Przejdź do komentarzyCmentagram
Tekst 43 z 43 ze zbioru: Wiersze II
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2025-08-29
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń22

ciemność aż do przesady? nie, energicznym ruchem

zrywam z kory ten plakacik,

namokniętą rosą fiszkę. zaraz odrasta.


zdecydowanie bardziej – to kinderbal w czekoladerii,

poszycie humoru zakrywające wszyściuchne

odmiany katastrofizmu.


więc – tańczmy. pomimo, iż wczoraj

odkryłem pod kolanem, głęboko wbitą

w miękką materię mięsa, malutką igłę.


i już boję się, że źli krasnale coś wszczepili.

a ty mówisz: niemożliwe, to tylko drzazga.


jednak durnieję, bo mam naturę

wyśliniaczonego tragifarseusza,

nie rośliny wyrosłej na skałach magmowych

ale bazaltu kiełkującego w zagonie słoneczników.


kochaj na złość wszystkim gnomom,

kanibalom z bajek, armii pluszowych miśków

z siekierami. mimo strzyg-wypluwek, które

z uporem wracają mi pod język i do gardła.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×