Przejdź do komentarzybiedny lud?
Tekst 16 z 16 ze zbioru: felietony
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2019-05-31
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń141

Przeczytałam po wyborach kilka felietonów znanych żurnalistów, ale także, co jeszcze bardziej mnie zdziwiło - znanych opozycjonistów z czasów Solidarności - z takim apelem skierowanym do elektoratu opozycji - nie obrażajcie elektoratu władzy, bo to biedny lud.


Mimo że mam szacunek do autorów apeli o dobre serduszka, to kategorycznie nie zgadzam się na takie usprawiedliwianie - bo biedny lud.


Biedą nie można tłumaczyć głupoty i chamstwa. Jeśli będziemy tolerować takie paskudne zachowanie  to my będziemy jeszcze większymi głupcami i prostakami!


Z tych felietonów wynika, że mamy się pokornie zgadzać na  (mniej więcej) jak z tej anegdoty: 

- Co to jest szczyt chamstwa? 

- Narobić komuś na wycieraczkę, zapukać do drzwi i poprosić gospodarza o papier toaletowy.


Mówiąc inaczej, władza, a także  jej elektorat może nam ubliżać ( w tym nie jest biedny i niezaradny), ale my powinniśmy nadstawić drugi policzek... bo to przecież biedny lud i biedą można usprawiedliwić prostactwo i chamstwo...


Nigdy, powtarzam - NIGDY się na to nie zgodzę, żeby ktoś `narobił na moją wycieraczkę`. 

I darujcie sobie apeliki w stylu - nie możemy się zniżać do ich poziomu. MOŻEMY! A nawet powinniśmy, jako że z chamem nie da się kulturalnie, trzeba jego językiem, bo innego nie rozumie. 

Nigdy nie mówiłam i nie będę mówiła na g..., że to traktor!


Od 2005r. roku słyszę jak władza ( i ochoczo jej wyznawcy) obrażają elektorat opozycji. Zaczęło się od `oni stoją tam, gdzie stało ZOMO`, a od czterech lat: `komuniści, złodzieje, element animalny, lewactwo, agenci, esbecy, gorszy sort...`  i nie zauważyłam, żeby ten biedny, prosty lud  protestował i stanął w obronie niesprawiedliwie, obrzydliwie obrażanych.


PS  rozważam, żeby pierwszy raz w życiu nie iść na wybory.

NIE! To nie jest dezercja, ale nie widzę skutecznej, demokratycznej metody na zmianę, a do rewolucji na ulicach nie namawiam. Niech rządzą następną, albo i dwie kadencje i wypiją nawarzone przez siebie piwo.


A ja na ten czas, nie rezygnując z misji krytyki rządzących i jej elektoratu... będę podobnie czynić jak Mistrz  G. Holoubek ze słynnej anegdoty o Himilsbachu (wkleiłam na końcu).


Może jak `biedny lud` poczuje na własnej d... (bo ciemny lud nabiera rozumu dopiero jak dostanie kopa) jaka naprawdę jest ich `kochana władza` to pierwsi sięgną po taczki...

Przeżyłam trzydzieści lat w PRL-u i komuna mnie nie złamała to i oni razem ze swoim ciemnym elektoratem też mnie nie pokonają.


Dla przypomnienia w/w anegtota.


Do warszawskiego SPATiF-u wpada zapijaczony (jak zwykle) Himilsbach i wrzeszczy: 

- Inteligencja wypierdalać! 

Na to odzywa się Holoubek: 

- Nie wiem, jak wy, panowie, ale ja wypierdalam!


.

  Spis treści zbioru
Komentarze (15)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Całkowicie się tutaj z Tobą zgadzam, bo dokładnie pamiętam, co ten "biedny lud" wypisywał przeciwko poprzedniemu układowi politycznemu, sprawującemu władzę. I jakie to obietnice padały podczas tworzenia tzw. "dobrej zmiany" - w domyśle "dla siebie dobrej" Byłem i wtedy i teraz użytkownikiem portalu Salon24, gdzie przynajmniej 90% (łącznie z właścicielami, klanem Janke) jest proPiSowska, więc wiem, co widziałem i nadal widzę tam w zachowaniach owego "biednego luda"
Pozdrowienia.
avatar
Świetny felieton. Chociaż nie zgadzam się z "niepójściem na wybory". To oddanie możliwości wpływu walkowerem.

Pierwsze zdanie zapisałbym inaczej (nie ma błędu, tylko precyzyjniejszy zapis):
- "Przeczytałam po wyborach kilka felietonów znanych żurnalistów, ale także, co jeszcze bardziej mnie zdziwiło - znanych opozycjonistów z czasów Solidarności, którzy wystąpili w nich z apelem skierowanym do elektoratu opozycji: "Nie obrażajcie elektoratu władzy, bo to biedny lud".
*zgadzać na (mniej więcej) jak z tej anegdoty: - "zgadzać na to (mniej więcej), jak w anegdocie:
*2005r. - 2005 r. (spacja)
- w dwóch czy trzech miejscach wstawiłbym przecinki, ale nie jestem ekspertem, więc zostawiam to innym :)
avatar
Bardzo dobry minifelieton. W pełni podzielam zdanie wyrażone przez Hardego, w tym również z brakiem wskazanej spacji. A ponadto nigdy nie zdarzyło mi się, bym nie poszedł na wybory i tak na pewno będzie do końca moich dni.
ponadto brakuje przecinków przed: to my, jak władza, jaka naprawdę, to pierwsi. Zbędny jest przecinek przed "albo" oraz po jednym z wielokropków. W dwóch miejscach zbędne są też spacje po nawiasach otwierających. Poza tymi drobiazgami tekst jest napisany poprawnie.
avatar
Dziękuję, Trotsigo.
avatar
Hardy, Janko, dziękuję :)
Wykorzystam Wasze korekty, dziękuję.

