Przejdź do komentarzyCichutka bierna eutanazja
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2018-09-13
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń113

w domu pachnącym starymi meblami

gdzie snuł się zapach dobrych czasów młodości

przemieszanej z naftaliną

był twój świat kwitnący ciernistą tajemnicą


gdy na chemioterapii chwiała się ostatnia wiara

cierpienie już zabijało chęci aż mieszało rozum

wmówiono nam że życie jest bezcenne

nie wierzę


gdy morfina przegrywa z bólem ciała

piekło codziennego umierania po trochu

odczłowiecza życie

chciało by się powiedzieć - uciekaj


w ramiona śmierci do nowej kołyski

odprowadzić w zmyśloną uliczkę

usłyszeć tajemnicze i znowu rześkie kroki

w świętym kraju takie nietaktowne myśli


zastąpiono fałszywą nadzieją

wolno nam płakać dopiero po stracie

jakim prawem wszystko pozostaje

tym samym


skoro twój ból jeszcze we mnie drży

i miesza się z rozpaczą ubraną w kir

spróbuję uwierzyć w przyjaźń wieczną

we wspólnych snach


  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Nikt nie umie tak budować klimatu i pisać o sprawach ważnych i ludzkich jak Ty.
Twoje opowieści są z pogranicza poezji i prozy poetyckiej.
I są w tym nurcie doskonałe.
avatar
W cyklu "Zapomnieć o kaszlu, lekach i kalendarzu" cichutka bierna eutanazja (patrz tytuł wiersza) - w tym piekielnym kultury języka naszego powszedniego na amen zapętleniu - nie daje sponiewieranemu człowiekowi szans na jakąkolwiek w nim (z rosyjska idiomatycznie) ciełowiećność - i to jakichkolwiek mimo Odkupienia na całą Wieczność!

wmówiono nam że życie jest bezcenne

(czyż takie ale nie jest??)

piekło codziennego umierania po trochu
odczłowiecza życie

(czyż nas nie odczłowiecza??)

w świętym kraju takie nietaktowne myśli

(czyżby jednak nie w kraju tak świętym? myśli te tak nietaktowne, że aż obrazoburcze?!)

Jednak przecież każdy z nas tak od tysiącleci rozpięty na swym własnym krzyżu póki my żyjemy DAJE RADĘ!

Sponiewierany człowiek. Daje radę!!

Każdego dnia traci swoją na skałach na ochłapy ćwiartowaną wątrobę - ten organ dobrej nadziei/zakład odtruwającej chemii doskonałej - i jest w tym na krzyżu zapętleniu równy Bogom.

Wiersz ma potężną moc podnoszenia z kolan
avatar
Myślę,że każdy z nas kiedyś przechodził przez cos podobnego...nie ma nic gorszego niż patrzenie jak umiera bliska osoba.Znam to z autopsji.
Bardzo dobry i ważny wiersz :)
Pozdrawiam:)
avatar
Dziękuję wszystkim za komentarze. Moje wiersze są prawdziwe, ten napisałam po śmierci mojej przyjaciółki.
© 2010-2016 by Creative Media
×