Przejdź do komentarzyButy
Tekst 1 z 24 ze zbioru: brutalna biblioteka
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2023-04-30
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń346

BUTY

( To dwie refleksje o butach – jedna, w której to ja decyduję, i druga, udowadniająca, że gówno mam do gadania.)


Od lat jestem wierny jednej marce butów. A buty to przecież niezwykle istotny, acz niezauważany i niedoceniany detal naszego życia, mający istotny wpływ  na nasz dobrostan. Więc kupuję „steel’e”, półbuty i trzewiki. Te drugie występują w dwu wariantach – 10  ( dostępne w handlu detalicznym) i 8 ( dostępne w zakupach internetowych). Żadna z tych wersji mnie nie satysfakcjonuje – obie są zbyt wysokie. Lata użytkowania, praktyka, eksperymenty doprowadziły mnie do konkluzji, że 7 dziur jest wersją optymalną. Zanoszę więc je do szewca, ten zaś skraca cholewki do optymalnej wysokości. No i dzięki temu mam coś, czego nie ma nikt.

Kupuję je od lat, pantofle i trzewiki. Wiecie jak one są robione? Zawsze jeden z nich rozlatuje się pierwszy. Długi czas wyrzucałem wtedy oba i kupowałem kolejną parę. Aż przyszedł czas na refleksję: a może wywalać tylko tego popsutego? Przeciętny czas użytkowania to 3 lata – czemu tego nie sprawdzić? No to ciach: zepsuły się trzewiki – ten dobry trafił do szafy, ten zepsuty do kosza. To samo z pantoflami. Miesiąc temu przyszedł moment na sprawdzenie. Sięgnąłem do szafy, gdy rozleciał się prawy pantofel. I oto prawy z poprzedniej pary czekał na swą chwilę w szafie.

Dzięki temu mogłem zaobserwować działanie prawa Kopernika na konkretnym przykładzie. Niby ten sam but, ten sam model, ale już w nowszym mniejszy czub, więc i mniejszy podnosek. Inny język. No i w tym starszym bardziej starta podeszwa, więc żył dłużej. Kilka drobnych różnic świadczących o tym jak producent postanowił obniżyć koszty.

Sprawdziłem pantofle. Trzewiki? – przyjdzie wasz czas.


To była moja przestrzeń, moje decyzje.  Ale 8 godzin mojego życia codziennego to decyzje kogoś innego. Od sierpnia 2022 jestem pracownikiem  koncernu BETARD.  Obiecywali w chwili przejęcia tego zakładu jak przed wyborami: zadbamy o was, nie tak jak nasi poprzednicy. Poprzedni właściciele podchodzili do sprawy wolnościowo: dostajesz 70 złoty miesięcznie ubraniowego i za to się odziej. I opież.  Tu jak wiadomo, sknera dwa razy traci. Kupowałem dobre – na sobie mam żydzić? Więc bucięta robocze nie za 70 złoty, ale S 3 za 140. Kupili nas z końcem kwietnia, w maju wzięli miarę stóp, od sierpnia to już był BETARD.  Nie ma samodzielnego kupowania, wszyscy mają być odziani tak samo – patrzysz i widzisz: ten to pracownik nadzoru, ten zaś to rab z produkcji, a ten trochę inaczej wyglądający to elektryk/ mechanik. Każdy z nich dostaje sorty ubraniowe, jak się ubrudzą to oddaje je do prania, a gdy się zużyją to dostaje nowe w zamian. Tyle teoria. Kończy się kwiecień 2023, a butów jak nie było tak nie ma – trzeba kupować za swoje.  Był dodatek ubraniowy, ale już go nie ma.

Kierownictwo pokrętnie wymyśliło, że dostaniemy bucięta jeśli okaże się, że te nasze prywatne się zużyły. Protokół zużycia, podpisany przez przełożonego i dyrektora – i dostajesz nowe buty. Tyle, że kupili dla nas S 1. Dobre do pracy w hali. A ja pracuję na świeżym powietrzu, gdzie śnieg, deszcz, więc kałuże i piździawa. Sprawdziłem, wypełniłem protokół zużycia, wpisując: wodoodporne obuwie robocze. Czekam dwa tygodnie i nic, cisza. Pytam co jest w moim temacie. Takie zwykłe S1 możemy panu dać, ale nie wodoodporne, bo takich nie mamy. No więc musimy wysłać meila do Długołęki ( gdzie jest siedziba koncernu), z pytaniem, czy możemy panu kupić takie buty.  Poszedłem więc do sklepu i kupiłem kolejną, 3 od momentu zostania pracownikiem BETARD , parę butów. Mimo obietnic, że odziejemy was od stóp do głów – niezrealizowanych.

BETARD ma też drugi zakład w Kielcach, kupiony kilka lat wcześniej – to taki smaczek. Dzięki temu może przesuwać pracowników stąd tam i z powrotem. A ci wymieniają między sobą informacje.  Tam nie byłem, ale panowie stamtąd byli tu. Zagadnąłem. Jak tam jest? Normalnie. Idziesz pracować na dworze to dostajesz ubranie ocieplane ( my dostaliśmy tylko kurtki bez portek), ocieplane buty ( my nie dostaliśmy żadnych) i czapkę ( ? – co za zbytek!). Ta sama firma, ten sam koncern, ale już wiem, że jestem pracownikiem gorszego sortu.

Rozmawiałem z prezesem jednego z przewoźników, który rozwozi ich towar do odbiorców. Zapytał: nie dali wam butów? To pewnie prezes o tym nie wie…  Tak, Hitler to był dobry człowiek, nie wiedział o tym, co robią jego podwładni.

A ja znów pracuję u chińskiego żyda, tyle, że operującego w większej skali, ogólnokrajowej.


  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Podwładni nie są - i nigdy nie będą - przełożonymi. Takie buty.
avatar
Jeśli sam o siebie należycie nie zadbasz, to myślisz, że o ciebie zadba twój pracodawca?? Gdzie? U nas nad Wisłą?! Chyba na Melmac!

PIS /Państwowa Inspekcja Pracy/ ma dzisiaj swoje siedziby jedynie w dużych miastach Polski. Nie dodzwonisz się tam i nie dokołaczesz za Chiny
avatar
Na czym polega dzisiaj w Polsce tzw. zawiadywanie zasobami ludzkimi? Na ich /zasobów/ zdalnej obsłudze? Nikt za nic personalnie nie odpowiada, bo wszyscy są anonimowi i poza wszelkim twoim zasięgiem,

i nie dowołasz się n i k o g o, choćbyś pękł
avatar
To chyba dlatego ta biblioteka staje się coraz bardziej brutalna

(patrz tekst i tytuł cyklu prozatorskiego)
© 2010-2016 by Creative Media
×