Przejdź do komentarzyScena z Adamem.
Tekst 1 z 3 ze zbioru: Język imaginacji.
Autor
Gatunekromans
Formaproza
Data dodania2012-07-21
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń2812

Poszlismy do knajpy, stolik przy oknie. Widzialam dokladnie napis z kolorowymi swiatelkami `sex shop`. Jakies prostytutki stały przy murku ubrane tandetnie z perukami na głowach. Adam patrzył się na mnie. Zapytał, czy zechcę coś zjeść. Oboje wiedzielismy, ze tylko alkohol jest naszym pragnieniem. Zamowilismy butelke whisky i wodke. Po 2 kieliszkach zrobilo mi sie gorąco. Zdjęlam moja skorzana kurtke. Cwieki zbuntowaly sie i zbiły niegrzecznie krzesło.Byłam ubrana w skorzane, czarne spodnie i koronkowy top z duzym dekoltem. Nie mialam na sobie stanika [ uwazam ze piersi nie maja wtedy wolnosci, krzycza by je wypuscic, duszą się w tych materialowych miseczkach]. Adam zauwazyl moj brak bielizny. Usmiechnal sie tajemniczo i spuscil wzrok.Zawsze podniecal mnie jego usmiech. Bylo w nim cos tajemniczego, surowego a jednoczesnie prawdziwego, szczerego. Górną warge mial bardziej wąską od dolnej, co czynilo go bardziej subtelnym.Zęby-zadbane, kazdy przylegal do siebie idealnie w prostej linii.Cala twarz adama byla zadbana.Zadnych skaz. Jedynie zmarszczki wokol oczu,kiedy sie usmiechal...bo kiedy człowiek naprawde jest szczesliwy ,jego usmiech jest szczery, smieje sie cala twarz.Usta,nos,oczy,czolo,policzki,brwi..tak bylo w przypadku Adama.

Nagle spojrzalam na niego. Jego oczy.Magia koloru.Magia spojrzenia,moglabym patrzec i patrzec...zatonelam chyba w tym cudownym bezruchu, bo gwałtownie poruszylam sie, kiedy Adam dotknal mojej twarzy. Poczulam przyjemny chlod na moim prawym policzku.Pogladzil mnie czule i zaproponowal wyjscie z knajpy. Zgodzilam sie. Adam zaplacil za rachunek.Wyszlismy z 2 butelkami whisky.

Niedaleko byl hotel. Weszlismy do srodka. Zadbany, dosyc elegancki, jednak kwiaty na recepcji nie byly juz swieze. Wybaczylam to, biorąc pod uwage pore dnia. Teraz mielismy juz godzine 23 a dostawa kwiatów byla zapewne przed godziną 6...Adam wzial kluczyk z numerem 666.Zauwazyl to natychmiast, przycisnał kluczyk do ust. Rozesmialam sie, a on wzial mnie za ramie i poszlismy szukac pokoju.Pojechalismy winda.Hotel byl ogromny. Wiedzialam, ze musialo to kosztowac, ale nie rozmawialam o tym z Adamem-zabronil mi. Otworzylam drzwi, weszlam do srodka. Adam polozyl butelki na stole. W pokoju bylo ciemno, ale zauwazylam ksztalt wielkiej lampy i łozka ktore stalo tuz przy niej.Polozylam kurtke.Szukalam Adama, ktory nalewal juz do stojacych na stole szklanek,whisky. Podal mi ją. Sobie nalał do pelna.

Ciemnosc nie przerazala mnie. Kochalam jej tajemnice, magie. Zreszta, tak jak Adam. Nagle Adam odlozyl szklanki na stol przyblizyl sie do mnie. Przy swietle boga nocy zobaczylam jego twarz. Za sprawa jego spojrzenia lub alkoholu pocalowalam go w usta. Stal nieruchomo. Przestraszylam sie, ze za szybko zrobilam krok. Lecz Adam objal moja twarz w obie ręce i odwzajemnil moj pocalunek z duza namietnoscia. Calowal moje usta, oczy, szyje.Zdjal ze mnie koronkowy top. Bylismy juz na łózku. Zerwalam z niego czarny t-shirt z Vaderem, poczulam jego umiesniona klatke piersiowa, brzuch, ramiona, plecy..potem zdjelismy z siebie reszte ubran. Kazdy dotyk Adama byl dla mnie przyjemnym wstrzasem elektrycznym..

