Przejdź do komentarzyA. I. Kuprin - Natalia Dawydowna /3
Tekst 243 z 255 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-11-05
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń300

Rzecz jednak w tym, że żadnej ciotki nasza bohaterka wcale nigdy nie miała. I najdziwniejsze było to, że w ciągu 16 tych długich lat nikt co do tego nie miał żadnych wątpliwości. Raz na dwa czy trzy miesiące, zawsze w sobotę po nabożeństwie nocnym Natalia Dawydowna skromnie zapytywała dyrektorkę:


- Me permettrez vous, princesse, d`aller voir ma tante?

- Mais certainement, mon enfant. Seulement ne vous fatiguez pas trop. *)


I Natalia Dawydowna, upewniwszy się zgodnie ze swym zwyczajem, że jej kochany gołębnik śpi twardym snem strudzonej przez cały Boży dzień młodości, powoli wychodziła z bramy instytutu, odprowadzana pełnymi szacunku pokłonami szwajcarów**) i nocnego stróża.


Odszedłszy należycie daleko od ogrodzenia pensjonatu, z kieszeni wyjmowała potem gęstą czarną woalkę, zakrywała nią kapelusz i twarz, i raptem błyskawicznie cała się przeobrażała. Była to już kokotka, poszukiwaczka przygód, chętna do miłości szwaczka z najlepszego z magazynów mody - wszystko, co tylko chcecie, tylko nie punktualna i surowa wychowawczyni i nauczycielka dobrze urodzonych panienek.  Szła swobodnym, wyzywajacym, rozkołysanym krokiem kobiety przywykłej należeć do setek mężczyzn. Odprowadzała odwróceniem głowy każdego z nocnych przechodniów, zaczepnie śmiejąc się, kiedy ją zatrzymywano, i jednocześnie, ostrożna i uważna, bacznie śledziła, by nie wpaść w oko komuś, kto mógłby widzieć ją gdzieś wcześniej.


Piękna jej figura przyciągała chętnych, lecz na wszelkie ich kolejne propozycje przecząco kręciła głową, czasami wykręcając się przed najbardziej zuchwałymi nawet cynicznym wulgarnym okrzykiem i ratując się przed pijanymi ucieczką. Szła - i szukała. Dawne doświadczenia i bezbłędny instynkt skrytej kochanicy wskazywały jej spośród setek zwracających się do niej z żądzą twarzy tę, której właśnie teraz potrzebowała.


....................................................


*) (z franc.)  - Czy pozwoli pani, księżno, że pojadę odwiedzić moją cioteczkę?

- Ależ oczywiście, moje dziecko. Proszę tylko zbytnio nie męczyć się.


**) szwajcar - kamerdyner

  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Pośpieszyłam się z opinią nt. Natalii. Chociaż dalej uważam, że interesująca z niej osoba.. tylko inaczej. ;)
avatar
Opowiadanie Aleksandra Kuprina "Natalia Dawydowna" zostało napisane w 1896 r. czyli sto z kawałem lat temu. Chciałam pokazać tutaj Państwu przykład dosyć chyba rzadko w prozie stosowanego zabiegu konstrukcyjnego, w którym narracja celowo wyprowadza Czytelnika w tzw. maliny po to, by nieoczekiwanym zwrotem akcji wprawić go w jeszcze większą konsternację.

Nie wszystko złoto, co się świeci :)
avatar
Czekam na następny zwrot akcji!
avatar
No i tak sobie myślałam, że istnieje inny świat Natalii i powiem szczerze, iż przyszło mi do głowy, że to jest krańcowy świat , tylko nie widziałam furtki w postaci owej cioteczki. Coraz ciekawiej się robi...czekam na dalszy ciąg :) Serdeczności:)
© 2010-2016 by Creative Media
×