Jeszcze się zastanawiam, bo trudno mi nie iść pierwszy raz na wybory. Brałam w nich udział nawet w prl-u, choćby tylko po to, żeby napisać komuchom na karcie do głosowania: "Pocałujcie mnie w d..."


.
avatar
Dlatego przegraliście, bo tak właśnie myślicie. Nie żebym się identyfikował z PiS, ale z pyszałkami z KE tym bardziej nie.
avatar
To i ja sprostuję, cytując moją wypowiedź na ten temat, która to ukazała się "tu i ówdzie" - fragment:
...
(...) Wiele osób z mojego środowiska na samą myśl, że to Schetyna jest "kapitanem drużyny" KE - nachalnie pchający się do władzy - zrezygnowało z udziału w wyborach, bo nie mieli na kogo głosować .. Przecież każde dziś wsparcie dla Schetyny mogłoby zaowocować w przyszłości objęciem przez niego fotela premiera, a to dla nas byłoby czymś komicznie / tragicznym. Jeśli ten człowiek nie zostanie wypchnięty raz na zawsze z polityki - opozycja nie ma szans w starciu z PiS.
Ja jednak poszedłem i zagłosowałem - tak, jak poprzednio (lecz z dużym niesmakiem) (...)
avatar
Tak, tak... im wolno, nam nie.

Czasem myślę, że elektorat władzy cierpi na syndrom sztokholmski. Jeśli mam rację to... dobrze im tak.
Bo to oni najbardziej odczują skutki działania "kochanej władzy". Nie dziś, nie jutro, ale na pewno przyjdzie taki czas.
avatar
Trotsigo, różnica między elektoratem władzy, a elektoratem opozycji jest taka, że my potrafimy skrytykować, co nam się nie podoba, w tym także lidera/liderów.

Mój felietonik nie dotyczył przyczyn przegranych wyborów.
avatar
Ja tutaj w tym swoim ostatnim komentarzu odniosłem się jedynie do Twojej myśli - cytuję:
...
"PS rozważam, żeby pierwszy raz w życiu nie iść na wybory.

NIE! To nie jest dezercja, ale nie widzę skutecznej, demokratycznej metody na zmianę, a do rewolucji na ulicach nie namawiam. Niech rządzą następną, albo i dwie kadencje i wypiją nawarzone przez siebie piwo."
avatar
aaa... w tym sensie. Tak, słusznie.

Uważam że powinni go przynajmniej schować.
avatar
JakO dopisek kilka cytatów ojca świętego JPII:

-Wolność nie daje NIEOGRANICZONYCH PRZYWILEJÓW. Kto tak ją pojmuje, naraża wolność na śmiertelny cios.

-Idea wolności może być przeniesiona w realia życia tylko tam, gdzie ludzie WSPÓLNIE są o niej przekonani i nią przeniknięci, świadomi niepowtarzalności i godności człowieka oraz jego odpowiedzialności przed Bogiem i ludźmi.

- Wolność PRZEŻYWANA SOLIDARNIE wyraża się w działaniu na rzecz sprawiedliwości w dziedzinie politycznej i społecznej, i kieruje wzrok ku wolności innych.


.
avatar
Blisko 40% wyborców tego, co już mi nie przechodzi przez gardło, a w tym wypadku przez klawiaturę, uważa, że rząd ma własne pieniądze. Poprzednie rządy nic nie dawały, jebane chytrusy! A ten daje! Zastanawiałem się nad konstrukcją tego modelu rzeczywistości i spróbowałem spojrzeć oczami tych wyborców:

Istnieje coś w rodzaju skarbca, czy też sumy pieniędzy, które pozostają do dyspozycji rządu. Podobnie jak za króli. A król może łupić albo rozdawać. Te wielowiekowe doświadczenia przodków omawianych wyborców tego nowotworu w jakiś niepojęty sposób wpisały się w DNA potomków i dominują nad logiką i wiedzą.
avatar
Biedny lud, jak nie ma na kogo głosować, to i tak idzie głosować. Wybieranie swoich przedstawicieli nogami a nie głową - to rzeczywiście wielka bieda
avatar
Dziękuję, Janko, Legion, Emilio :)

I powiem tak. Szczęśliwy kraj to taki, w którym jest POLITYCZNA NUDA. Kraj, w którym ludzie NIE interesują się polityką, bo nie mają żadnych powodów, żeby się nią interesować.

To co mnie przeraża w Polsce XXI wieku to elektorat władzy, gdzie 70% ma tylko podstawowe i zawodowe wykształcenie. O ile mogę zrozumieć zawodowe, bo tacy ludzie są bardzo potrzebni, to tego podstawowego nie da się niczym wytłumaczyć. I wszystko jasne, bo ludzie bez wykształcenia nie są w stanie zrozumieć, że władza nic nie daje, że te "datki" pochodzą od wszystkich podatników, a nie władzy. Jak może być dyskusja z człowiekiem bez wykształcenia? Przedstawiasz mu argumenty, a on swoje: "może i kradną, ale dają".

.
© 2010-2016 by Creative Media
×