Przejdź do komentarzyWARSZAWSKO-BAWARSKA MORDA
Tekst 234 z 228 ze zbioru: Sami swoi
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2020-07-04
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń78


WARSZAWSKO-BAWARSKA MORDA


dzień się zielenią rozkwasił i dyszy

nuda żegluje po błękitnym niebie

skarży się asfalt wymęczony piekłem

blacha za blachą kołuje przed siebie


porywam plecak nakręcam podkowy

dusza masuje przepocone wdzianko

wreszcie i strumień bukowe kaptury

wabię przyjaciół przesoloną tkanką


w mojej ojczyźnie dojrzewają miasta

wieś się naciera balsamem ambony

róg się zjelenił a ze sznura kręcą

prawych kropidło — ot naród szalony


nuci nadzieja złorzeczą redlanki

lucyfer sieczką w kropielnice cisnął

ściskam się z flaszką choć niewiele piję

pójdę na całość gdy TRZAŚNIE nad Wisłą



  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Na dwoje babka wróżyła. Ale jak trzaśnie, to ja też mam tu zapas sody, bo nie lubię jak mi się odbija starą liturgią.
avatar
warszawsko-bawarska morda
więc sursum wszystkie corda
© 2010-2016 by Creative Media
×