Jego pocalunki..jego zimne usta, lodowate na mojej gorącej piersi, na mym udzie. Wykonalam sprytny manewr: przewrocilam go i mialam go pod sobą. Lezalam na nim. W tym momencie zrobilam przerwe i zapytalam sie go, czy nie ma ochoty na whisky. Nie czekajac na odpowiedz poszlam po butelke i bez jakicholwiek szklanek czy innego `szkla` pilam prosto z butelki. Ubralam na siebie skorzana kurtke, mialam na sobie tylko stringi. Adamowi spodobal sie moj stroj. Ksiezyc oswietlal swoim blaskiem moje cialo. Zaczelam spiewac. Spiewalam, a raczej belkotalam, Lucyfera, a potem `leave your hat on`..tanczylam..prezylam moje cialo przy oknie. Spiewajac jednoczesnie wykonywalam kocie ruchy, co rozbawilo Adama, bo zauwazylam jego biale zęby wsrod ciemnosci.

Podszedł do mnie. Podalam mu butelke, nie wzial...oblalam jego twarz, dlonie, brzuch...wylalam reszte whisky na siebie. Adam wzial mnie na ręce. Niegrzecznie biłam go po plecach, za tą karę..                 Zagroził, że jesli będę taka, zbije mnie mocno. O to mi chodziło. Uwielbiam sadystyczny seks. Kopnełam go, a wtedy kazał mi zrobic pozycje na pieska. Posłuszna swemu `wlascicielowi` warczalam z gniewu, a on pogładzil mnie po tylku, a nastepnie zdecydowanym ruchem ręki dał mi silnego klapsa. Przerazilo mnie to, krzyknelam, a on dal mi nastepnego, silniejszego. Trzymal moj brzuch i karal mnie kilkakrotnie.Nastepnie kazal mi polozyc sie na łozku. Wzial pasek od mojej skóry i przywiazal mnie do łózka. Bardzo mnie to podnieciło. Czekalam na jego ruch. Lecz on, poszedl po kolejna butelke whisky, napil sie, potem usiadl na łózku. Szeptal mi niegrzeczne slowa, słowa kary za moje przewinienie. Chwilami jęczałam z `lęku` przed tymi karami tylko po to, by go zadowolic. Niespodziewnaie zaczal wylewac whisky na moje cialo. Najpierw na stopy, potem coraz wyzej, az na piersi. Denerwowalo mnie to. Leżałam na mokrej pościeli i nawet nie mogłam wyrwać się z mojego więzienia...Zrobil cos okrutnego! Posypal na to cukier.....Zaczal zlizywac to wszystko ze mnie...uzywal przy tym języka, ale rowniez dotykal mnie, szczypal, glaskal i wsadzal palce w moją otchlan.Lezalam na mokrej poscieli, a on robil ze mna co chcial. Krzyczalam, kopalam, wilam sie po lozku. Calowal moje piersi. Nagle odwiazal mnie. W mojej zemscie dalam mu klapsa w posladek. Znizyl mnie do poziomu swego raju..Posluszna wypelnilam jego wole..Wyssalam sok z soczystych jablek a nastepnie zasygnalizowaam by poznal moja otchlan. Teraz kochalismy sie na podlodze...Byl to typowy seks..typowy a jednak bardzo męczący...Orgazm mielismy obydwoje, wiec bylismy usatysfakcjonowani.Po dlugiej rozrywce lezelismy obok siebie na podlodze.Adam zasnal szybko. Jednak nie byl calkowitym ksieciem ciemnosci.Poszlam do lazienki, umylam sie, ubralam i wyszlam zostawiajac kartke na ktorej bylo napisane: bylo cudownie.

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Treść świetna, ale błędy przez które ledwo mogłam dojść do końca były koszmarne. Żadnego "ś", "ć", "ł" i innych liter. Być może nie pisałaś w Wordzie co może usprawiedliwić to.
avatar
A mnie treść nie porwała. Dobrze opisać scenę erotyczną to "górna półka", tu ledwie (w moim odczuciu) można mówić o "średniej".
Narratorka pokazuje nam się jako mocna, bezpośrednia, "hardcorowa", wręcz "metalowa" dziewczyna, a operuje wyrażeniami jakby zaczerpniętymi z powieści pensjonarskich:
"Wyssalam sok z soczystych jablek"
Ta "otchłań" też mnie raziła.
Od strony poprawności zapisu, kompletny bałagan.
Brak spacji po kropkach i przecinkach, używanie dwóch kropek zamiast trzech itp.
avatar
Jaki język imaginacji - taka scena z Adamem (patrz tytuły i cała reszta)
© 2010-2016 by Creative Media
×