Przejdź do komentarzyM. Sałtykow-Ssiedrin - Ród Gołowliowych, rozdz. IV - Siostrzeniczka/20
Tekst 182 z 240 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-06-04
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń115

Pop całkiem się spłoszył i aż poły riaski rozpuścił, widząc jednak, że Aniusia dosyć obojętnie pytanie przyjęła, podumał: *Ehe! widać naprawdę niczym takiej nie przejmiesz!* - i uspokoił się.


- To znaczy, jak to *nie były zwykłymi kobietami*?

- No, a to, że jakoby je całują, obejmują czy jak tam... Powiadają nawet, że kiedy nie chce się, i wtedy też muszą...

- Nie całują, a udają, że całują. A o tym, chce się czy nie - o tym nawet mowy nie ma na scenie, bo wszystko robi się jak w scenariuszu: co tam napisano, to i grają.

- A choćby i tak, to jednak... Niejeden z zaślinionym pyskiem pcha się, patrzeć na takiego nie można, a ty jemu usta podstawiaj!


Aniusia mimowiednie zaczerwieniła się; w jej wyobraźni raptem przemknęła ośliniona twarz dzielnego rotmistrza Papkowa, która właśnie się `pchała`, i, niestety, niekoniecznie według scenariusza!


- Całkiem nie tak to sobie przedstawiacie, jak to wygląda w sztuce! - odparła dosyć oschle.

- Oczywiste, my w teatrach nie bywaliśmy, ale, myślę, różnie z tym bywa. Często jednak oboje z mężem was, panienki, wspominamy i o was rozmawiamy; żal nam, bardzo nawet żal.


Aniusia milczała; pop siedział i skubał bródkę, jakby postanowił i on też swoje powiedzieć.


- Zresztą, pani, w każdym środowisku tak plusy, jak i minusy bywają, - w końcu rzekł, - ale człowiek z racji swojej niedoskonałości zachwyca się tymi pierwszymi, a o ostatnich stara się nie pamiętać. Po co to robi? otóż właśnie po to, pani, by owego upomnienia o powinnościach i życiu pełnym wyrzeczeń, jak tylko można, nie mieć przed oczyma.


Po czym, westchnąwszy, dodał:


- A najważniejsze, pani, to zachować swój skarb - czystość!


Batiuszka pouczająco spojrzał na Aniusię; popadia smętnie pokręciła głową, jakby mówiąc: Ale! gdzie tam!


- I właśnie ten skarb, jak się wydaje, w zawodzie aktorki zachować - rzecz dosyć wątpliwa. - ciągnął dalej.


Aniusia nie wiedziała, co na to powiedzieć. Powoli zaczynało jej się zdawać, że rozmowa tych prostodusznych dwojga o *skarbie* ma dokładnie tę samą wymowę, co gadki panów oficerów *kwaterującego w naszym mieście pułku* na temat *la chose*. W ogóle przekonała się, że tak tu, jak i tam w jej osobie wszyscy widzą zjawisko całkiem osobliwe, co do którego można się odnosić pobłażliwie, acz z niezbędnym dystansem, żeby się aby *nie ubabrać*.


- Czemu macie, ojcze, tak biedną cerkiew? - spytała, by zmienić temat.

- Nie ma skąd być bogatą - dlatego jest biedna. Dziedzice rozjechali się po swoich zajęciach, a chłopkom podnieść się nie ma z czego. Zresztą w całej parafii wszystkich owieczek ledwo 200 naliczysz.

- A dzwon jaki lichy! - westchnęła popadia.

- I dzwon, i cała reszta. Dzwon nasz, pani, najwyżej 15 pudów*) waży, a i to, jak na grzech, wziął i pękł. Nie dzwoni, a tylko brzęczy - aż wstyd. Nieboszczka Arina Pietrowna obiecała nowy, i jakby żyła, to i my z pewnością mięlibyśmy porządny dzwon.

- Powiedzielibyście wujkowi, że babcia obiecała!

- A, tak, mówiłem, pani, i prawdę mówiąc, natręctwo moje przyjął dosyć łaskawie. Ale nie mógł dać zadawalającej odpowiedzi: nic od mamuni nie słyszał, widzicie! nieboszczka nigdy mu o tym nie wspominała! Jakby coś słyszał, obowiązkowo jej wolę by spełnił!

- Jak nie słyszał? - przerwała popadia, - cała okolica o tym wie, a ten nie słyszał?!

- Ano, i tak żyjemy. Dawniej to chociaż była nadzieja, dzisiaj zaś całkiem bez perspektyw pozostajemy. Czasem to i służyć nie ma z czym: ni prosfory, ni wina mszalnego. O sobie to nawet nie mówimy.


Aniusia chciała wstać i się pożegnać, lecz na stole pojawiła się kolejna taca, na której były dwa talerze - jeden z rydzami, drugi z kawałkami kawioru - oraz butelka madery.


- Posiedźcie jeszcze! nie róbcie przykrości! prosimy skosztować!


Aniusia poddała się namowom, na szybcika przełknęła dwa rydzyki, lecz wina odmówiła.


......................................................................


*) 15 rosyjskich pudów - około 240 kg

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×