na to potencjał. I MOGŁOBY BYĆ LEPIEJ.
avatar
Usługi medyczne w Polsce są relatywnie TANIE, co oznacza w efekcie, że wszystkie nasze sanatoria, gabinety lekarskie i stomatologiczne, laboratoria medyczne i baza diagnostyczna oraz zakłady lecznicze w tym systemie zawsze będą maksymalnie obłożone głównie przez pacjentów... z zagranicy.

Jeżeli masz latami czekać na swoją kolej w tej międzynarodowej "kolejce", to już lepiej pójść do cyrulika, babki zielarki, dziadka kręgarza i innego kaszpirowskiego czy nowaka
avatar
Narodowy Fundusz Zdrowia jest de facto z nazwy tylko narodowy. Cała jego substancja materialna wraz z zatrudnionymi fachowcami i specjalistami służą głównie zarabianiu big money (patrz naczelne od stuleci hasło "cel uświęca środki"),

i wsio im ryba, w jakiej to będzie walucie
avatar
Samotne matki z dziećmi, ludzie zarabiający 4 €/h, starcy z emeryturą 400 €, renciści - wszyscy ci wyżyłowywani nędzarze, żyjący w skrajnej biedzie i na kredyt są poza zasięgiem troski polskiej służby zdrowia 3. tysiąclecia po Chrystusie.

Próchnica zębów katastrofalna, nawrót gruźlicy i wszawicy - które nad Wisłą pożegnano w latach 60.tych ub. stulecia - to już dla nas kaplica
avatar
Tak, Branimir, z bliska? A czytałeś powyższy komentarz Emilii? Dotyczy właśnie polskiej służby zdrowia widzianej z bliska. Z bardzo bliska.
Pewnie jesteś zdrowym człowiekiem i rzadko z usług placówek medycznych korzystasz. Szczerze gratuluję! Mam podobnie. :)
Mówisz, że z jakiegoś powodu Twoi koledzy zdecydowali się skorzystać z usług polskiej służby zdrowia... No waśnie — o te powody chodzi. Mogłeś dopytać.
avatar
Emilio, to też powinno być w końcu uregulowane. Najpierw nasi pacjenci, później zagraniczni. Ktoś za taki stan rzeczy musi odpowiadać... Kto?

Rany, aż się nie chce wierzyć, że w tak wychwalanej przez pisowców Polsce — pod ich rządami — może być aż tak źle. :(
avatar
"Każda łasiczka swój ogonek chwali" - powiada znana polska sentencja. W historii świata nie znamy takich rządów, które by siebie pod niebiosa nie wynosiły.

Jak się ma współczesna polska prowincja - kto ciekaw szczegółów - zapraszam do lektury moich reportaży pt. "Zapiski z pogranicza" na www.latarnia-morska.eu /szukamy w dziale "proza"/
avatar
Emilio, byłam tam w Latarni... Nie ma innego sposobu, jak klikanie strona po stronie, aby znaleźć Twoje "Zapiski z pogranicza?
avatar
Myślę, że wystarczy licznik stron przeglądanej prozy ustawić na 30.tce, żeby te moje "Zapiski..." same się znalazły
avatar
Dziękuję, Emilio, znalazły się. Bardzo ciekawa lektura... Ciężkie i smutne to były czasy, ale warte wspomnienia i opisania. Chwała Ci za to. Do Latarni będę wracać, bo jeszcze dużo mam do czytania.
Ile ludzi, tyle historii... Jakże los bywa pokrętny.
Też lubię słuchać opowiadań starszych (nie tylko z rodziny) i nieraz je opisuję.
avatar
Naturalnie, plotkarska strona opowieści babci Be czy dziadka Te

(a są to żywi ludzie, znani mi osobiście, i nie sądzę, żeby ich opowieści były konfabulowane)

to jakby jedno, ale

dużo bardziej ważna jest ich ogólniejsza WYMOWA, to ziarno prawdy, które zawsze gdzieś w tych historiach tkwi.

Oni żyją TERAZ w takim świecie, jaki relacjonuję DZISIAJ. Ich wspomnienia dotyczą nie zdarzeń sprzed odległych dziesięcioleci - mówią o tym, co wydarzyło się kilka KILKA lat temu. A że to, O CZYM mówią, to nie wódka z Kaziem czy spacer z Zosią na lody, a traumatyczne, szokujące fakty, ich pamięć musi być trwała aż po grób.

Portal latarnia-morska.eu ma zupełnie inny charakter - jeśli chodzi o dobór publikacji - niż nasze publixo. To bardzo hermetyczne wyselekcjonowane środowisko
avatar
Od razu się domyśliłam, że hermetyczne. Widać to na pierwszy rzut oka.

Takie opowieści prostych, zwykłych ludzi (prostych w relacjach, prostych we wszystkim) z — tu i teraz — też mają wielką wartość. Lubię je słuchać, lubię czytać.
avatar
No tak, to prawda, rzadko z usług polskiej służby zdrowia korzystam. Ale także i dlatego, że kiedy lat temu kilka chciałem to zrobić, to kilkudniowe próby nie dały rezultatu, a dolegliwość ustąpiła. Miałem zwolnienie lekarskie w 1992 i kolejne teraz, w styczniu. Tym razem to był szpital - rano lekarz pierwszego kontaktu, o 10 chirurg, bo skierowanie, o 13 już szpital, o 19 zabieg, a o 13 następnego dnia wynocha do domu. I tu raczej mam miłe refleksje.
avatar
Branimir, to sam sobie odpowiedziałeś.
Dlatego nie masz większych powodów do narzekania na służbę zdrowia... No, oprócz tego przypadku kiedy nie znalazłeś pomocy i dolegliwość sama ustąpiła. Bo skoro dolegliwość była, to jednak należało sprawdzić skąd i dlaczego. Może z tego zaniedbania właśnie po latach trafiłeś na stół operacyjny?
avatar
Nie, nie dlatego. Uporczywe łzawienie, które chciałem wyjaśnić nijak się ma do ropienia na piersi.
avatar
Branimir, ale jakby nie patrzeć, w obu przypadkach, to żadne groźne choroby były, a zwykłe dolegliwości. Pierwsza minęła samoistnie, po drugiej (po usunięciu ropnia), natychmiast wypuścili Cię do domu... Jesteś szczęśliwcem! Zdrowym szczęśliwcem. ;)
© 2010-2016 by Creative Media
×