Przejdź do komentarzyNoc Walpurgii minęła, czas na...
Tekst 84 z 82 ze zbioru: Niezwykłe przygody i przeżycia
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2021-05-03
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń103

Noc Walpurgii minęła,  czas na...


W Niemczech, zgodnie z tradycją, sezon na piesze wędrówki rozpoczyna się 1 maja, czyli po Nocy Walpurgii. Nocy, w której to wszystkie czarownice zlatują się na szczytach gór na sabat. Po przeżyciu tej ciężkiej nocy z czarownicami i duchami w tle (co obecnie uzewnętrznia się psikusami robionymi przez rozbawione dzieciaki, polegającymi np. na wiązaniu aut papierem toaletowym, lub smarowaniem szyb pastą do zębów), 1 maja, kto żyw, rusza na wędrówkę. Każdy (no, prawie każdy) chce w ten sposób uczcić początek wiosennego karnawału. No i ludzie wędrują wzdłuż i wszerz Niemiec od świtu po noc... Jak tradycja, to tradycja!

Nasza grupa wędrowców również stanęła na wysokości zadania i skrzyknęła się na wędrówkę po Jurze Szwabskiej. A konkretnie — po Dolinie Górnego Dunaju w gminie Beuron.






Beuron (Badenia-Wirtembergia) znane jest z benedyktyńskiego klasztoru założonego w 1863 roku w miejscu, gdzie tradycja życia klasztornego sięga IX wieku. Znane jest także z pięknej doliny Górnego Dunaju, wymarzonego miejsca na długie wędrówki.





Wędrowiec z Beuron wita wszystkich wędrowców i wskazuje kierunek wędrówki. Zaś drewniany most nad Dunajem z 1800 roku przyciąga wszystkich swoją piękną konstrukcją. Aż chce się przez niego przejść, nawet po kilka razy. Czuje się tam nie tylko chłód, ale także taki specyficzny zapach. Zapach przeszłości.





Wędrówkę rozpoczęliśmy właśnie spod imponującego klasztoru benedyktyńskiego, Opactwa św. Marcina... No to w drogę wędrowcy!






Pięknie i bardzo wiosennie wyglądają okolice. Widok skalistych gór również robi wrażenie. Są ogromne i bardzo tajemnicze. Na szczytach, jak zwykle, widnieje krzyż.






U podnóża gór, wzdłuż koryta Dunaju, biegnie tor kolejowy. Pociągi kursują wahadłowo. Akurat jeden wypadł z tunelu i pędzi do Beuron.





Wędrowcy też muszą pokonywać tunele. Jest w nich chłodno i wilgotno, ale bardzo przyjemnie. Można się ochłodzić po długiej wędrówce. Można także powspinać się po małych tunelikach specjalnie wydrążonych po to, aby u ich wylotu — z wysoka podziwiać widoki.






Idąc wzdłuż Dunaju, na drzewach widać ślady zębów bobrów. W niektórych miejscach obgryzione pnie już tylko sterczą. Niebezpiecznie? Nie, są odpowiednio zabezpieczone przez leśników.





Powrót do Beuron też był wspaniały. Droga prowadzi również wzdłuż gór i pól. Wszędzie słychać było śpiew ptaków i co rusz wesołe rozmowy wędrowców.







W tym miejscu w nieszczęśliwym wypadku zginął znany Opad Benedikt Reetz. „Aniele Boże miej w opiece wszystkich, którzy są dzisiaj w drodze” (tłum. modlitwy).

Aby wejść do miasta, trzeba przejść przez most kolejowy. W oddali widać stary dworzec.





A przy wejściu do miasta stoi piękny, stylowy dom. Niestety pusty. Tu jest bardzo dużo pustostanów. No cóż, starzy ludzie umierają, młodzi wyjeżdżają. Jak wszędzie na świecie.





O, braciszek wyszedł z klasztoru... Spaceruje sobie po mieście i co rusz z serdecznym uśmiechem pozdrawia wędrowców różnych narodowości.





Wędrowcy nieco zmęczeni, ale szczęśliwi, kierują się już na parking do auta. Wędrówka była naprawdę udana. Widoki przepiękne. Pogoda dopisywała. Wędrowało nam się wspaniale. Tak twierdzą wszyscy jej uczestnicy. Nie tylko z naszej grupy.

No to niech się święci 1-maja!... Co kraj, to obyczaj.





Wędrowiec z Beuron jednych wędrowców wita, innych żegna. My się już żegnamy. Do następnej wędrówki! Z pewnością tu wrócimy.



  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Ruszaj w światy,
Miła moja!
Wychodź z chaty!
Tyś nie krzesło
Ani stojak ;)
avatar
Chcesz być zdrowy, Grzesiek,
Jak ta ryba, jak orzeszek?
Na umyśle i na ciele?

W drogę, przyjaciele!
avatar
Ha, no i pięknie, Emilio. Tak właśnie trzeba... "W drogę, przyjaciele!", a życie nabierze barw. :)
avatar
Piękne fotografie, świetne opisy.
avatar
Dzięki, Janko! Miło mi.
© 2010-2016 by Creative Media
×