Przejdź do komentarzyPłoną góry, płoną lasy... płonie niebo
Tekst 7 z 7 ze zbioru: A niebo nad nami
Autor
Gatunekfilozofia
Formaproza
Data dodania2021-02-23
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń54

Płoną góry, płoną lasy... płonie niebo


Kiedy się wędruje po górskich lasach o zachodzie słońca, w tym jakże pięknym czasie nastającego przedwiośnia, takiego właśnie wrażenia można doznać, że wszystko płonie wokół nas. Jest to bardzo spektakularne zjawisko. Aż dech zapiera. Chciałoby się tak iść i iść aż po horyzontu kres i wpatrywać się w nie bez końca. Czuje się wtedy coś bardzo wzniosłego. Coś, co wycisza emocje, ociepla duszę, energetyzuje umysł... Moc Wszechświata.





Choć to bardzo krótkotrwała chwila, wrażenia jednak niezapomniane. Bo też kiedy słońce chyli się ku zachodowi i powoli zaczyna znikać za leśnym horyzontem, nad lasem rozciąga się bajeczna poświata, która tworzy niesamowite widoki.

Ostatnie promyki słońca przenikają przez splątane gałęzie drzew i tworzą razem długie, tajemnicze cienie. Nadchodzi wtedy czas, aby podziękować naszej najjaśniejszej gwieździe za piękny dzień... Żegnaj słoneczko. Do jutra!



  Spis treści zbioru
Komentarze (7)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
To moje ulubione kompozycje barw.
avatar
Majestat Matki Natury budzi w Artyście nie tylko euforię, ale i uczucie pokory
avatar
Nadchodzi czas, by podziękować naszej najjaśniejszej gwieździe /Słońcu/ za kolejny dobry dzień

(patrz ostatnie frazy - cytat z pamięci)

Postawa dziękczynna pozwala celebrować wszystko, czym nas świat tak hojnie obdarowuje
avatar
I komu przeszkadzało, by słońce było Bogiem.
avatar
Ubóstwienie Matki naszej Ziemi, życiodajnego Słońca, Wody i Powietrza w praprapraczasach skutkowało powszechną harmonią i zdrowiem.

Dzisiaj mamy na to wy...ane, w rezultacie czego zbieramy żniwa w postaci lawinowej zachorowalności na raka, na astmę, na wszelkie alergie, na katastrofalną otyłość, choroby serca, różnej maści neurozy, psychozy, manie dwubiegunowe, schizofrenie, paranoje - i kompulsje.

Kiedy Słońce na powrót b ę d z i e naszym Bogiem?

Kiedy zacznie zamieniać się w białego karła węglowego i zasysać wszystkie najbliższe planety - w tym naszą Ziemię
avatar
Dziękuję za komentarze.
Emilio, mam nadzieję, że aż tak źle nie będzie. Słoneczko jeszcze miliardy lat wytrzyma.
avatar
No jak to komu, Pulsar? Zachłannemu, przebiegłemu człowiekowi... Bo wtedy ludzie modliliby się do widzianego na niebie słońca, a nie do wymyślonego przez niego boga i za swoje wciskanie ciemnoty, czyli tzw. pośrednictwo — żadnych korzyści by nie miał... Ot co! ;)
© 2010-2016 by Creative Media
×